FoodPanda nie tyje od pizzy

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2013-05-13 00:00

Globalny portal z jedzeniem przez internet ruszył na podbój naszej części Europy. Jest pewny zysków, choć uzbroił się w cierpliwość.

Działająca zaledwie od 3 miesięcy w Polsce FoodPanda, portal oferujący jedzenie przez internet, dostał właśnie od funduszy inwestycyjnych 20 mln USD. Globalnie. Ile trafi do polskiego oddziału, nie wiadomo, ale firma (należąca do funduszu inwestycyjnego Rocket Internet) chce uczynić z niego przyczółek na Europę Środkową i Wschodnią. Stąd wyruszy do Czech, Rumunii, na Słowację i Węgry.

— W Polsce wystartowaliśmy w lutym tego roku. W kwietniu sprzedaliśmy około 1000 posiłków wartych 41 tys. zł. Do końca roku jesteśmy w stanie osiągnąć dziesięciokrotność tej sumy w skali miesiąca — deklaruje Piotr Łagowski, szef FoodPandy w Europie Środkowej i Wschodniej. Największy jedzeniowy portal w Polsce — Pizzaportal.pl — celuje w tym roku w sprzedaż na poziomie 100 mln zł. FoodPandzie nie wchodzi jednak w drogę.

— Pizzaportal sprzedaje głównie pizzę, a szczyt składanych w nim zamówień przypada na wieczór. U nas jest to pora lunchu, a wśród zamawianych potraw nie dominuje pizza, lecz kuchnia polska i azjatycka — mówi Piotr Łagowski.

Na rozwój biznesu w Polsce firma wyda w tym roku 2-3 mln zł.

— Jesteśmy w pięciu miastach — Warszawie, Katowicach, Krakowie, Poznaniu i we Wrocławiu. Interesują nas wszystkie powyżej 150 tys. mieszkańców. Naszym celem nie jest jak największa baza restauracji, ale taka, która umożliwi klientowi w każdej dzielnicy wybór dowolnej kuchni — wyjaśnia Piotr Łagowski. Jego zdaniem, największą barierą rozwoju FoodPandy i konkurencyjnych portali są niewyedukowani konsumenci.

— Kluczowe jest, by ludzie nauczyli się korzystać z tej formy zamawiania jedzenia. Na razie to rynek wolno, ale stabilnie rosnący. Naszą przewagą jest inwestor, który może dłużej poczekać na zyski — twierdzi Piotr Łagowski. Rocket Internet ma w portfelu wiele serwisów e-commerce i portali internetowych. Szef FoodPandy uważa, że kolejną mocną stroną jego firmy jest obecność na czterech kontynentach.

— Ten biznes wygląda bardzo podobnie w Chile, Kenii, Rosji czy Polsce — dodaje szef FoodPandy.