Po wstąpieniu do Unii Europejskiej Polska będzie musiała stać się członkiem Europejskiej Unii Monetarnej (EMU). Ustalony będzie parytet wymiany złotego na euro, wszystko wskazuje jednak na to, że nie będzie to kurs rynkowy.
Po wstąpieniu do Unii Europejskiej złoty zostanie zastąpiony euro. Kraje obecnie kandydujące do UE nie mają wyboru, i muszą stać się członkami EMU. Głównym problemem kandydatów będzie takie ustalenie kursu wymiany na euro, który nie zaszkodzi stabilności makroekonomicznej.
Analitycy są zgodni — by przyjęcie euro było korzystne dla polskiej gospodarki, centralny kurs wymiany musi być wyższy od rynkowego. Nie jest to sytuacja wyjątkowa — podobny problem mają Czesi i Węgrzy, a wcześniej mieli go Finowie i Grecy.
Dotąd mechanizmy dochodzenia do właściwego kursu były dwa: w przypadku Finlandii był to okres dostosowawczy, kiedy to fińska marka w konsekwencji działania sił rynkowych straciła na wartości. W przypadku Grecji zastosowano jednorazową dewaluację drachmy. Obecnie nie wiadomo jeszcze, którą metodę zastosują kraje kandydujące do UE, i która z nich jest lepsza.
Ekonomiści twierdzą, że po przystąpieniu do UE potrzebny będzie czas na dostosowanie kursu naszej waluty, bo złoty musi osłabnąć.
— Według NBP, do systemu ERM II, stabilizującego kurs waluty przed przystąpieniem do Unii Monetarnej, powinniśmy wejść jak najszybciej. Naszym zdaniem, okres przejściowy jest jednak pożądany, gdyż centralny parytet wymiany musi zostać ustalony na dwa lata — mówi Jacek Wiśniewski, kierownik zespołu analiz Pekao SA.
Wraz z kończącymi się negocjacjami z UE coraz więcej inwestorów zagranicznych będzie pojawiać się w Polsce. Jeżeli podaż papierów skarbowych nadal będzie wysoka, na rynek wpłynie kapitał spekulacyjny, co umocni złotego. Jeśli Polska wejdzie do systemu ze zbyt wysokim kursem, inflacja spadnie, ale spadną także wynagrodzenia, gdyż wydajność pracy w Polsce jest niższa niż w krajach Unii. Mniejszy może być wzrost PKB. Z kolei, jeśli waluta będzie za słaba, spowoduje to wzrost inflacji, a wtedy trudno będzie nam wejść do EMU.
Największym problemem w 2003 r., z jakim zetknie się rząd, będzie ustalenie centralnego parytetu, wokół którego złoty będzie mógł się wahać maksymalnie o 15 proc. Pod warunkiem, że Polsce uda się wynegocjować z UE takie widełki. Po przystąpieniu do systemu ERM II przez blisko dwa lata nie można dewaluować waluty, jest natomiast możliwe jej umocnienie.
— Grecy wiedząc o tym zdewaluowali walutę krótko przed wejściem do ERM II. Dopiero przed samym przystąpieniem do EMU rewaluowali drachmę, lekko ją umacniając. Droga fińska wydaje się w ogólnej ocenie korzystniejsza dla gospodarki. Tym bardziej że udało się im bez większych wstrząsów wejść do EMU z korzystnym dla siebie kursem wymiany — mówi Jacek Wiśniewski.