Fiński kontratak

Rafał Kerger
opublikowano: 29-12-2006, 00:00

Oskarżeni przez Isacom o wrogie przejęcie i spowodowanie upadłości firmy twierdzą, że to mistyfikacja. Zanosi się na długą sprawę.

Do sądu wpłynęły odpowiedzi na pozew firmy Isacom. Przypomnijmy, że latem oskarżyła ona swoich byłych menedżerów, a także polski oddział fińskiego koncernu Eltel o wrogie przejęcie i doprowadzenie do upadku usługodawcy oraz dostarczyciela infrastruktury telekomunikacyjnej.

Andrzej Szawarski, były prezes Isacomu, obecnie Eltel Networks Telecom, oraz Hannu Tynkkynen, wiceprezes centrali koncernu, twierdzą, że cała sprawa to jedna wielka mistyfikacja. Podobnie uważają pozostali trzej pozwani: były wiceszef Isacomu Krzysztof Wiśniewski oraz byli pracownicy spółki Jarosław Wajszczak i Marcin Wolski. Dodają, że wysuwane wobec nich oskarżenia wynikają z fobii, niespełnionych marzeń i ambicji Krzysztofa Kontka, byłego prokurenta i do 2002 roku — pośrednio poprzez spółkę Artal Investments — właściciela Isacomu.

Czy przekonają o tym sąd? To się okaże. Gra idzie o ich reputację, może posady, a także — ponad wszystko — prawie o 15,3 miliona złotych. Na tyle straty Isacomu wycenili audytorzy z BDO.

Rzut oka z boku

Wokół sprawy Isacom kontra byli pracownicy, menedżerowie i Eltel — precedensowej na polskie warunki — na dobre zaczęło huczeć we wrześniu, kiedy pierwsi ją opisaliśmy.

Naprzeciw siebie stają nie tylko byli dobrzy znajomi Krzysztof Kontek i Andrzej Szawarski oraz Jan Piotrowski, pomagający Eltelowi w jego wejściu na polski rynek. Przy okazji ścierają się też dwie wielce szanowane kancelarie prawne. Wardyński i Wspólnicy reprezentują Isacom. Obronę Eltela i reszty pozwanych wzięła kancelaria Sołtysiński Kawecki & Szlęzak. Do tej drugiej kancelarii Isacom również pukał szukając prawnego reprezentanta. Po zapoznaniu się z materiałami dowodowymi kancelaria Sołtysińskiego przesłała firmie ofertę, i chciała się zająć sprawą w imieniu Isacomu. Nie zaprzecza temu nawet mecenas Dariusz Skuza, który dziś podpisuje pisma w imieniu Eltela i neguje wartość dowodową zgromadzonych przez Isacom materiałów.

— Otrzymane od Isacomu dokumenty zniszczyliśmy, nim podjęliśmy współpracę z Eltelem — twierdzi Skuza.

Spór Isacom — Eltel i menedżerowie stał się również polem bitwy dla kryzysowych PR-owców. Isacomowi — na potrzeby sporu — wizerunek kształtuje prezes Małgorzata Błachnio, jedyna dziś osoba w nieprowadzącej działalności operacyjnej firmie, prawnik z wykształcenia, a zarazem specjalista od komunikacji, związana z agencją Indalo PR. Eltelowi i menedżerom pomaga były dziennikarz i aktor, dziś PR-owiec Krzysztof Luft.

Co z tego wynika? A choćby rozdwojenie jaźni branżowej izby telekomunikacyjnej.

„Krajowej Izbie Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji (KIGEiT) (...) znane są liczne przypadki przejmowania pracowników, kontraktów czy wręcz całych biznesów w wyniku działań nieuczciwej konkurencji. Problem ten jest niezwykle istotny, zwłaszcza w branży teleinformatycznej (...) Stoimy na stanowisku, że przypadki nieuczciwej konkurencji powinny być z większą determinacją wyjaśniane przez organy właściwe do ścigania przestępstw gospodarczych”. To cytat z pisma Stefana Kamińskiego, prezesa KIGEiT, przesłanego do „PB” pod koniec września po naszej pierwszej publikacji opisującej sprawę.

Oto cytat z tego samego autora z grudnia 2006 roku.

