Załoga Polskiej Miedzi domaga się podwyżek, ale ostro sprzeciwia się zwiększeniu pensji szefów koncernu.
Największy w KGHM Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego (ZZPPM) nie podjął wczoraj decyzji o wszczęciu sporu zbiorowego. Jak pisaliśmy, załoga grozi władzom spółki, że wkrótce podejmie taką decyzję, jeśli nie otrzyma 10-procentowego wzrostu płac oraz większych odpisów z zysku na fundusz socjalny. Zdaniem prezesów Polskiej Miedzi, spełnienie postulatów załogi jest mało realne, bo zarząd uchwalił już wzrost wynagrodzeń o 6 proc. oraz regularnie zasila fundusz świadczeń socjalnych (80 mln zł rocznie).
Ale szefowie Polskiej Miedzi też chcą zarabiać lepiej. Na najbliższym posiedzeniu 24 kwietnia jej członkowie mogą zająć się podwyżkami dla całego zarządu. Nieoficjalnie wiadomo, że ich płace mogłyby wzrosnąć od 20 nawet do 40 proc. Obecnie prezesi miedziowego giganta zarabiają od 39 do 47 tys. zł miesięcznie.
— Prezesi Polskiej Miedzi kochają pieniądze i na pewno chcą podwyżek tak samo jak załoga. Ale rada nie powinna zajmować się wysokością ich uposażeń, skoro nie dostaliśmy sprawozdania z ich pracy za 2006 rok. Trzeba dokonać oceny pracy prezesów, bo — kto wie — może nie należą się im podwyżki, lecz obniżka wynagrodzeń — zastanawia się Leszek Hajdacki, członek rady nadzorczej KGHM i wiceprzewodniczący ZZPPM.
— Uważam, że KGHM dobrze płaci prezesom — uważa Józef Czyczerski, szef miedziowej Solidarności, który również zasiada w radzie KGHM.
Zmiany dotyczące uposażenia prezesów miały być uchwalone na poprzednim posiedzeniu rady, ale na wniosek jednego z członków punkt został zdjęty z porządku obrad. W radzie zasiada obecnie sześciu przedstawicieli ministra skarbu, największego akcjonariusza spółki, i uchwalenie podwyżek wydaje się przesądzone.
W 2006 r. Krzysztof Skóra, prezes KGHM, zarobił 668 tys. zł brutto (wynagrodzenie plus honoraria za zasiadanie w radach nadzorczych, m.in. Pol- komtela), wiceprezes Maksymilian Bylicki — 685 tys. zł, pozostali trzej członkowie władz spółki od 250 do 500 tys. zł.