Od początku października co piąta spółka z najmłodszego rynku akcji ogłosiła zamiar lub już sfinalizowała emisję
Takiej okazji nie było już dawno. Nastroje na rynkach wyraźnie się poprawiły, a inwestorzy są dziś bardziej skłonni dać spółkom zastrzyk kapitału, niż kilka miesięcy temu. Nic więc dziwnego, że firmy z alternatywnego rynku gremialnie ruszyły po pieniądze. Tylko od początku tego miesiąca 18 z nich poinformowało o rozpoczęciu lub zakończeniu emisji akcji. Ich sprzedaż pozwoli sfinansować nowe projekty, bieżącą działalność lub podtrzymać szanse jej kontynuowania. W jednym przypadku — Fabryki Diet — nowe akcje emitowane są po to, by sfinalizować fuzję z deweloperem — Osiedlem Poniatowskiego.
Kwoty, o które starają się firmy z NewConnect, nie są duże. Tylko w jednym przypadku w grę może wchodzić suma przekraczająca 10 mln zł. Tyle, w optymistycznym scenariuszu, planuje uzyskać Ruch Chorzów, wicelider polskiej ekstraklasy piłkarskiej. Na zastrzyk ponad 7,5 mln zł liczą w informatycznym Rodan Systems (spółka jednocześnie obniża kapitał, by pokryć straty, i podwyższa, by mieć za co przetrwać). Podobną kwotę chce uzyskać spółka Veno, działająca w branży motoryzacyjnej. W innych spółkach chodzi o kapitał od 1 do 4 mln zł. W pojedynczych przypadkach (jak Xplus i Hurtimex) chodzi o obdarowanie wybranych inwestorów lub członków władz akcjami sprzedawanymi po preferencyjnej cenie.
Większość spółek decyduje się na emisje z wyłączeniem prawa poboru. Zarządy zwykle uzasadniają to zdawkowo "troską o interes spółki", a także większą elastycznością przy uzyskaniu kapitału. Wiadomo jednak, że chodzi tu przede wszystkim o ograniczenie do minimum liczby koniecznych procedur (przy ofercie prywatnej nie trzeba sporządzać memorandum, które musi być zaakceptowane przez Komisję Nadzoru Finansowego), co pozwala przy okazji zaoszczędzić trochę pieniędzy i czasu. Bardzo istotne dla spółek jest także, że emisja z prawem poboru oznaczałaby (przy zwykle niskiej płynności walorów spółek na NewConnect) przymus zaangażowania w nią dotychczasowych wiodących akcjonariuszy. Ci często nie mają ani ochoty, ani pieniędzy, by po raz kolejny dokapitalizować spółkę. Dlatego godzą się na wpuszczenie nowych inwestorów poprzez skierowanie do nich oferty prywatnej. Zwykle grono nowych akcjonariuszy nie jest liczne i po emisji w spółce nie pojawiają się nowi inwestorzy z udziałami przekraczającymi 5 proc.
W kilku spółkach z NewConnect dojdzie jednak wkrótce do sporych zmian w strukturze akcjonariatu. W Ruchu Chorzów nowi inwestorzy (emisja ma mieć charakter subskrypcji otwartej) mogą objąć nawet połowę akcji po podwyższeniu kapitału. W Hurtimeksie członkowie zarządu i rady nadzorczej będą mogli kupić papiery stanowiące nawet 40 proc. wszystkich wyemitowanych. W Call2Action i Hotblok nowe walory to mniej więcej jedna czwarta kapitału po jego powiększeniu. Takie proporcje nie powinny dziwić, bo większość spółek z NewConnect ma kapitalizację kilku-kilkunastu mln zł.
Łatwiej o kapitał
Przez kilka miesięcy bardzo trudne albo wręcz niemożliwe było znalezienie chętnych do zakupu akcji w ofertach publicznych i prywatnych. To powoli się zmienia, choć na razie w przypadku spółek idących na NewConnect lub już tam notowanych w grę nie wchodzą duże kwoty.
Przewaga subskrypcji prywatnych nad emisjami publicznymi czy z zachowaniem prawa poboru nie powinna dziwić i budzić zastrzeżeń. Małe rozproszenie akcjonariatu powoduje, że przy emisji z prawem poboru większość kapitału musiałby wyłożyć dotychczasowy wiodący akcjonariusz. Wejście nowych inwestorów należy odbierać pozytywnie, bo świadczy to o zaufaniu do poczynań spółki.
Status spółki notowanej na rynku NewConnect bez wątpienia ułatwia uzyskiwanie kapitału w drodze kolejnych emisji akcji. Oczywiście pod warunkiem, że firma jest wiarygodna i nie miała do tej pory żadnej wpadki.
