Firmy elektroniczne przegrały z prawem

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2007-01-30 00:00

Dostajesz pomoc publiczną na zakup maszyn? Musisz je trzymać przez pięć lat. Choćby w magazynie.

Dostajesz pomoc publiczną na zakup maszyn? Musisz je trzymać przez pięć lat. Choćby w magazynie.

Część firm inwestujących w Polsce, w tym LG czy Sharp, może mieć kłopot z otrzymaniem pomocy publicznej na poziomie, którego by oczekiwały. Chodzi o maszyny, których koszt można wliczać do wartości inwestycji tylko przy pewnych ograniczeniach. Duże firmy muszą je eksploatować przez pięć lat, a małe i średnie przez trzy lata.

— W przemyśle elektronicznym wymienia się maszyny co 2-3 lata — mówi Stefan Kamiński, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.

Klamka prawie zapadła…

Niektóre duże firmy, np. Jabil, producent telewizorów, trzymają stare maszyny w magazynach.

— Zaproponowaliśmy Ministerstwu Gospodarki rozsądne rozwiązanie umożliwiające nam sprzedaż starych urządzeń i zakup nowych bez utraty pomocy publicznej — relacjonuje Zbigniew Kozicki, dyrektor ds. inwestycji Flextronics, największego na świecie dostawcy dla producentów sprzętu elektronicznego.

„PB” alarmował o sprawie w październiku ubiegłego roku. Od tamtej pory ministerstwo tylko usztywniło stanowisko. Zapis o okresie pięciu i trzech lat na utrzymanie składników majątku znalazł się już w projekcie dokumentów o pomocy publicznej dla wszystkich stref ekonomicznych, który lada chwila przyjmie rząd.

— Wytyczne Komisji Europejskiej wyraźnie mówią, że w przypadku pomocy dla inwestycji początkowej zakupione środki trwałe powinny pozostać w zakładzie przez co najmniej pięć lat w przypadku dużego przedsiębiorcy i trzech lat w przypadku małego i średniego — twierdzi Teresa Korycińska z Departamentu Instrumentów Wsparcia Ministerstwa Gospodarki.

…choć jest furtka

— Rzeczywiście nowe wytyczne o tym mówią, ale przypis rozwija tę zasadę i stwierdza, że nie powinna ona wykluczać wymiany przestarzałych środków trwałych w przypadku inwestycji w branży o szybkim rozwoju technologicznym — zauważa Karolina Hołdun z Ernst & Young.

Sprawa wydaje się już jednak przesądzona.

— Jeśli ktoś musi zrezygnować z maszyn wcześniej, to może dyskutować z urzędem skarbowym, czy przyjmie korektę sprawozdania i odda pomoc publiczną z odsetkami. Albo — jeśli z góry wiadomo, że maszyny nie będą używane przez wymagany czas — w ogóle nie zaliczy ich do pomocy publicznej — ucina Teresa Korycińska.