Dziś resort obrony wybierze dostawcę transportera dla armii. Przetarg wart jest 1 mld USD. Najwięcej chce dotychczasowy faworyt — gliwicki OBRUM. Gra rozstrzygnie się więc między Hutą Stalowa Wola a Wojskowymi Zakładami Mechanicznymi.
W przetargu na dostawę kołowego transportera opancerzonego (KTO) wystartowały trzy firmy. Są to gliwicki Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Urządzeń Mechanicznych (OBRUM), który wspólnie z austriackim Stayerem proponuje Pandura II, Huta Stalowa Wola (HSW) i szwajcarski Mowag (z amerykańskiej grupy General Motors of Canada) oferujące wóz Piranha IIIC oraz Wojskowe Zakłady Mechaniczne (WZM) w Siemianowicach Śląskich z fińską Patrią, chcące sprzedać AMV.
Dziś MON poinformuje, które z konsorcjów wygrało batalię o kontrakt wart 1 mld USD. Armia otrzyma 690 KTO.
Dotychczas faworytem był gliwicki OBRUM.
— OBRUM zaproponował cenę o 1 mln zł za pojazd wyższą od konkurentów. Różnice w cenach pozostałych oferentów sięgają 300 tys. zł — szacuje jeden z przedstawicieli sektora.
Henryk Knapczyk, dyrektor gliwickiego ośrodka, przyznaje, że cena za Pandura II jest najwyższa, ale została skompensowana offsetem, a konsorcjum proponuje najlepszy technicznie pojazd.
— W przetargu na KTO najważniejszą rolę odgrywają cena i polonizacja wyrobu, czyli przeniesienie możliwie największej części produkcji do Polski. W odróżnieniu od przetargu na samolot wielozadaniowy, w przypadku KTO, offset nie gra kluczowej roli — podkreśla Andrzej Szarawarski, wiceminister gospodarki.
Wiele wskazuje na to, że batalia o transporter to wybór między HSW a WZM.
— Wszyscy oferenci deklarują pełną polonizację produktu. Należy jednak podejść do tego ostrożnie, bo produkcji niektórych elementów transportera nie opłaca się przenosić do Polski. Ważną rolę dla oceniających może mieć także czynnik społeczny, czyli wsparcie restrukturyzacji firmy dzięki produkcji części do KTO. To bardzo korzystne dla HSW, spółki, która wymaga o wiele głębszej restrukturyzacji niż zakłady siemianowickie. Jednak przetarg powinien wygrać ten, kto podoła zadaniu — mówi Sławomir Kułakowski, przewodniczący Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Państwa.