Fiskus zniszczył, niech fiskus zapłaci

opublikowano: 25-03-2014, 00:00

Nawet 150 mln zł może zażądać od państwa Marek Isański za doprowadzenie przez skarbówkę do upadku jego firmy leasingowej

Pozew biznesmena ma trafić do Sądu Okręgowego w Warszawie 18 kwietnia. To dla Marka Isańskiego data symboliczna — tego dnia 18 lat temu został aresztowany za rzekome wyłudzenia podatku VAT. Jego Towarzystwo Finansowo-Leasingowe (TFL) nie wytrzymało ataku fiskusa. Po ostatecznym oczyszczeniu z zarzutów przedsiębiorca zdecydował się wszcząć proces o odszkodowanie. Otrzymał już wyliczenia na potrzeby procesu.

LICZY NA ROZSĄDEK:
 Marek Isański zdaje sobie sprawę, że proces odszkodowawczy nie będzie ani łatwy, ani krótki. Podkreśla jednak, że jego sztuczne wydłużanie przez obrońców skarbu państwa tylko wywinduje odsetki płacone przez państwo.
 [FOT. WM]
LICZY NA ROZSĄDEK: Marek Isański zdaje sobie sprawę, że proces odszkodowawczy nie będzie ani łatwy, ani krótki. Podkreśla jednak, że jego sztuczne wydłużanie przez obrońców skarbu państwa tylko wywinduje odsetki płacone przez państwo. [FOT. WM]
None
None

— Mam już wycenę mojej firmy, która na skutek nagonki organów skarbowych była zmuszona zaprzestać działalności w 1996 r. Wynika z niej, że gdyby chociaż 2 lata dłużej udało się utrzymać firmę przy życiu, jej wartość na koniec 2013 r. wynosiłaby 120-132 mln zł. Ta wartość będzie podstawą kwoty utraconych korzyści z odsetkami, jakiej będę się domagał w pozwie. Do tego dojdą straty rzeczywiste szacowane na ponad 20 mln zł. Łączna kwota roszczeń może wynieść około 150 mln zł — mówi „PB” Marek Isański. Wycenę wartości TFL sporządził dr Tomasz Berent z Katedry Rynków Kapitałowych SGH.

Z nieba do piekła

W 1995 r. zielonogórskie TFL, posiadające status zakładu pracy chronionej, było w czołówce polskiej branży leasingowej. W rankingach plasowało się na początku drugiej dziesiątki.

Były to pionierskie czasy polskiego leasingu. Trudności pojawiały się na tle prawnej kwalifikacji tego typu umów. Panował chaos legislacyjny. Nie przeszkadzało to jednak branży w dynamicznymrozwoju. Przedsiębiorcy potrzebowali środków transportu, maszyn i urządzeń. TFL specjalizowało się w leasingu pojazdów — autobusów dla PKS.

I to właśnie przez autobusy pojawiły się problemy.

— Organy skarbowe uznały, że musiałem wyłudzać VAT, bo nie transportowałem autobusów do siedziby firmy w Zielonej Górze, lecz bezpośrednio do przedsiębiorstw komunikacyjnych. Zakwestionowały około 200 transakcji i wobec mojej firmy wydały kilka decyzji domiarowych na około 20 mln zł. Zrobiono ze mnie przestępcę i zamknięto w areszcie na 3 miesiące — opowiada Marek Isański.

Dr Tomasz Berent w opinii podkreśla, że w pierwszym (i jedynym) roku działalności akwizycyjnej (1995 r.) TFL zdobyło zamówienia na ponad 34 mln zł. Posiadało 6,4 mln zł kapitałów własnych. Firma realizowała marże na wyleasingowanym majątku wysokości 53 proc. Do tego dochodziła niska szkodowość i dobre zarządzanie. Roczny zysk wyniósł około 10 mln zł. TFL miało szansę na dynamiczny i efektywny rozwój. Uniemożliwiła to postawa fiskusa. „Z punktu widzenia finansowego i biznesowego nie była możliwa dalsza działalność firmy. Zajęcie dokumentacji, rachunków bankowych, zabezpieczenie na majątku spółki, aresztowanie zarządu, artykuły prasowe przedstawiające spółkę w niekorzystnym świetle, wycofanie się banków z finansowania ograniczyły wartość firmy praktycznie do zera” — czytamy w opinii dr. Berenta.