„Na podstawie wrześniowego artykułu zostaliśmy poproszeni przez redakcję »PB« o komentarz Izby w sprawie »wrogich przejęć«. Z treści artykułu jednoznacznie wynikało, że taki fakt miał miejsce w przypadku firmy Isacom. (...) Jednak po rozmowach i wysłuchaniu wyjaśnień dwóch stron, dochodzimy do wniosku, że co najmniej część opisanych w artykule faktów nie odpowiada dokładnie rzeczywistości. Odnosimy wrażenie, że artykuł przedstawił jedynie punkt widzenia jednej ze stron...”.

Wyjaśnijmy: „PB” nie prosił izby telekomunikacyjnej ani o pierwszą, ani o drugą opinię. Kto poprosił w naszym imieniu?

Co za sprawa

Isacom — od 1998 roku obsługujący infrastrukturę radiokomunikacyjną dla sieci telefonii komórkowej — w 2003 roku przeżywał rozkwit. Procentowały kontrakty z Nokią i Erą. Spółka osiągnęła w tym czasie ponad 1,6 miliona złotych zysku brutto przy obrotach nieco ponad 9 milionów złotych. Została Gazelą Biznesu — zainteresował się nią znany branżowy inwestor, fiński Eltel (zaproponował za Isacom 900 tysięcy euro, spółka chciała dużo więcej). Od czasu tych nieudanych negocjacji w Isacomie działo się już tylko gorzej.

Po zawieszeniu na początku 2006 roku działalności operacyjnej, w sierpniu 2006 roku Isacom skierował pozew do sądu gospodarczego przeciw Eltel Networks Telecom, Andrzejowi Szawarskiemu, Krzysztofowi Wiśniewskiemu, Jarosławowi Wajszczakowi i Marcinowi Wolskiemu. Firma zażądała od pozwanych zapłacenia ponadpiętnastomilionowego odszkodowania, a także wysłania do zarządów: Nokii, PTK Centertel, Polkomtela i Telefonii Cyfrowej oraz opublikowania oświadczenia, że rozpowszechniając w 2004 roku nieprawdziwe informacje o spółce Isacom, doprowadzili do przejęcia najważniejszych kontrahentów i pracowników tej spółki przez Eltel Networks Telecom. Do pozwu Isacom dołączył billingi i kopie e-maili.

— Padliśmy ofiarą spisku własnej kadry zarządzającej oraz Sofrera — spółki, którą przejął Eltel, a która przejęła naszych pracowników, prezesa i klientów — mówi Krzysztof Kontek.

Wyjaśnienia menedżerów

Byli szefowie Isacomu Andrzej Szawarski i Krzysztof Wiśniewski w swoich kontrpozwach wyraźnie zaprzeczają, jakoby doprowadzili Isacom do upadku.

— Wręcz przeciwnie. Myśmy tę firmę postawili na nogi. W Isacomie pracowałem od czerwca 2001 roku do kwietnia 2004 roku — najpierw jako dyrektor do spraw rozwoju, potem jako wiceprezes. Zastałem spółkę współpracującą z jednym klientem — Nokią oraz z niewielkimi obrotami i blisko zerową rentownością. Dzięki ciężkiej i skutecznej pracy zarządu udało się to zmienić — twierdzi Krzysztof Wiśniewski, który do dziś związany jest z rynkiem telekomunikacyjnym jako niezależny doradca.

Andrzej Szawarski twierdzi, że do odejścia z Isacomu zmusił go Krzysztof Kontek.

— W 2004 roku odszedłem z firmy, nie dlatego że chciałem, lecz dlatego że w Isacomie nie było już dla mnie miejsca. Krzysztof Kontek dobitnie mi to zresztą dał do zrozumienia. Zatrudniając w 2004 roku dwóch nowych członków zarządu i zwalniając Krzysztofa Wiśniewskiego, na co, mimo że byłem prezesem — nie miałem żadnego wpływu — mówi Andrzej Szawarski.

Na potwierdzenie swoich tez byli menedżerowie Isacomu przedstawiają dokumenty — dane finansowe, wyliczenia i e-maile. Opowiadają również historię innej spółki — BPS, która prawie do końca 2002 roku była właścicielem Isacomu.

