Firmy tracą przez spóźnialskich

  • Marta Bellon
23-03-2016, 22:00

63 proc. - Tylu pracowników, według Instytutu Gallupa, nie jest zaangażowanych w swoją pracę.

Niezdyscyplinowany pracownik to koszt dla pracodawcy, a czasem sygnał, że potrzebne są zmiany lub szczera rozmowa.

Spóźnialscy słono kosztują gospodarkę i pracodawców — przekonuje Unicard. Firma przeanalizowała dane z systemów rejestracji pracy (na podstawie kart identyfikacyjnych pracowników) i obliczyła, że w przedsiębiorstwach zatrudniających do 250 osób roczne straty z tytułu nieupoważnionego skracania czasu pracy sięgają prawie 55 tys. zł. Jeśli wziąć pod uwagę liczbę polskich firm z sektora MSP zarejestrowanych w KRS, zatrudniających od 50 do 250 pracowników (16 041 po odliczeniu osób fizycznych), to okazuje się, że łącznie w skali roku pracodawcy tracą 880 mln zł. Tomasz Bednarski, prezes Unicard, zwraca uwagę, że spóźnienia i wcześniejsze wyjścia pracowników to koszty, z których nie zdajemy sobie sprawy.

— Z naszych blisko 20-letnich doświadczeń wynika, że samo wprowadzenie systemu ewidencji czasu pracy motywuje pracowników do większej punktualności. Z drugiej strony przejrzystość czasu pracy to również wartość dla pracowników, których nadgodzinowa praca jest udokumentowana — uważa Tomasz Bednarski. Polski rekordzista spóźnił się 141 razy w roku (co przekłada się na ponad 110 godzin spóźnienia). Średni roczny czas nieobecności pracownika ze względu na spóźnienia i wcześniejsze wyjścia to aż 33 godziny. Średnio pracownik wychodzi wcześniej z pracy 40 razy w roku. Spóźnienia zatrudnieni tłumaczą najczęściej problemami z dojazdem do miejsca pracy. Ich przyczyną jest też po prostu zła organizacja czasu pracy i ignorowanie budzika. Ale jest też druga strona medalu. Pracodawcy mogą próbować różnymi metodami dyscyplinować podwładnych, także tą najbardziej oczywistą — rejestrując i analizując ich czas pracy. Tymczasem psychologowie zwracają uwagę, że niektórzy pracownicy się spóźniają, bo zwyczajnie nie chcą być w pracy na czas. W dodatku nie zawsze są tej niechęci świadomi. To może być sygnał dla pracodawcy, że nie są do końca usatysfakcjonowani — być może z powodu zakresu obowiązków lub warunków, w jakich przychodzi im pracować (natężenie hałasu itp.). Spóźnienia przytrafiają się nie tylko pracownikom, ale również szefom. USA Today opublikowało przed laty ciekawy artykuł, w którym na przykładzie jednej z amerykańskich firm obliczono, że kwadrans spóźnienia prezesa na spotkanie z czterema najbliższymi współpracownikami kosztował firmę ponad 4 tys. USD (to cena czasu, który ci czterej najlepiej opłacani w firmie pracownicy mogli poświęcić innym ważnym obowiązkom). © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Firmy tracą przez spóźnialskich