Firmy nie mają uczuć i godności

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2013-09-23 00:00

Wolność gospodarcza nie jest dobrem osobistym firm i jej łamanie przez urzędników nie daje prawa do odszkodowania — orzekł Sąd Najwyższy.

Najwyższa instancja sądownicza wydała iście salomonową interpretację: firmom przysługują określone dobra osobiste, lecz nie można do nich zaliczyć wolności gospodarczej. To oznacza, że krzywdzenie przedsiębiorców przez urzędników, np. poprzez przeciąganie spraw lub w ogóle brak decyzji, nie pozwala żądać od państwa odszkodowań z powołaniem się na naruszenie dóbr osobistych.

„Podmiotem prawa wolnościowego może być jedynie człowiek, ponieważ źródłem wolności jako dobra osobistego jest sfera indywidualnych wartości i stanu życia psychicznego integralnie związana z człowieczeństwem, z godnością jako immanentną cechą każdego człowieka. Osoba prawna nie posiada sfery odczuć, a zatem odczucia, system wartości i wolna wola osób fizycznych ją tworzących nie mogą być traktowane jako projekcja odczuć, systemu wartości i wolnej woli osoby prawnej” — czytamy w uzasadnieniu niedawnego wyroku Sądu Najwyższego. O ochronę dóbr osobistych walczyła firma Strunobet- Migacz, producent żerdzi energetycznych i słupów oświetleniowych (roczne obroty ponad 70 mln zł). Od 2000 r. rozwijała działalność w Kuzkach koło Włoszczowy.

— Bez rozbudowy zakładu nie było szans na zwiększenie mocy produkcyjnych. Wymagało to jednak stosownych decyzji urzędniczych — mówi Henryk Migacz, właściciel Strunobetu.

I tu zaczęły się problemy. W 2009 r. firma wystąpiła do urzędu gminy Włoszczowa o uwzględnienie budowy hal w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego. Na decyzję czekała ponad dwa lata. Wystąpiła także o wydanie decyzji środowiskowych niezbędnych do budowy stacji paliw z myjnią samochodową. Do tej pory wniosek nie został załatwiony. Strunobet wygrał w sądach administracyjnych, które orzekły, że urzędnicy dopuścili się nieuzasadnionej zwłoki. Prawnicy podpowiedzieli Henrykowi Migaczowi, że krzywdzące jego firmę postępowanie gminnych urzędników można podciągnąć pod naruszenie dobra osobistego — wolności do działalności gospodarczej. Poszedł do sądu o zadośćuczynienie wysokości 80 tys. zł (na rzecz fundacji pomocy dzieciom). Kieleckie sądy — rejonowy i okręgowy — oddaliły pozew. Sprawa trafiła do SN.

— To pionierska próba poszukiwania w polskim systemie prawnym ochrony dóbr osobistych przedsiębiorców. Moim zdaniem, przysługują im dobra osobiste i ochrona przed utrudnianiem działalności przez państwo — uważa Adam Bodnar, członek zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. SN zauważa, że prawo uznaje istnienie dóbr osobistych osób prawnych (dobra sława, reputacja, autorytet, nazwa), ale nie przesądza, które z nich podlegają ochronie. Dalej sędziowie przyznają, że wolność gospodarcza jest kategorią wolności prawnie chronionej, a jej „istotą jest swoboda podjęcia i wykonywania działalności, której zasadniczym celem jest osiągnięcie zysku”. Mimo tego stwierdzenia SN nie zaliczył wolności gospodarczej do kategorii dóbr osobistych i pozew Strunobetu oddalił. Adwokat Zbigniew Krüger, ekspert w zakresie ochrony dóbr osobistych, przyznaje, że dochodzenie przez firmę odszkodowania z powoływaniem się na naruszenie dóbr osobistych nie jest najlepszym rozwiązaniem.

— To bardzo trudna droga. Lepsze i skuteczniejsze są inne instrumenty prawne, jak np. wykorzystanie art. 417 Kodeksu cywilnego, który mówi o odpowiedzialności gminy oraz państwa za szkody wyrządzone przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej — mówi Zbigniew Krüger. Strunobet wyprowadził się spod Włoszczowy w okolice Opola.