Firmy cykliczne rządzą się swoimi regułami

Jarosław Kostrzewa
opublikowano: 2002-03-18 00:00

Spółki cykliczne są specyficznym rodzajem firm. Zachowanie ich akcji bywa często całkowicie odmienne od rynku, co dla „mniej zaawansowanych” inwestorów bywa często niezrozumiałe. Tego typu spółki są trudne do zanalizowania dla przeciętnego gracza, przez co należy się liczyć z wysokim ryzykiem inwestycyjnym.

Zarówno wycena, jak i inwestowanie w spółki cykliczne jest skomplikowane z uwagi na nieprzewidywalność trendów koniunkturalnych, które mają decydujący wpływ na generowane wyniki finansowe. Interpretując wyniki spó-łek cyklicznych, trzeba być niezwykle ostrożnym i uwzględniać różne uwarunkowania gospodarcze. Inwestorzy, którzy niezbyt dobrze rozumieją odmienność spółek cyklicznych, często ponoszą dotkliwe straty, ponieważ kierują się tymi samymi zasadami, jakie stosuje się do reszty firm. W przypadku opisywanych przedsiębiorstw niczym niezwykłym nie jest drastyczny spadek wyceny, mimo że spółka może pochwalić się znaczącym wzrostem zysku. Kurs akcji może nawet spaść w ciągu 2-3 miesięcy o połowę. Wydaje się to sprzeczne z logiką, jednak inwestorzy, którzy dobrze rozumieją charakterystykę działalności spółek cyklicznych, wiedzą, że przy końcu cyklu koniunkturalnego tego typu firmy generują bardzo dobre wyniki, których w następnych okresach nie da się już powtórzyć, a co dopiero poprawić. Stąd bierze się dyskontowanie w wycenie nie najlepszej przyszłości i spadek ceny akcji.

Inną ważną kwestią jest wybór odpowiedniej metody dla wyceny wartości akcji. W tym przypadku zupełnie nie sprawdza się popularna w odniesieniu do innych spó- łek metoda DCF (zdyskontowanych przepływów pieniężnych), gdyż opiera się ona na prognozowaniu poszczególnych pozycji bilansu oraz zysków i strat na 5 lub 10 lat do przodu. Projekcje na tak długi okres w przypadku spółek cyklicznych nie zdają egzaminu. Nie jesteśmy bowiem w stanie przewidzieć koniunktury gospodarczej na następny kwartał, nie mówiąc już o latach. Do wyceny tych spółek stosuje się więc metody porównawcze.

Przy tego typu analizie należy zwrócić szczególną uwagę na pozycje kosztowe. Gdy zaczynają one rosnąć, jest to pierwszy ostrzegawczy sygnał. Niemniej ważną kwestią jest poziom wykorzystania mocy produkcyjnych. Jednym z najistotniejszych ostrzeżeń jest wzrost zapasów. W przypadku trudności z ich upłynnieniem oznacza to automatycznie niższe ceny sprzedaży, a co za tym idzie, niższe zyski. W analizie porównawczej należy też odnieść się do sytuacji na rynkach surowcowych. Spadające ceny, np. ropy, stali, miedzi, na kilka miesięcy wcześniej potrafią bowiem sygnalizować przyszłe problemy z zyskownością spółek cyklicznych. Użyteczniejsze od cen spot będą przy tym ceny futures towarów. Nie należy też zapominać o konkurencji. Kiedy mamy bowiem do czynienia ze spowolnieniem gospodarczym, silna konkurencja rozkręca karuzelę obniżek cen, co skutkuje niższymi marżami. Za symptomatyczne należy także przyjąć zwiększanie budżetów inwestycyjnych. Często zdarza się, że firmy wydają najwięcej pieniędzy przed zmianą koniunktury na gorszą. Niemniej ważna jest efektywność obniżania kosztów. Bywa, że mimo systematycznych cięć kosztów spółce trudno jest konkurować z zagranicznymi producentami.

Dopiero szczegółowa analiza każdego ze wspomnianych powyżej elementów pozwala na w miarę bezpieczną inwestycję w papiery spółek cyklicznych.