W minionym roku gospodarka wzrosła o 1,7 proc. – policzył Główny Urząd Statystyczny. To rewelacyjny wynik jak na rok największego kryzysu w światowej gospodarce od II wojny światowej. Być może to też najlepszy wynik w całej Unii Europejskiej. Zaskoczenie? Nie. Rok temu dokładnie taki wzrost prognozowali pytani przez nas ekonomiści.
- Wynik 1,7 proc. to łagodny wymiar kary. W ostatnich latach świat zasłużył na skarcenie za zbyt szybki wzrost PKB, konsumpcji i cen. Ta kara na szczęście była dla nas łagodna. Z tego punktu widzenia, należy się cieszyć, że moja prognoza się zrealizowała – mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku, który w naszej ankiecie z grudnia 2008 r. obstawiał właśnie 1,7 proc. wzrostu PKB.
Zespół ekspertów, który poprosiliśmy do współpracy, oprócz wzrostu PKB perfekcyjnie obstawiał też inwestycje. Według wczorajszych danych GUS, nakłady brutto na środki trwałe spadły o 0,3 proc. Dokładnie taka była nasza mediana prognoz.
- Biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się przez ostatni rok, spadek o 0,3 proc. to dobry wynik. Czwarty kwartał musiał przynieść pewną poprawę, bo po pierwszych trzech spodziewałem się gorszego odczytu za cały rok. Skończyło się na nieznacznym spadku – mówi Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ, który w naszej ankiecie obstawiał właśnie -0,3 proc. dla inwestycji.
Więcej, w tym prognozy najlepszych analityków na 2010 rok – w
piątkowym „Pulsie Biznesu”