Sebastian Huczek, wiceprezes Inwest Consulting*
Inwestorzy budzą
się ze snu
Przez pewien czas spore grono inwestorów zainteresowanych rynkiem NewConnect pozostawało w uśpieniu. Teraz wraz z poprawą koniunktury dostajemy coraz więcej zapytań w sprawie ciekawych ofert. Zgłaszają się też nowe osoby. Będzie ich tym więcej, im więcej dobrych fundamentalnie spółek pojawiać się będzie na alternatywnym rynku i im lepiej ich kursy zachowywać się będą po debiucie. Wtedy rosnąć będą szanse na powodzenie kolejnych emisji.
Spółkom notowanym już na NewConnect doradzałbym dziś przeprowadzać emisję z prawem poboru, tylko jeśli mają ciekawy cel emisyjny, a struktura akcjonariatu jest albo rozproszona, albo główny akcjonariusz jest zainteresowany udziałem w podwyższeniu kapitału. Z subskrypcją prywatną radziłbym jeszcze trochę poczekać na lepszy moment.
Wojciech Gudaszewski, prezes Wrocławskiego Domu Maklerskiego
Inwestorzy obierają
kurs alternatywny
Gigantyczny popyt na akcje
PGE to sygnał, że apetyt
inwestorów na zyski rośnie.
To dobry znak
dla rynku NewConnect.
W ostatnich dniach rynek żyje głównie ofertą Polskiej Grupy Energetycznej. Olbrzymie zainteresowanie inwestorów dowodzi, że na rynku są duże pieniądze. Część może trafić na alternatywny rynek GPW. Szansą na zdobycie wiedzy o tej platformie notowań jest dzisiejsze seminarium w Poznaniu, organizowane przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) i "PB".
Oferta na start
Dziś o godzinie 10.00 w poznańskim Hotelu Mercure rynek NewConnect emitentom i inwestorom zaprezentują przedstawiciele Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.
— Widać ożywienie na rynku pierwotnym. Dodatkowym bodźcem może być oferta publiczna Polskiej Grupy Energetycznej. Olbrzymi popyt może przynieść korzyści całemu rynkowi kapitałowemu. Wierzymy w duże zainteresowanie NewConnect i serię bardzo ciekawych projektów, które jeszcze w tym roku zostaną zrealizowane — mówi Emil Stępień, dyrektor działu rozwoju NewConnect.
Podobnie wypowiadają się autoryzowani doradcy.
— My też odczuwamy spore zainteresowanie rynkiem NewConnect wśród inwestorów indywidualnych i funduszy. Szukają głównie innowacyjnych spółek. Muszą to być projekty, które dobrze rokują i są dobrze zarządzane — mówi Mariola Więckowska, partner Kancelarii CSW Więckowska i Partnerzy Radcy Prawni.
Do kancelarii, która jest autoryzowanym doradcą NewConnect, zgłaszają się spółki zainteresowane giełdowym debiutem.
— Wejście na taki rynek to duża szansa dla spółek na rozwój. Po upublicznieniu wzrasta wiarygodność takich spółek, co tylko ułatwia relacje z kontrahentami — dodaje Mariola Więckowska.
Korzyści jest więcej, a ich wartość w trudnych czasach nabiera podwójnego zna- czenia.
— NewConnect to dobrze przygotowana przez GPW oferta dla szerokiej gamy przedsiębiorców. To dobry punkt wyjścia, by starać się o dotacje unijne czy granty z programów wspierających innowacyjność — uważa Emil Stępień.
Prywatnie taniej
Jak więc najprościej znaleźć się na rynku NewConnect? Joanna Kononowicz, dyrektor ds. analiz obszaru rynków kapitałowych w Banku Zachodnim WBK, zwraca uwagę, że ze wszystkich dotychczasowych debiutów na rynku NewConnect jedynie sześć zostało przeprowadzonych poprzez emisję publiczną. Procedura emisji prywatnej jest prostsza i tańsza. Chodzi tu głównie o ostatnie stadium, czyli przeprowadzenie oferty. Prywatna wymaga mniejszych nakładów organizacyjno-finansowych od oferty publicznej.
— Średnio od podjęcia przez zarząd spółki decyzji o wejściu na NewConnect do debiutu, w przypadku emisji prywatnej, upływa około 30 tygodni. Jeżeli firma decyduje się na emisję publiczną, to okres ten wydłuża się automatycznie o kilka miesięcy. Trzeba przedstawić obszerniejszą dokumentację i przygotować prospekt emisyjny bądź memorandum i przejść postępowanie przed Komisją Nadzoru Finansowego — mówi Joanna Kononowicz.
Dodaje jednak, że debiut na NewConnect to dopiero początek drogi dla młodych i małych firm.
Kamil
Zatoński