— W latach 2001-02 BPS miał coraz większe problemy z realizacja zleceń i z płynnością. To Krzysztof Kontek doprowadził do zapaści tę firmę, po czym w 2002 roku ustąpił z jej zarządu. W listopadzie 2002 roku zarząd BPS złożył wniosek o upadłość. Isacom zmienił właściciela na Artal Investments. Spółka ta również była wtedy własnością Krzysztofa Kontka — twierdzi Krzysztof Wiśniewski.

Andrzej Szawarski znał zarząd, który gasił w BPS światło. Odszedł z tego gremium na kilka tygodni przed ogłoszeniem upadłości.

— W 2002 roku Krzysztof Kontek zaproponował mi, jednocześnie z pracą w Isacomie, wejście do zarządu BPS w charakterze dyrektora do spraw operacji, żebym uporządkował działalność operacyjną firmy. Szybko się okazało, że BPS jest w bardzo słabej kondycji finansowej, a na porządkowanie działalności operacyjnej brakuje pieniędzy — opowiada Andrzej Szawarski.

Czy historia BPS będzie miała jednak jakąś wartość dowodową w sporze Isacom kontra byli pracownicy i Eltel?

— Według mnie nie, podobnie jak przekształcenia własnościowe Eltela Networks Oy w Finlandii i pozwanego Sofrera Polska w poprzednim okresie. Tym bardziej że w odpowiedzi Eltela skierowanej do sądu ten wątek w ogóle nie występuje. Świadczy to zatem tylko o próbie medialnego skierowania sprawy w zupełnie inną stronę. Tamte rzeczy rozgrywały się zresztą na długo przed tym, nim Eltel pojawił się na polskim rynku — twierdzi Krzysztof Kontek.

Zawirowania wokół BPS mogą jednak okazać się dla sądu interesujące, gdy rzeczoną opowieść uzupełnimy jeszcze o to, że w trakcie procesu upadłościowego BPS Krzysztof Kontek w imieniu Artal Investments złożył zarządowi Isacomu (Szawarski i Wiśniewski) propozycję „papierowego” wykupu akcji Isacomu — papierowego, bo Artal miał móc je potem nabyć po tej samej cenie na każde wezwanie. Ówcześni szefowie Isacomu się na to nie zgodzili, choć wcześniej proponowali, aby właściciel, w uznaniu dla ich wkładu w rozwój firmy, sprzedał im część udziałów, ale nie „na papierze”. Jednak wtedy Krzysztof Kontek odrzucił ich propozycję.

— Artal, będąc właścicielem Isacomu, rozważał różne warianty, planując przyszłość spółki. Szawarski i Wiśniewski głównie koncentrowali się na tym, by wykorzystać trudną sytuację Artala i zawłaszczyć znaczną część udziałów Isacomu. Zresztą sami proponowali sprzedaż firmy sobie znanym inwestorom. Ostatecznie Artal sprzedał udziały Isacomu Thomasowi Danielowi, który od lat mieszka w USA. On przekazał je nowo powstającemu funduszowi kapitałowemu Noosa Developments. Kto jest właścicielem Noosy, łatwo sprawdzić, bo jest to firma zarejestrowana w Wielkiej Brytanii, a nie w jakimś raju podatkowym — wyjaśnia Krzysztof Kontek.

I uważa, że nawet jeżeli wątek menedżerskiego wykupu akcji pojawi się na sali sądowej, to pokaże on raczej motywy wiarołomnego postępowania byłego zarządu Isacomu już po pojawieniu się Eltela i będzie kolejnym dowodem w tej sprawie, a nie zarzutem pod adresem pozywającej ich spółki Isacom.

Rozmowy biznesowe

Andrzej Szawarski i Krzysztof Wiśniewski nie zostawiają również suchej nitki na wspomnianych billingach i korespondencji mających świadczyć o tym, że knuli przeciwko Isacomowi, by wyprowadzić klientów i innych pracowników firmy do Eltela, spółki powołanej po nabyciu przez Finów udziałów w Sofrerze.

— Z byłym prezesem Sofrera Martinem Lawniczakiem kontaktowałem się tak często w moich ostatnich tygodniach pobytu w Isacomie z jednej prostej przyczyny. Otóż już wiedziałem, że w starym miejscu pracy moje dni są policzone i szukałem nowego — mówi Andrzej Szawarski.