Skala strat

Ekspert z SGH oszacował potencjalne straty TFL, bazując na bardzo konserwatywnych założeniach. Za ich podstawę przyjął tylko 2 lata jej działalności po 1996 r.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Założył również stagnację firmy lub jej minimalny rozwój, mimo że w tamtym czasie cała branża notowała skokowe zwyżki. Zdaniem dr. Tomasza Berenta, określenie dolnej granicy wyceny TFL na poziomie 120 mln zł jest w pełni uzasadnione. Natomiast gdyby leasingodawca utrzymał swój udział w rynku w latach 1996-99, a wartość jego kontraktów proporcjonalnie wzrosła (a następnie całkiem zanikła), wycena firmy wyniosłaby 213-289 mln zł.

„Gdyby spółka zrealizowała kontraktację na poziomie zakładanym w biznesplanie z 1996 r., to wycena byłaby nawet większa — 258-348 mln zł. Gdyby TFL zrealizowało cele, jego dzisiejsza wartość rynkowa byłaby nawet dwu-, trzykrotnie wyższa” — twierdzi dr Tomasz Berent.

Czy z jego analizą zgodzi się sąd? Niewątpliwie powoła biegłych do wyceny spółki i jej strat. Czy Marek Isański jest gotowy na wieloletni proces? — 18 lat walczyłem o oczyszczenie dobrego imienia, to dalej też powalczę. Jestem cierpliwy i mam, z czego żyć. Mam jednak nadzieję, że proces nie będzie trwał latami — mówi twórca TFL.

— Bardzo trudno jest uzyskać odszkodowanie. Sądy doszukują się wszelkich możliwych przyczyn, aby oddalić powództwo o odszkodowanie, co jest efektem przesadnej dbałości o interes budżetu państwa. Bardzo często w sądach dyskusje między broniącą państwa Prokuratorią Generalną, sądem i stronami są prowadzone na wysokim poziomie abstrakcji. Procesy są przeciągane w nieskończoność. Sprawy tego typu zazwyczaj trafiają do Sądu Najwyższego.

To wszystko powoduje, że słuszne prawa podatników często nie znajdują ochrony sądowej. Nie tylko bardzo trudno jest uzyskać odszkodowanie, z cudem graniczy też odzyskanie np. niesłusznie zapłaconych fiskusowi kwot — mówi Małgorzata Sobońska, adwokat, partner w kancelarii MDDP, Sobońska, Olkiewicz i Wspólnicy.

Największe procesy podatkowe

1. Elektrim Megadex. Spółka wiele lat walczyła w sądach o 213 mln zł odszkodowania za straty, które poniosła z winy organów skarbowych. Sądy wydały niekorzystne dla niej wyroki. Sąd Najwyższy też nie był łaskawy — odrzucił kasację firmy.

2. Centrozap Katowice (obecnie Ideon). Firma wystąpiła o 100 mln zł odszkodowania za straty wyrządzone przez skarbówkę. W sądach walczyła 10 lat.Dopiero w styczniu 2014 r. Sąd Najwyższy zatwierdził przyznanie Ideonowi 28 mln zł odszkodowania wraz z odsetkami.

3. MCI Management. Już 8 lat były akcjonariusz JTT Computer walczy w sądach o odszkodowanie za straty, które poniósł na skutek bezprawnych decyzji fiskusa wobec byłego lidera rynku IT. Sądy apelacyjne dwukrotnie prawomocnie przyznawały funduszowi gigantyczne odszkodowanie. Na jej konto trafiło 46,4 mln zł. Sprawa po raz drugi trafiła do Sądu Najwyższego. Za pierwszym razem najwyższa instancja sądowa uchyliła korzystny dla firmy wyrok i nakazała powtórzenie procesu.

4. Optimus. Za zniszczenie „starego” Optimusa Romana Kluski jego następca prawny CD Projekt Red złożył pozew o 35,6 mln zł odszkodowania. Proces trwa już pond 8 lat, a jego końca nie widać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane