Firmowy ubaw pod czujnym nadzorem

Rafał Kerger
30-10-2006, 00:00

Za godzinny występ na imprezie firmowej striptizerka żąda 2,5 tys. zł. Psycholog kosztuje mniej — 1,5 tys. I więcej z niego pożytku niż ze striptizerki.

Przybywa przedsiębiorstw organizujących integracyjną rozrywkę.

— Jesteśmy na rynku od 2001 r. i takiego boomu jeszcze nie było — dodaje Katarzyna Wałek z firmy S-Grupa Adrenaline & Fun Provider z Zawiercia.

Czy jednak imprezy integracyjne mają sens? Ile trzeba na nie wydać? Co zrobić, by nie było sztywno i nudno? Czy takie spędy przydają się w zarządzaniu personelem? Pytań sporo. A oto odpowiedzi.

Mają sens

Beata Bukowska, partner w firmie doradztwa personalnego Inwenta, ma 14-osobową załogę (13 specjalistek i jednego specjalistę).

— W ubiegłym tygodniu wróciłyśmy z wyjazdu integracyjnego. Było świetnie. Nasz jedyny kolega się nie wybrał, więc kolegialnie doszłyśmy do wniosku, że będzie to „babskie święto”. Byłyśmy w spa — koszt kilkaset złotych od osoby. Pierwszego dnia spotkałyśmy się na wystawnej kolacji, po czym było sporo śmiechu i dyskusje do świtu. Drugi dzień: odnowa biologiczna, kosmetyczka i masaże — również zakończyłyśmy go kolacją, po której wybrałyśmy się do klubu. Trzeciego dnia po południu, po kolejnych zabiegach relaksacyjnych, wróciłyśmy do domu — mówi Beata Bukowska.

Jej zdaniem — podobnie uważają np. Kamila Barabasz, dyrektorka HR i administracji Canal+ Cyfrowy, Przemysław Pająk, menedżer z Prymatu, producenta przypraw, czy Władysław Szczygielski, prezes El-Paru, zatrudniającego ponad 100 osób producenta przewodów elektrycznych z Parczewa. Wyjazdy integracyjne mają sens, choć nie mogą być elementem programu motywacyjnego. Scalają załogę i dają pracownikom szansę poznania kolegów z innej strony.

— Nie oszukujmy się. W pracy nie ma się zwykle wielu prawdziwych przyjaciół. Praca to praca —dodaje Beata Bukowska.

Taki wyjazd może więc też czasami pozwolić rozładować negatywne emocje w zespole.

— Raz do roku, czasami częściej, wynajmujemy salę i zapraszamy wszystkich pracowników i większość współpracowników. Gra muzyka, jest jedzenie, są tańce. Płacę za to 60 zł za osobę. Pracownicy najczęściej przychodzą z żonami, te więc też mają okazję się poznać. Wszyscy bawią się świetnie —tłumaczy Władysław Szczygielski.

Dobrze się bawić

— Aby wszystko wypaliło, impreza czy wyjazd integracyjny powinny być dobrze sprofilowane. Mamy różne scenariusze na taką okoliczność — wyjaśnia Katarzyna Wałek z firmy S-Grupa Adrenaline & Fun Provider z Zawiercia.

Do klientów trzeba podchodzić indywidualnie.

— Ciekawy program można wymyślić nawet za nieduże pieniądze. Nie można też przesadzić. Sam pamiętam imprezę, z której nobliwi menedżerowie uciekali w te pędy, bo organizator zorganizował im ostry rockowy koncert, by się wyszaleli — zauważa Krzysztog Korczak z firmy Krab Music House & Special Events z Warszawy.

— Przygotowanie scenariusza integracji kosztuje u nas od sześciu do trzynastu tysięcy złotych — zależnie od naszego zaangażowania i liczby atrakcji, jakie mamy zorganizować — informuje Katarzyna Wałek.

W cenie scenariusza jest didżej czy wiejska kapela, prowadzenie, czasami tancerki z zespołu tanecznego i oczywiście temat oraz związane z nim atrakcje: może być impreza chińska, francuska, dekadencka, średniowieczna, secesyjna. Co kto lubi.

Dodatkowo zapłacimy za najem miejsca na zabawę (sali, hotelu, ranczo), za muzyczną gwiazdę wieczoru (ceny w ramce) czy modne ostatnio: quady (terenowe czterokołowe motocykle), spa i paintball. Koszt tego ostatniego liczy się od liczby zamówionych kulek z farbą — 75 zł (200 kulek), 95 zł (300 kulek), 115 zł (400 kulek).

— Jedna z firm zażyczyła sobie też ostatnio striptizerkę. Byłam zszokowana ceną, jaką za jej godzinną obecność trzeba było zapłacić. Zawołała 2,5 tys. zł. Psycholog na integracyjnej kosztuje mniej — 1,5 tys. —podkreśla Katarzyna Wałek.

Psycholog? Na integracyjnej? Siedzi i szpieguje?

— Raczej przygotowuje testy osobowościowe dla prezesa lub szefa działu, które mają mu pomóc w określeniu wrodzonych predyspozycji pracowników i w podjęciu decyzji o awansowaniu któregoś z nich — opowiada Katarzyna Wałek.

Jest motywacja

Canal+ ma w Polsce 280 pracowników i 100 współpracowników. Firma urządza dwa rodzaje integracji — jedną imprezę ogólną raz do roku (piknik) na około 400 osób oraz szkolenia integracyjne dla działów (tak zwane teambuildingowe). Piknik to co najmniej 300 tys. zł, szkolenie — od 25 tys. do 80 tys. zł, zależnie od wielkości zespołu i liczby atrakcji.

— Czy są u nas psychologowie na imprezach integracyjnych? Na pikniku oczywiście nie. Za to podczas wyjazdów teambuldingowych, przeznaczonych dla konkretnych działów, mamy program szkoleń, który prowadzą menedżerowie i trenerzy biznesowi. Obserwują oni również uczestników po zajęciach, wyrabiają sobie zdanie na temat ich predyspozycji i pozycji w zespole — podkreśla Kamila Barabasz, dyrektor HR i administracji stacji.

Podobnie jak w Canal+ Cyfrowy jest i u producenta przypraw —w Prymacie.

— Z tym, że my nie organizujemy jednej ogólnej imprezy. Podczas wyjazdów integracyjnych próbujemy jednak wzmacniać siły sprzedaży. Przedstawiamy nowe cele, komunikujemy kluczowe decyzje — zaznacza Przemysław Pająk, menedżer w firmie.

Dla pracowników produkcyjnych Prymat ma inne atrakcje.

— Ostatnio zorganizowaliśmy im wycieczkę do Częstochowy. Dofinansowujemy też wyjazdy na narty — dodaje Przemysław Pająk.

Trzymaj fason

Z imprez integracyjnych całkiem sporo można dowiedzieć się o pracownikach — dobrych i złych rzeczy. Pewna z firm, z którymi rozmawialiśmy, zwolniła kilka osób, które podczas imprezy integracyjnej upiły się w sztok. Jednak w innej firmie na stanowisko menedżerskie został awansowany pracownik, który zachował najwięcej rezonu i wszystko po kapitańsku poukładał, gdy na jachcie zapanowała panika w trakcie burzy.

Gwoli ścisłości — znalezienie firmy, która absolutnie wyklucza organizację imprezy integracyjnej (i to nie z powodu złej sytuacji finansowej), przerosło możliwości autora.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Firmowy ubaw pod czujnym nadzorem