Co mówi Krzysztof Wiśniewski, któremu Isacom zarzuca między innymi skrywanie przed radą nadzorczą spółki kontaktów z osobą bliską Eltelowi — Janem Piotrowskim?

— Rozmawialiśmy o wielu projektach — Tel-Energo, PSE, Tetra i Polkomtel, nad którymi pracował wtedy Isacom, a partnerem w tych projektach był m.in. Piotrowski — jako wiceprezes Tel-Energo i doradca Polkomtela. Ot co — zapewnia były wiceprezes Isacomu.

Jak na oskarżenia Isacomu odpowiadają Jarosław Wajszczak i Marcin Wolski? Chcą oddzielnej sprawy w sądzie cywilnym. Nie są przedsiębiorcami, nie byli też w zarządzie Isacomu.

— Być może rozmawiałem z którymś z pracowników Isacomu o przejściu do Sofrera. To było ponad dwa lata temu, a ja dzwonię do wielu ludzi. Z całą pewnością jednak nie byłem częścią żadnego spisku czy zamachu na Isacom — mówi Jarosław Wajszczak, do dziś pracujący w Eltelu.

W tym samym tonie wypowiada się Marcin Wolski, który odszedł z Eltela we wrześniu tego roku, niebawem po naszej pierwszej publikacji o historii Isacomu.

Z argumentacji Eltela

Fiński koncern Eltel Networks Corporation w sprawie, którą wytoczył mu Isacom, również czuje się wyraźnie pomówiony.

— W pozwie Isacomu przeciwko nam praktycznie wszystko jest fikcją. Nie jest prawdą, jakobyśmy w trakcie procesu negocjacyjnego w sprawie nabycia tej spółki otrzymywali od zarządu jakiekolwiek szczegółowe dane o działalności Isacomu za plecami jego rady nadzorczej. W rzeczywistości otrzymywaliśmy jedynie takie informacje, które były niezbędne do określenia opłacalności ewentualnego przejęcia, i nie od zarządu, ale od upoważnionego przedstawiciela rady nadzorczej Isacomu — podkreśla Hannu Tynkkynen, wiceprezes Eltel Group Corporation.

Eltel zapewnia też, że są tylko dwa powody, dla których odstąpił od negocjacji z Isacomem.

— Oczekiwania właścicieli spółki co do ceny, za jaką byliby skłonni ją sprzedać, były nierealistycznie wysokie. Zaproponowaliśmy 900 tysięcy euro, oni chcieli 1,4 miliona. Ponadto nie mogliśmy wtedy uzyskać wiarygodnych informacji o strukturze własności Isacomu, rzeczywistych właścicielach udziałów i faktycznej roli Krzysztofa Kontka w spółce — dodaje Hannu Tynkkynen.

Fin zaprzecza tym samym, że Eltel porzucił negocjacje z Isacomem, dlatego że jego negocjatorzy wiedzieli, że i tak poźniej wyciągną do swojej nowej spółki (powstałej na bazie Sofrera) byłego prezesa, pracowników i kontrakty z Isacomu. Wśród dzisiejszych pracowników Eltel Polska nadal są osoby zatrudnione wcześniej w Isacomie (choćby prezes Szawarski czy dyrektor Wajszczak).

— Warto jednak powtórzyć, że w 2004 roku — bo to rok dla sprawy kluczowy — w spółce zatrudniliśmy 52 osoby, a jedynie siedem z nich pracowało wcześniej w Isacomie — mówi Hannu Tynkkynen.

Prokuratorskie didaskalia

W lipcu 2005 roku do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ochota wpłynęło doniesienie na Andrzeja Szawarskiego, byłego prezesa Isacomu, i Krzysztofa Wiśniewskiego, wiceprezesa, m.in. o działanie na szkodę ich byłego pracodawcy. Prokurator wszczął postępowanie. Rok trwały przesłuchania. Śledztwo zostało niedawno zawieszone. Prokurator czeka na pomoc zagraniczną. Fińscy śledczy mają zapytać o sprawę m.in. prezesów koncernu Eltel, którego polską odnogą kieruje dziś Andrzej Szawarski.

W ostatniej rozmowie z nami Hannu Tynkkynen przyznał, że fińska prokuratura jeszcze się z nim nie kontaktowała.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu