FIRMY NIE CHCĄ IŚĆ NA PARKIET
Najbardziej przeszkadza jawność informacji, duże koszty i niestabilność
Giełda Papierów Wartościowych nie cieszy się już tak dużym zainteresowaniem jak jeszcze kilka lat temu. Nie przybywa rachunków inwestycyjnych, a wiele z nich, otwartych przy wielkich prywatyzacjach, nie jest wykorzystywanych do lokowania pieniędzy na rynku kapitałowym.
Zdecydowanie spadło również zainteresowanie spółek wejściem do obrotu publicznego. Z badań przeprowadzonych przez Instytut Badań Rynkowych Focus dla „Pulsu Biznesu” wynika, że tylko nieco ponad 11 procent firm myśli o wejściu na giełdę. Pozostałe nie są tym zainteresowane. Za podstawowe przeszkody podają formę prawną i infrastrukturę spółki. Połowa z nich uważa, że dysponuje za małym kapitałem. Takiego zdania są przede wszystkim niewielkie przedsiębiorstwa, które zatrudniają poniżej 200 osób i mają obroty poniżej 50 mln zł.
Niska świadomość
Przeszkodą w wejściu na giełdę są również wysokie koszty. Spółka musi zatrudnić uprawnioną instytucję do zbadania swoich sprawozdań finansowych, dokonania wyceny spółki oraz sporządzić prospekt emisyjny. Nie najlepsza koniunktura na giełdzie i coraz większe wymagania inwestorów mogą zmuszać spółki do szukania gwarantów emisji, co koszty te jeszcze zwiększa. Potencjalni uczestnicy giełdy nie zdają sobie jednak sprawy z rzeczywistych opłat i dalszych wydatków związanych z utrzymaniem firmy w publicznym obrocie, dlatego tylko 7,8 proc. podaje je jako wadę, podczas gdy wśród spółek już notowanych odsetek ten zwiększa się aż pięciokrotnie.
Wahania niegroźne
Wielu potencjalnych kandydatów na parkiet obawia się również zmian koniunktury i nadmiernego rozproszenia akcji. Świadczy to o niewielkiej znajomości rynku kapitałowego. Firmy najwyraźniej nie wiedzą, że wahania kursów nie mają wpływu na spółkę. Także rozproszenie akcji podawane przez nie jako wada jest niezbędnym warunkiem zachowania płynności papierów. Obaw tych nie mają natomiast spółki już notowane na parkiecie, zaznajomione z zasadami obrotu i funkcjonowania rynku.
Koniunktura giełdowa ma jednak wpływ na moment rozpoczęcia starań o wejście na parkiet. Według Wiesława Rozłuckiego, prezesa GPW, najlepiej jest rozpocząć proces upublicznienia w momencie spadku kursów akcji już notowanych. Jest bowiem wtedy szansa, że debiut giełdowy przypadnie na okres hossy. Bessa niestety skutecznie jednak odstrasza potencjalnych kandydatów na parkiet.
Chodzi o pieniądze
Notowaniami giełdowymi swoich akcji nie są w ogóle zainteresowane przedsiębiorstwa reprezentujące branżę motoryzacyjną i metalurgiczną, odzieżowe i handlowe. Nie zadeklarowały chęci wejścia na giełdę również firmy z branży spożywczej. Za przyczyny takiego stanowiska podawane są często: zła koniunktura na giełdzie, brak stabilizacji i niewielki kapitał. Ponieważ przeprowadzenie każdej emisji akcji może zachwiać proporcjami między kapitałem własnym a obcym, wiele firm szuka możliwości finansowania dalszej działalności i planów rozwojowych poza rynkiem publicznym. W ciągu kilku ostatnich lat rozpoczęły w Polsce działalność fundusze typu venture capital. Wiele firm zainteresowanych pozyskaniem kapitału na zrealizowanie konkretnych celów znajduje w nich inwestora finansowego i rezygnuje z upublicznienia firmy lub z przeprowadzania kolejnych emisji akcji.
Rozwojowi giełdy nie sprzyja również malejąca inflacja. Jeszcze kilka lat temu koszt wejścia na giełdę wobec ciągle rosnącej inflacji był niewielki. Dzisiaj koszty te są porównywalne z wzięciem kredytu w banku, co jest dużo łatwiejsze do zrealizowania i zdecydowanie mniej czasochłonne.
Największy odsetek zainteresowanych wprowadzeniem akcji do obrotu giełdowego stanowią banki i instytucje finansowe. Taką możliwość rozważa również jedna czwarta przebadanych firm papierniczych i meblarskich.
Z przeprowadzonych badań wynika, że podstawową przyczyną wchodzenia spółek do obrotu publicznego jest możliwość dokapitalizowania. Udana emisja zapewnia pozyskanie środków, które mogą zostać wykorzystane między innymi na zwiększenie kapitału obrotowego i inwestycje. Ponadto powoduje zwiększenie wartości księgowej spółki.
Prestiż i kapitały
Część firm decyduje się jednak na przeprowadzenie oferty publicznej bez konkretnych planów przeznaczenia pozyskanych pieniędzy. Dla nich najważniejsze jest zdobycie wiarygodności i prestiżu. Ponad 60 proc. firm jako kolejną korzyść z upublicznienia podaje jej upowszechnienie.
Przed wejściem do obrotu spółki muszą spełnić szereg wymogów prawnych. Niektóre z nich postrzegane jako negatywne mają jednocześnie rolę pozytywną. Podawane do wiadomości komunikaty i codzienne notowania utrwalają bowiem nazwę spółki w świadomości potencjalnych inwestorów. Firma wymieniana w mediach staje się więc znana bez dodatkowych nakładów na reklamę. Najbardziej doceniają to małe i średnie przedsiębiorstwa, których nie stać na kosztowną kampanię promocyjną. Dlatego jawność informacji jest wadą dla znacznie mniejszej grupy potencjalnych uczestników rynku.
Wada czy zaleta
Obowiązek publikowania raportów o bieżącej działalności spółki i podpisywanych kontraktach, podawany przez spółki już notowane jako podstawową wadę, czyni ją wiarygodną zarówno dla przyszłych inwestorów, jak i instytucji finansowych czy kooperantów. Publikowane wyniki finansowe pomagają bowiem ocenić ryzyko współpracy z firmą, a to powoduje z kolei wzrost zaufania do niej.
Niepotrzebny inwestor
Z badań wynika, że tylko 1 procent spółek publicznych jako korzyść z wejścia na rynek giełdowy wymienia rozwój firmy. Natomiast tylko niecałe 5 procent spółek, których akcje notowane są już na giełdzie, liczy na zdobycie inwestora strategicznego. Nie biorą one natomiast pod uwagę możliwości pozyskiwania kapitału z rynków zagranicznych dzięki notowaniu akcji pod postacią kwitów depozytowych — GDR-ów (Global Depositary Receipts) lub ADR-ów (American Depositary Receipts).
* Badania zostały przeprowadzone na zlecenie „Pulsu Biznesu” przez Instytut Badań Rynkowych Focus w dniach 14-28 czerwca 1999 roku.
W badaniach wzięły udział 193 firmy. 103 z nich to spółki notowane na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, a pozostałe 90 firm to potencjalni kandydaci na parkiet.