FinAi szuka wyjścia ewakuacyjnego

Karolina WysotaKarolina Wysota
opublikowano: 2019-09-18 22:00

Złote dziecko funduszu Fidiasz, które chciało zarabiać na pośrednictwie kredytowym, porwało się z motyką na słońce. O jego losach zdecydują najbliższe tygodnie

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • jaka scenariusze rysują się przed pośrednikiem kredytowym
  • dlaczego firma wpadła w tarapaty

FinAi to internetowy pośrednik kredytowy, który zadebiutował na rynku w czerwcu zeszłego roku. Plany miał ambitne — szacował, że dzięki współpracy z polskimi bankami w 2020 r. osiągnie miliard złotych sprzedaży. Kilka miesięcy przed operacyjnym startem stojący na czele fintechu Rafał Czernik przekonywał na łamach „PB”, że „istnieje realna potrzeba prostego, łatwego dostępu do finansowania”.

MARGINES RYNKU:
MARGINES RYNKU:
Dotychczas na platformie należącej do start-upu FinAi, na czele którego stoi Rafał Czernik, zarejestrowało się około 50 tys. użytkowników. Jej klienci zaciągają kilkaset pożyczek miesięcznie — średnio po kilkanaście tysięcy złotych.złotych.
Fot. WM

„My dostrzegliśmy taką potrzebę w ubiegłym roku i przygotowujemy platformę, która przybliży klienta do banków” — mówił prezes spółki, która finansowanie zalążkowe dostała od Fidiasza EVC — polskiego funduszu inwestycyjnego stworzonego przez Krzysztofa Domareckiego.

Według nieoficjalnych informacji biznesmen dokapitalizował FinAi blisko 5 mln zł. Ponadto start-up otrzymał 7 mln zł grantu z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR), uwierzyli w niego też aniołowie biznesu i jego menedżerowie (spółka nie informuje o wysokości pozyskanego kapitału). To jednak za mało. Od kilku miesięcy w kuluarach mówi się, że fintech szuka inwestora wśród dużych polskich banków.

— W przeciwieństwie do niektórych krajów zachodnich, takich jak np. Niemcy, polski sektor bankowy jest mocno skonsolidowany i zaawansowany technologicznie. Okazało się, że duże instytucje finansowe, z którymi chcieliśmy współpracować na początku naszej drogi, są samowystarczalne i nie korzystają z pośredników kredytowych. Uznaliśmy więc, że prowadzenie sklepu internetowego z kredytami nie musi być jedyną drogą rozwoju FinAi — mówi Sławomir Borkowski, dyrektor inwestycyjny w Fidiasz EVC, który właśnie wszedł do zarządu FinAI.

Scenariusze rozwoju

Ponad 40-osobowa załoga FinAi dryfuje w szalupach ratunkowych, wypatrując inwestora, który ją uratuje. Sławomir Borkowski tłumaczy, że trendy rynkowe wytyczyły spółce nowe kierunki rozwoju.

— Rozważamy kilka scenariuszy. Jednym z nich jest przekształcenie firmy w dostawcę technologii dla instytucji finansowych. Wielokrotnie dostawaliśmy zapytania z rynku co do naszych autorskich rozwiązań dotyczących elementów procesu kredytowego czy zdalnej identyfikacji klientów. Rozpoczęliśmy wstępne rozmowy z potencjalnymi inwestorami. Na tym etapie nie wiemy jeszcze, czy zawiążemy alians z wieloma bankami czy z jednym. Pod uwagę bierzemy też sprzedaż spółki. Decyzja w tej sprawie zapadnie w ciągu kilku najbliższych tygodni — wyjaśnia przedstawiciel FinAi.

Złudne strategie

Strategia błękitnego oceanu, polegająca na eksplorowaniu nowych obszarów rynkowych, okazała się złudna. Pośrednictwo internetowe wymaga cierpliwości na drodze w kierunku rentowności i — co ważniejsze — dużych nakładów pieniężnych na marketing. Przekonała się o tym na własnej skórze spółka NewCommerce Services. To właściciel Bancovo, internetowego brokera, którego do życia powołał Alior. Bank zainwestował w agregatora co najmniej 30 mln zł i przy starcie w styczniu zeszłego roku szacował, że w 2020 r. osiągnie za jego pośrednictwem 2-3 mld zł sprzedaży.

Teraz chętnie podzieli się udziałami w NewCommerce Services z innymi bankami, bowiem potrzebuje zarówno finansowania, jak też partnerów biznesowych, którzy pomogą mu rozkręcić biznes. NewCommerce Services próbowała osiągnąć sukces na wiele sposób, m.in. „zatrudniła” do promowania platformy Sławomira Zapałę, gwiazdę disco polo. Wiosną tego roku celebryta kąpiący się w basenie w towarzystwie dmuchanego flaminga przekonywał Polaków przed telewizorami do korzystania z oferty Bancovo. Druga odsłona kampanii była o wiele bardziej stonowana. Sławomirowi, znajdującemu się na pokładzie samolotu, towarzyszyła kukiełka, która docelowo — tak mówi się w kuluarach — ma na dobre zastąpić celebrytę.

Powód? Jest tańsza w utrzymaniu i — jak pokazuje przykład firmy pożyczkowej Vivus, którego twarzą jest zielony Mr Hajs — może być również skuteczna w promowaniu marki. Ponadto Alior i PZU pracują nad platformą pożyczkową Cash dla pracowników firm, którym ubezpieczyciel dostarcza polisy grupowe. Cash to technologia Bancovo, tylko ubrana w inne szaty.

Różowe perspektywy

Tomasz Kowalski, przedstawiciel polskiego Lendo ze szwedzkim kapitałem, przyznał w zeszłym tygodniu na łamach „PB”, że pośrednictwo finansowe online to ciężki kawałek chleba i aby osiągać zadowalające wyniki, wymaga mrówczej pracy. Dla porównania: w Szwecji do brokerów online należy połowa rynku pożyczkowego, a w Polsce 5-10 proc. Szacuje się, że tylko w tym roku polscy klienci zaciągną kredyty i pożyczki o wartości ponad 80 mld zł. Obecnie spółka koncentruje się na budowaniu skali biznesu i silnej marki zakorzenionej w świadomości Polaków. Za dwa lata chce osiągnąć rentowność, a za trzy — nawet 10-procentowy udział w rynku pośrednictwa internetowego.

Polski zespół Lendo, składający się z ośmiu osób, czerpie inspirację od siostrzanych spółek z rynków skandynawskich, które promują się w mediach niemal przez 51 z 52 tygodni w roku. Dzięki temu rozpoznawalność marki sięga tam aż 97 proc. W Polsce z pierwszą szeroko zakrojoną kampanią promocyjną prowadzoną w ogólnokrajowych mediach broker ruszył w maju. Zdaniem Tomasza Kowalskiego na naszym rynku znajdzie się miejsce nawet dla 10 internetowych pośredników, a kluczem do sukcesu, oprócz kapitału, są relacje z partnerami biznesowymi, czyli bankami i firmami pożyczkowymi. W kwietniu tego roku nad Wisłą zadebiutował kolejny broker pożyczkowy — Saverium, którego finansuje skandynawska firma LVS Brokers.