Ostatnie dane o dynamice płac i zmianie w liczbie zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw wskazują na brak przełomu w negatywnych tendencjach panujących w polskiej gospodarce. Wciąż mamy do czynienia ze spadkiem liczby zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw — w relacji do czerwca ich liczba w lipcu spadła o 0,3 proc., zaś w relacji do lipca ubiegłego roku spadła o 4,2 proc. Informacja ta wskazuje, że wbrew oczekiwaniom firmy nie zamierzają wcale zmniejszyć skali zwolnień.
Również informacje o dynamice płac nie napawają optymizmem, i chociaż jej nominalna dynamika znów była znacząco wyższa niż szacowana za lipiec inflacja, to nic nie wskazuje, byśmy w kolejnych miesiącach mogli mieć do czynienia z utrzymaniem tendencji wzrostu płac realnych. Prawdopodobnie zła sytuacja na rynku pracy i niezbyt duży wzrost zysków przedsiębiorstw w drugim kwartale przełoży się na utrzymanie dynamiki nominalnej płac na dotychczasowym poziomie. Dodatkowo prawdopodobnie od sierpnia będziemy mieli do czynienia ze stopniowym wzrostem inflacji. Chociaż wzrost ten będzie umiarkowany — inflacja na koniec roku nie powinna przekroczyć 2 proc. r/r — to przy zachowaniu nominalnej dynamiki płac na dotychczasowym poziomie dojdzie do spadku płac realnych, których wzrost w ostatnich miesiącach skłaniał do większej konsumpcji.
Dane o podaży pieniądza także pokazują, że trzeba liczyć się z końcem procesu finansowania konsumpcji oszczędnościami, zaś skłonność do zaciągania kredytów przez gospodarstwa domowe została znacznie ograniczona. Po raz pierwszy mamy bowiem do czynienia ze spadkiem wielkości depozytów gospodarstw domowych w relacji do tego samego miesiąca ubiegłego roku — były one niższe niż w lipcu 2001 r. o 2,2 proc. nominalnie i 3,5 proc. realnie (przy założeniu 1,3 proc. r/r inflacji w lipcu). Zjawisku temu towarzyszy spadek dynamiki zaciąganych przez gospodarstwa domowe kredytów — z miesiąca na miesiąc spadła ona z 15,3 proc. r/r do 9,8 proc. r/r., co jest między innymi wynikiem minimalnego spadku ich oprocentowania od początku roku.
Jedyne, co w danych NBP o podaży pieniądza może napawać nadzieją jeśli chodzi o perspektywy wzrostu, to pewne odbicie w dynamice kredytów i depozytów dla sektora przedsiębiorstw. Pierwsze z nich już od dwóch miesięcy wykazują dodatnią dynamikę i chociaż jest ona dość umiarkowana — wzrost w czerwcu wyniósł 2,0 proc. r/r, zaś w lipcu 2,7 proc. r/r — to wyniki te zostały osiągnięte po trzech miesiącach spadków dynamiki nominalnej. Depozyty firm zaś już od dłuższego czasu wykazują wzrost, który jest wynikiem dostosowywania potencjału wytwórczego do ograniczone- go popytu i wynikających stąd oszczędności.
Trudno jednak w tej chwili oczekiwać, by był to dostateczny impuls dla firm do podjęcia inwestycji większych niż te, które wymagają odtwarzania majątku trwałego. W tej sytuacji, przy oczekiwanym spadku popytu zagranicznego, oczywista wydaje się kolejna 50-punktowa obniżka stóp procentowych na sierpniowym posiedzeniu RPP.