Co siódmy pracodawca chce przyjmować kolejnych pracowników. Ale nie wszędzie jest różowo.
Przedsiębiorcy nadal chętniej przyjmują nowych pracowników niż ich zwalniają. Według badania firmy Manpower, w IV kwartale zwiększać zatrudnienie zamierza 15 proc. pracodawców, natomiast ciąć etaty chce 10 proc. Na tle innych krajów europejskich to bardzo dobry wynik.
— Polscy przedsiębiorcy są najbardziej optymistycznymi pracodawcami ze wszystkich 17 badanych przez nas krajów. Nasz rynek pracy jest względnie stabilny i ma wiele do zaoferowania zarówno osobom poszukującym pracy, jak i pracodawcom — mówi Iwona Janas, dyrektor generalna Manpower Polska.
Jednak nastroje w polskich firmach są bardzo rozstrzelone. Różnice między regionami pod względem wskaźników zatrudnienia sięgają kilkunastu punktów. W województwach centralnych odsetek firm przyjmujących jest o 10 pkt proc. wyższy niż odsetek firm zwalniających (tzw. prognoza netto zatrudnienia). W regionie północnym natomiast o 1 pkt proc. jest więcej pesymistów niż optymistów.
Jeszcze mocniejsze rozwarstwienie widać w rozbiciu na sektory. W przetwórstwie przemysłowym przeważają pracodawcy redukujący etaty (odsetek jest większy o 9 pkt proc. niż odsetek optymistów). Tymczasem firmy budowlane, kopalnie i urzędy państwowe wyraźnie chcą zwiększać zatrudnienie (przewaga optymistów sięga 10-11 pkt). W dobrych nastrojach cały czas są też pracodawcy z branż usługowych — w handlu, transporcie i logistyce, finansach i nieruchomościach (we wszystkich działach prognoza netto sięga +9 pkt) oraz hotelach i restauracjach (+5 pkt). Ekonomiści ostrzegają jednak, że właśnie w tych firmach kryzys będzie jeszcze się nasilał.
— Usługi dotąd łagodnie znosiły kryzys, ale jest tu pewne opóźnienie w stosunku do przemysłu. Kiedy on będzie już wychodził na prostą, w firmach usługowych ciągle sytuacja będzie się pogarszać. Sądzę jednak, że usługi cały kryzys mimo wszystko zniosą lepiej niż przemysł. Dno będzie w nich płytsze — mówi Karolina Sędzimir-Domanowska, ekonomistka PKO BP.
Chociaż firmy sygnalizują, że zamierzają raczej zwiększać zadłużenie, analitycy spodziewają się dalszego wzrostu bezrobocia.
— Zakładamy, że na koniec przyszłego roku wyniesie 13,8 proc. — mówi Karolina Sędzimir-Domanowska.