Ferrari wpadło w poślizg

Paweł Janas
opublikowano: 2009-12-07 00:00

Polscy klienci muszą uzbroić się w cierpliwość. Wszystko przez... stołeczny Dom Partii.

Na drodze do otwarcia pierwszego salonu stanął warszawski zabytek

Polscy klienci muszą uzbroić się w cierpliwość. Wszystko przez... stołeczny Dom Partii.

Na siedzibę pierwszego w Polsce salonu Ferrari Grupa Sobiesława Zasady wybrała dawny gmach warszawskiego Domu Partii przy ul. Nowy Świat 6/12. Miejsce idealne. Obok gmach Giełdy Papierów Wartościowych, naprzeciwko — salon Emporio Armani. Salon Ferrari miał ruszyć na przełomie października i listopada. Potem na początku grudnia. Ten termin też okazał się nieaktualny, bo 16 listopada dawna siedziba władz PZPR została wpisana na listę zabytków. Prace adaptacyjne zostały wstrzymane.

— Teraz nawet na pomalowanie ścian musimy mieć zgodę konserwatora. Nie mieliśmy wyjścia i przygotowaliśmy projekt aranżacji salonu. Liczę, że zostanie zaakceptowany w styczniu. Wtedy ponownie ruszą prace budowlane. Chcemy, by salon przyjął klientów najpóźniej w marcu — mówi Dante Cinque, dyrektor zarządzający spółki GranTurismo Italia, wchodzącej w skład spółki Sobiesław Zasada.

Odpowiedź konserwatora uzyskaliśmy dopiero po trzech dniach.

— Nie wpłynął do nas żaden wniosek z prośbą o pozwolenie na prowadzenie prac adaptacyjnych w budynku. Na razie nie miałoby to i tak żadnego znaczenia. Decyzja o wpisaniu obiektu do rejestru zabytków nie jest prawomocna i w związku z tym nie mogę podejmować żadnych kroków w tej sprawie. Być może przebudowę wnętrza wstrzymał śródmiejski wydział architektury — mówi Ewa Nekanda-Trepka, stołeczny konserwator zabytków.

Z wydziałem nie udało nam się skontaktować. Przedstawiciele spółki GranTurismo Italia nie chcieli odnieść się do tych informacji.

Opóźnienia w uruchomieniu salonu nie oznaczają jednak, że sprzedaż superaut w Polsce ruszy dopiero wiosną. Znaleziono sposób na szybszy zakup przez klientów wymarzonego auta.

— Już w tym tygodniu jadę z pierwszymi polskimi klientami do siedziby marki we włoskim Maranello. Tu odbędzie się uroczystość przekazania samochodu, a następnie na życzenie klienta samochód będzie dostarczony prosto do jego domu — zaznacza Dante Cinque

Firma ma już sporo zamówień. Ile? Tego nie ujawnia. Podobnie jak nie chce podać, na jaką liczbę sprzedanych aut liczy w 2010 r. Wiadomo natomiast, który model cieszy się największym powodzeniem.

— Najwięcej zamówień mamy na model California. Jest idealny na polskie warunki. Nadaje się i na weekend, i do pracy. Świetnie sprawuje się na torze — zachwala Dante Cinque.