Finansowanie w dobie wojny

opublikowano: 05-09-2019, 22:00

Najważniejszym problemem międzynarodowej współpracy transgranicznej w Europie Środkowo-Wschodniej okazują się... pieniądze.

Wzajemne zaufanie oraz pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze to czynniki, które w największym stopniu wpływają na współpracę należących i nienależących do Unii Europejskiej państw naszego regionu. Takie wnioski można wysnuć z debaty, której uczestnicy profesjonalnie zajmują się budowaniem takiej kooperacji.

Ołeksandr Hanuszczyn, szef Lwowskiej Rady Obwodowej, uważa, że
„obcinanie zer” państwowych dotacji to częsta praktyka ukraińskich posłów.
Cieszy się jednak, że po raz pierwszy udało się uzyskać budżetowe finansowanie
dla projektów współpracy transgranicznej.
Zobacz więcej

DOBRE COKOLWIEK:

Ołeksandr Hanuszczyn, szef Lwowskiej Rady Obwodowej, uważa, że „obcinanie zer” państwowych dotacji to częsta praktyka ukraińskich posłów. Cieszy się jednak, że po raz pierwszy udało się uzyskać budżetowe finansowanie dla projektów współpracy transgranicznej. Fot. Marek Wiśniewski

— Priorytetem jest zbudowanie wzajemnego zaufania partnerów. Od tego trzeba zacząć, żeby tego typu transgraniczne partnerstwo odniosło sukces — uważa Adrian Nicula, koordynator programu współpracy rumuńko-ukraińskiej.

Ma spore doświadczenie, bo tego typu projektami, także z drugim wschodnim sąsiadem Rumunii, czyli Mołdawią, zajmuje się od 2005 r. Jego zdaniem zaufanie to jednak nie wszystko.

— Nasza współpraca dotyczy dużego, bo zamieszkałego przez ponad 8 mln ludzi, terenu. To ważny obszar dla Unii Europejskiej, a mimo to dotychczas udało się nam pozyskać finansowanie wynoszące zaledwie 60 mln EUR — zauważył Adrian Nicula.

Na wątku finansowym skoncentrował się także Ołeksandr Hanuszczyn, przewodniczący Lwowskiej Rady Obwodowej. Zadeklarował, że dla ukraińskich podmiotów ważne jest, żeby miały w państwach Unii Europejskiej jak najwięcej partnerów — co wydaje się szczególnie istotne w dobie rosyjskiej agresji na Ukrainę — i nauczyły się funkcjonować zgodnie z zasadami, jakie obowiązują we Wspólnocie. Jakie zasady miał na myśli? Dotyczące przyznawania funduszy.

— Zasady funkcjonowania unijnego finansowania będą się zmieniały i jeżeli Ukraina nie nadąży za tymi zmianami, straci dostęp do funduszy. Teraz na przykład można otrzymać grant stanowiący 90 proc. przedsięwzięcia, a 10 proc. musi stanowić wkład własny, ale już się słyszy, że te proporcjeulegną zmianie na 70 do 30. Do tego trzeba się przystosowywać już dziś, tymczasem — jak się okazuje — gotowych na to jest teraz raptem kilka miast i regionów Ukrainy — wyjaśnia Ołeksandr Hanuszczyn.

Ten problem spędza sen z powiek także przedstawicielom państw unijnych, na przykład Węgrom. Aron Szakacs, dyrektor węgiersko-słowacko-rumuńsko- -ukraińskiego programu transgranicznego na lata 2014-20, zwrócił uwagę, że w maju Komisja Europejska przedstawiła propozycje dotyczące finansowania tego typu projektów transgranicznych na kolejną perspektywę budżetową.

e4037212-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
Newsletter autorski Bartłomieja Mayera
ZAPISZ MNIE
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
autor: Bartłomiej Mayer
Wysyłany raz w tygodniu
Bartłomiej Mayer
Autorski przegląd informacji gospodarczych z krajów Europy Środkowej: Ukrainy, Białorusi, Czech, Słowacji i Węgier.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— To, co zobaczyliśmy i usłyszeliśmy, bardzo nas zasmuciło — powiedział Aron Szakacs.

Przypomniał, że Węgry uczestniczą w siedmiu programach współpracy transgranicznej i mają w tej dziedzinie ponad 20-letnie doświadczenie. Teraz jednak, jego zdaniem, Komisja Europejska patrzy bardzo nieprzychylnym okiem na takie inicjatywy i przeznacza na nie coraz mniej pieniędzy.

— To dla nas sytuacja bardzo niekorzystna. Myślę, że zaprezentowany dokument nie zasługuje nawet na rozpatrzenie. Uważamy, że nowa komisja, która zostanie wyłoniona po niedawnych wyborach, powinna przygotować zupełnie nowe propozycje — stwierdził Aron Szakacs.

Finansowe niedobory mogą być — przynajmniej w pewnym stopniu — złagodzone w ramach inicjatywy Trójmorza. Tak uważa Radosław Kwiecień, członek zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). Ogłoszona w 2015 r. przez Polskę i Chorwację inicjatywa łączy 12 państw regionu. W jej ramach stworzono fundusz na rzecz budowy infrastruktury, którego liderem jest właśnie BGK. Chodzi o komercyjne w założeniu finansowanie projektów drogowych, kolejowych, logistycznych i telekomunikacyjnych, zmniejszających różnice w rozwoju Europy Środkowo-Wschodniej i państw tzw. starej UE. Do takich projektów należą Via Carpatia i Baltic Pipe. Inicjatywa ma przyciągnąć inwestorów, dzięki którym region zacząłby się szybciej rozwijać.

— Zgromadzenie w ramach tego funduszu 3-5 mld EUR pozwoliłoby na realizację projektów wartych nawet 90- 100 mld EUR — powiedział Radosław Kwiecień.

Na publiczne pieniądze — nie unijne, ale z budżetu krajowego — na rozwój współpracy transgranicznej liczy natomiast Ołeksandr Hanuszczyn. Choć dotychczas rząd Ukrainy nie wydawał na takie cele pieniędzy, teraz zmienił zdanie.

— Wnioskowaliśmy o 300 mln UAH, ale ostatecznie udało się nam dostać 10 mln UAH — poinformował szef Lwowskiej Rady Obwodowej, zaznaczając, że radykalnie ścięta kwota to kropla w morzu potrzeb.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu