Pytany czy uzasadnione są obawy niektórych przedstawicieli korporacji prawniczych, że otwarcie dostępu do świadczenia pomocy prawnej może obniżyć jej poziom, Filar odpowiada, że "niestety, może się to w ten sposób skończyć. Nieważne jest, aby udzielić szybkiej porady, tylko aby klient w związku z tą poradą nie dostał po kieszeni".
Filar stawia na umiejętności praktyczne. Jego zdaniem najważniejsza jest "aplikacja pod okiem jakiegoś praktyka. Nic tego nie zastąpi. Jeśli ktoś chce się nauczyć pływać i instruktor mu pokazał, czym jest żabka, a czym kraul, to nie można od razu go rzucić do wody i krzyknąć: ratuj się. Trzeba to robić pod opieką doświadczonego pływaka, bo fatalnie to się skończy dla uczącego się, ale co gorsze dla tego, kogo ma na plecach z wody wyciągnąć".
- "Dlatego pomysł ministra Czumy trochę mi pachnie populizmem, twierdzi
rozmówca +Trybuny+. - Jeśli chce się zawody udrożnić, to należy zwiększyć
systemy aplikacyjne. Żeby więcej ludzi mogło do aplikacji przystąpić, przejść
porządne szkolenie i (...) po aplikacji np. sądowej, bo ona jest najlepsza, zdać
państwowy egzamin z elementami praktyki i rozpocząć pracę w zawodzie. Tędy
droga, a nie na skróty przez otwarcie jakiejś nowej ścieżki", konkluduje
Filar