Piosenkarze nie kwapią się do śpiewania o podatkach (a szkoda, bo to piękny temat), muszą za to je płacić. Jedyna piosenka o podatkach, jaką pamiętam, to „Taxman” zespołu The Beatles, z jakże znamiennymi słowami: „powiem ci, jak to będzie: dla ciebie jeden, dla mnie dziewiętnaście; jeśli pięć procent wydaje ci się za mało, bądź wdzięczny, że nie zabrałem ci wszystkiego”.
Abba w latach 70. w piosence „Money, Money, Money” śpiewała o człowieku, który pracuje ciężko dzień i noc, ale po opłaceniu rachunków nie zostaje mu nawet grosz. Dlatego marzy, by być bogatym. Sen się wyśnił — członkowie zespołu są multimilionerami, ale teraz dopadł ich szwedzki „taxman”, czyli urząd skarbowy. Specjalny zespół kontrolerów odnajduje pieniądze ukryte za granicą przez bogatych Szwedów. Szacuje się, że może to być około sześciu miliardów euro. Muzycy wyprowadzili się za granicę, sądząc, że tam nie dosięgnie ich karząca ręka szwedzkie- go fiskusa. Tymczasem tylko za lata 2004-05 od jednego z nich urząd podatkowy życzy sobie ponad milion euro zaległego podatku.
Bogaci Polacy też uciekają przed podatkami. To przedsiębiorcy, inwestorzy, czasem sportowcy i artyści. Ważna i korzystna dla osób rozważających taki ruch jest tegoroczna zmiana definicji rezydencji. Nie odwołuje się już ona do miejsca stałego zamieszkania, ale do długości pobytu w Polsce (minimum 183 dni w roku) oraz tzw. centrum interesów życiowych między Odrą a Bugiem. Ostatecznie rezydencję podatkową ustala się jednak z uwzględnieniem skomplikowanych umów o unikaniu podwójnego opodatkowania.
Nawiązując do debiutanckiego hitu Abby, pamiętajmy, by złe planowanie podatkowe nie stało się naszym Waterloo.
Jacek Bajson
doradca podatkowy, MDDP Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy