Kilka dni temu opisaliśmy, że przedsiębiorstwa są winne bankom ponad 200 mld zł. Według analiz firmy doradczej Kolaja & Partners, prawie połowę tej kwoty muszą oddać w ciągu roku. Problem w tym, że banki zakręciły kurek z pieniędzmi i wiele firm może zapomnieć o tym, że bank zroluje im kredyt. A jeśli nawet, to dużo drożej niż kilka miesięcy temu. Dlatego wiele spółek wpadło w pułapkę kredytową.
— Największe problemy mogą mieć firmy, które mają wysoki poziom zadłużenia. Są firmy, w których stosunek wartości kredytów do aktywów wynosi 60-70 proc., a to dość wysoki wskaźnik zadłużenia. Szacujemy, że w takiej sytuacji jest około 5-10 proc. firm z naszego portfela. Kilka miesięcy temu — przy istniejącej wtedy dostępności kredytów bankowych — nie było to zjawisko niepokojące, ale dziś w obliczu malejących przychodów i problemów z płynnością ich sytuacja znacząco się pogorszyła — mówi Elwira Ostrowska- Graczyk, dyrektor biura ubezpieczeń finansowych PZU.
O ile banki odwróciły się do firm plecami, to fundusze private equity (PE) powitają je z otwartymi ramionami.
— Fundusze mogą być dobrym partnerem w restrukturyzacji od strony bilansowej. Jeśli firma jest zdrowa i ma dobrą pozycję rynkową, ale popadła w tarapaty wskutek gry opcjami walutowymi czy problemami ze spłatą zadłużenia, to chętnie rozpatrzymy zaangażowanie kapitałowe w nią — mówi Monika Morali-Efinowicz, dyrektor polskiego biura Advent International.
PE problemów z kapitałem nie mają: Advent International ma do wydania w naszym regionie ponad 1 mld EUR, po kilkaset milionów mają Enterprise Investors, Innova, EQT czy Penta Investment.
Więcej w poniedziałkowym Pulsie Biznesu