Ostrzejsze kary dotyczą m.in. kierowców drastycznie łamiących ograniczenia prędkości w terenie zabudowanym, pijanych lub jeżdżących bez uprawnień. Od wejścia w życie nowych przepisów najwięcej emocji budzi ten, który dotyczy zatrzymywania prawa jazdy na trzy miesiące za przekroczenie dozwolonej prędkości o więcej niż 50 km/h. Do tego dochodzi wyższa niż wcześniej kara finansowa.
Dobry kierunek
Przepisy pozwalające na surowsze karanie kierowców, którzy rażąco przekraczają dozwoloną prędkość, przyczyniając się tym samym do wzrostu zagrożenia na drodze, były w Polsce potrzebne.
— Jeśli nowe regulacje faktycznie przełożą się na wymierną poprawę bezpieczeństwa na naszych drogach, to należy je pochwalić. Nie zapominajmy, że to właśnie nadmierna prędkość jest najważniejszą w Polsce przyczyną tragicznych w skutkach wypadków drogowych — mówi Artur Sulewski, dyrektor handlowy LeasePlan i ekspert Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów.
Dotychczas Polska o wiele gorzej niż inne państwa radziła sobie z redukcją współczynnika śmiertelności ofiar wypadków drogowych. U nas współczynnik ten wynosi 24 proc., a średnia światowa to 45 proc.
— Jeśli nowe przepisy przyczynią się do wzrostu bezpieczeństwa na polskich drogach, to będą również miały pozytywne przełożenie na funkcjonowanie flot samochodów służbowychużytkowanych przez firmy i przedsiębiorców — uważa Artur Sulewski.
Jedno „ale”
Nowe regulacje są dyskusyjne, jeśli chodzi o ich zgodność z konstytucją (chodzi o wielokrotne karanie za ten sam czyn). Na razie jednak obowiązują. I zaskoczyły wielu kierowców. Niestety, zaskoczyły też wielu właścicieli flot samochodowych.
— Już od kilku lat zwracamy firmom uwagę, że jedną z podstawowych spraw, jakie narażają je na ryzyko, jest brak wiedzy o tym, czy pracownicy mają prawa jazdy — mówi Sylwester Pawłowski, prezes Safety Logic, ekspert przedsięwzięcia edukacyjnego „Świadomy kierowca”. Brak wewnętrznych procedur, regulaminów lub dokumenty „atrapy” nie ułatwiają pracodawcom zadania. Nowe przepisy, które eliminują z ruchu drogowego piratów przekraczających o ponad 50 km/h prędkość w obszarze zabudowanym, także mogą rodzić dotkliwe konsekwencje dla firm.
— Pracownik z obawy przed zwolnieniem może podjąć nieodpowiedzialną decyzję o zatajeniu przed szefem informacji o utracie prawa jazdy. Będzie nadal prowadził auto, licząc, że nic złego się nie wydarzy. Jeżeli się jednak wydarzy, to ubezpieczyciel może nie wypłacić odszkodowania i cały ciężar finansowy naprawy szkody przejdzie na firmę — ostrzega Sylwester Pawłowski. Nowe przepisy mogą pozytywnie wpłynąć na codzienną działalność operacyjną firm.
— Większe bezpieczeństwo, rozumiane jako mniejsza liczba wypadków i kolizji drogowych, których uczestnikami są przecież także auta użytkowane przez firmy, oznacza zwiększenie możliwości operacyjnych flot firmowych. Samochodów flotowych i kierowców, wyłączonych z działalności operacyjnej z powodu zdarzeń drogowych, będzie po prostu mniej. W efekcie obniżą się koszty likwidacji skutków wypadków i kolizji drogowych ponoszone przez firmy — uważa Artur Sulewski. I on jednak ostrzega przed skutkami zmian dotyczących możliwości utraty prawa jazdy.
— Nowe regulacje mogą spowodować, że takich przypadków może się nagle pojawić znacznie więcej — uważa Artur Sulewski.
Polityka flotowa
Firmy i przedsiębiorcy powierzający pracownikom do użytkowania auta służbowe powinni zweryfikować i ewentualnie zmodyfikować politykę flotową dotyczącą wykorzystania tych pojazdów.
— Wskazane jest, żeby precyzyjnie uregulować możliwość użytkowania przez pracowników aut służbowych wyłącznie wtedy, gdy mają ważne prawo jazdy — wskazuje Artur Sulewski.
Warto też rozważyć wprowadzenie bezwzględnego obowiązku informowania pracodawcy przez pracownika o zatrzymaniu prawa jazdy, jeśli wykonuje on obowiązki, korzystając z firmowego samochodu.
— Nowe przepisy drogowe powinny stanowić dla firm sygnał o konieczności odświeżenia regulaminów lub stworzenia polityki flotowej obejmującej wszystkie sprawy, z jakimi wiąże się używanie samochodów, w tym kontroli uprawnień — mówi Sylwester Pawłowski.
Konieczość. Zmiana przepisów o ruchu drogowym powinna skłonić firmy, które mają floty aut, do weryfikacji i w razie konieczności dostosowania polityki flotowej do nowych okoliczności — mówi Artur Sulewski, dyrektor handlowy LeasePlan i ekspert Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów.