Fetyszyzacja exposé to polityczne zboczenie

Jacek Zalewski
opublikowano: 23-11-2007, 00:00

Jednostka chorobowa zdefiniowana w tytule wszechogarniała klasę polityczną, i nie tylko, przed sejmowym wystąpieniem każdego nowego szefa rządu od 1989 r. Dzisiejszemu exposé premiera Donalda Tuska dodatkowego smaczku dodaje atmosfera tajemniczości, jako że zwycięzcy wyborów dotychczas nadzwyczaj oszczędnie gospodarowali konkretami. Notabene treść exposé nie ma jakiegokolwiek znaczenia prawnego, a jedynie polityczne i medialne. Z kolei wynik wieczornego głosowania nad wotum zaufania dla rządu nie ma związku z tym, co premier rano powie, bo jest automatycznym następstwem liczebności klubów — no, chyba że któryś poseł się pomyli czy zawieruszy. Teoretyczna suma głosów PO, PSL, jednego posła niemieckiego oraz samodzielnego Macieja Płażyńskiego wynosi 242, a PiS wraz z bratnim (w sprawie wotum) LiD ma głosów 218.

Przedsmakiem dzisiejszej dyskusji niech będą opozycyjne oceny programu Jarosława Kaczyńskiego, wygłoszonego — bez kartki! — 19 lipca 2006 r. Donald Tusk wtedy powiedział: „Intencje tego rządu należy oceniać przez dziewięć miesięcy działalności poprzedniego gabinetu, a nie przez pryzmat mało konkretnego exposé. Przez te dziewięć miesięcy żadna z obietnic wyborczych PiS nie została spełniona. Ba, do żadnej PiS nie próbowało nawet podejść. Po wysłuchaniu exposé nie mam wątpliwości — Polska zasługuje na więcej”. Waldemar Pawlak rozłożył akcenty trochę inaczej: „W tym archipelagu pięknych słów nie dostrzegamy takich przesłanek, które dziś pozwoliłyby nam udzielić poparcia rządowi. Nie chcemy, żeby państwo budowało nam domy. Potrzeba tylko usunięcia przeszkód i stworzenia możliwości. Będziemy popierali wszystkie dobre inicjatywy rządu, stanowczo jednak przeciwstawimy się temu co złe.”

Dzisiejsza opozycja odpłaci się autorom tamtych słów pięknym za nadobne (patrz wypowiedź rzecznika PiS na str. 3), a wieczorem i tak zostanie bez problemów dopełniona konstytucyjna powinność. Historyczną ciekawostką jest okoliczność, że arytmetyczny sukces exposé nie ma żadnego przełożenia na dorobek rządu. Rekordzistą ostatnich lat pozostaje Leszek Miller, zatwierdzony stosunkiem 306:140. Kazimierz Marcinkiewicz osiagnął 272:187, Jerzy Buzek 260:173, Jarosław Kaczyński 240: 205, a Marek Belka (za drugim podejściem) 236:215. I wszystko to jest tylko statystyką, a naprawdę liczą się konkrety po zwycięskim głosowaniu.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane