Firmy mają wybór:inwestor albo śmierć

Grzegorz Nawacki,
opublikowano: 19-12-2008, 00:00

Potykacie się o kredyty? Pomogą wam fundusze private equity. Nie tylko wstać z kolan, ale także przejąć konkurenta.

Kłopoty z płynnością wymuszą na właścicielach sprzedaż firm

Potykacie się o kredyty? Pomogą wam fundusze private equity. Nie tylko wstać z kolan, ale także przejąć konkurenta.

Kilka dni temu opisaliśmy, że przedsiębiorstwa są winne bankom ponad 200 mld zł. Według analiz firmy doradczej Kolaja Partners, prawie połowę tej kwoty muszą oddać w ciągu roku. Problem w tym, że banki zakręciły kurek z pieniędzmi i wiele firm może zapomnieć o tym, że bank zroluje im kredyt. A jeśli nawet, to dużo drożej niż kilka miesięcy temu. Dlatego wiele spółek wpadło w pułapkę kredytową.

— Największe problemy mogą mieć firmy, które mają wysoki poziom zadłużenia. Są firmy, w których stosunek wartości kredytów do aktywów wynosi 60-70 proc., a to dość wysoki wskaźnik zadłużenia. Szacujemy, że w takiej sytuacji jest około 5-10 proc. firm z naszego portfela. Kilka miesięcy temu — przy istniejącej wtedy dostępności kredytów bankowych — nie było to zjawisko niepokojące, ale dziś w obliczu malejących przychodów i problemów z płynnością ich sytuacja znacząco się pogorszyła — mówi Elwira Ostrowska- Graczyk, dyrektor biura ubezpieczeń finansowych PZU.

Zapomnij o banku

O ile banki odwróciły się do firm plecami, to fundusze private equity (PE) powitają je z otwartymi ramionami.

— Fundusze mogą być dobrym partnerem w restrukturyzacji od strony bilansowej. Jeśli firma jest zdrowa i ma dobrą pozycję rynkową, ale popadła w tarapaty wskutek gry opcjami walutowymi czy problemami ze spłatą zadłużenia, to chętnie rozpatrzymy zaangażowanie kapitałowe w nią — mówi Monika Morali-Efinowicz, dyrektor polskiego biura Advent International.

PE problemów z kapitałem nie mają: Advent International ma do wydania w naszym regionie ponad 1 mld EUR, po kilkaset milionów mają Enterprise Investors, Innova, EQT czy Penta Investment.

Ale to już było

Pierwsze zapowiedzi o tym, że fundusze będą przejmować spółki, pojawiły się rok temu. Transakcji było jednak zaledwie kilka.

— Właściciele niektórych firm jeszcze nie czują spowolnienia. Wielu zakłada wręcz poprawę wyników w 2009 i 2010 r., mimo że sygnały z rynku wskazują raczej na ich pogorszenie. Na tych optymistycznych założeniach właściciele opierają oczekiwania co do wycen spółek. To główna przyczyna, że nie dochodzi do transakcji z funduszami private equity, dla których wyceny wciąż mogą być za wysokie — uważa Monika Morali-Efinowicz

Inny zarządzający stawia sprawę jasno.

— Przedsiębiorcy muszą zrozumieć, że jeśli transakcja nie jest wspierana długiem, to maksymalna wycena wynosi 5-6 razy EBITDA. Jeśli kupujący lewaruje się kredytem. to może to być 7-8 razy EBITDA. Ale nie więcej — mówi zarządzający.

Z lewarowaniem transakcji fundusze też nie mają łatwo.

— Jeśli chodzi o wspieranie się kredytami przez fundusze, uzyskanie finansowania na projekty powyżej 100 mln EUR nie jest łatwe, dlatego wielu dużych transakcji w najbliższym czasie się nie spodziewam. Raczej średnich i małych — mówi Krystyna Gottman-Narożna, dyrektor finansowania akwizycji w Investkredit Bank.

Przedstawiciele PE nie mają jednak wątpliwości, że prędzej czy później firmy do nich przyjdą. Konieczność spłaty zadłużenia wymusi sprzedaż udziałów.

— Nie oczekujemy ożywienia na rynku private equity w pierwszej połowie przyszłego roku. Ale w drugiej może być nieco więcej transakcji. Firmy odczują spowolnienie, a konieczność spłaty kredytów spowoduje zapotrzebowanie na kapitał. Właściciele muszą jednak zrozumieć, że do transakcji trzeba się przygotować i trwa ona zazwyczaj 2-3 miesiące. Dlatego firmy muszą o tym myśleć z dużym wyprzedzeniem — mówi Monika Morali-Efinowicz.

Jeśli o pozyskaniu inwestora firma zacznie myśleć dopiero wówczas, gdy bank upomni się spłatę, będzie za późno i firma upadnie, mimo że chętnych do przejęcia będzie wielu.

Wykorzystaj słabość

Fundusze nie tylko pomogą przetrwać, ale również wykorzystać słabość konkurentów.

— Przy odpowiednim zarządzaniu kryzys może być szansą na dynamiczny skok dla rzutkich firm, które np. przejmą konkurentów czy udaną kampanią zdobędą rynek — mówi Monika Morali-Efinowicz.

I tak się dzieje.

— Obserwujemy wzmożoną aktywność funduszy w obszarze transakcji typu add-on, czyli konsolidacji branży wokół spółki z portfela. Fundusze zwiększają dzięki temu udział w rynku, wchodzą na rynki zagraniczne. Jeśli chodzi o nowe transakcje, to na razie panuje wstrzemięźliwość i oczekiwanie na rozwój sytuacji i spadek wycen — mówi Krystyna Gottman-Narożna.

Grzegorz Nawacki,

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki,

Polecane