Forex z nadzorem jest bezpieczniejszy

opublikowano: 13-02-2014, 00:00

Inwestorzy foreksowi często nie zdają sobie sprawy z różnic między brokerem licencjonowanym a tym bez licencji.

Forex to najbardziej międzynarodowy rynek kapitałowy. Nie ma jednolitej platformy obrotu, a o klientów walczą zarówno brokerzy z licencją Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), jak i zagraniczni. Ci ostatni mogą mieć licencję odpowiednika KNF z innego kraju Unii Europejskiej albo działać spoza niej. Dla potencjalnego klienta to, w jakim kraju UE broker uzyskał licencję, nie ma większego znaczenia, ale to, że jej nie ma, robi już różnicę.

Prawo i interpretacja

W celu ochrony inwestorów organy nadzoru wydają tzw. rekomendacje sprowadzające się do tego, że określone kwestie należy interpretować restrykcyjniej, niż wynikałoby to literalnie z przepisów prawa.

— Co do zasady podstawą rozumienia prawa jest jego przepis, ale sposobem jego interpretacji — rekomendacja. I jest to coś, co jest bardzo żywo przez prawników dyskutowane, ale zakres regulacji gwarantuje, że klient jest właściwie poinformowany — komentuje dr hab. Paweł Wajda z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Licencjonowane firmy inwestycyjne podporządkowują się rekomendacjom organów nadzoru, bo te mogą ukarać je w trybie administracyjnym karą finansową, a nawet odebraniem licencji.

— Taka jest praktyka nie tylko KNF, ale też innych organów unijnych, to jest różnica w działalności brokera posiadającego licencję i brokera, który jej nie posiada. Tego ostatniego można rozliczyć tylko na gruncie prawa karnego. W praktyce sankcja karna jest mniej skuteczna niż administracyjna, bo postępowania karne wobec podmiotów nielicencjonowanych ciągną się latami, choćby dlatego, że nie współpracują one z prokuraturą — tłumaczy Paweł Wajda.

Pieniądze do odzyskania

W przypadku upadłości brokera foreksowego korzystanie z usług licencjonowanego gwarantuje, że odzyska się pieniądze zdeponowane na rachunku, a w przypadku obracania dużym kapitałem — przynajmniej ich część.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Po upadłości brokera nielicencjonowanego jedynym sposobem odzyskania pieniędzy jest dochodzenie roszczeń w postępowaniu cywilnym z masy upadłości, co — jak dowodzi praktyka — jest mało realne — mówi Paweł Wajda.

Inwestor grający na rynku forex w domu maklerskim z licencją KNF może liczyć na zwrot 3 tys. EUR i 90 proc. z przedziału 3-22 tys. EUR. Wypłatą zajmie się Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych (KDPW).

Warunek: umowa z brokerem musi obejmować pośrednictwo w składaniu zleceń.

— Wielkość należności ustala syndyk, my dostajemy od niego listę i przelewamy ludziom pieniądze. W przypadku rynku forex system obejmuje zwrot niezainwestowanej gotówki, wartość kontraktów CFD, ale nie dotyczy otwartych pozycji walutowych — informuje Dariusz Marszałek z KDPW.

— Z punktu widzenia inwestora nie ma znaczenia to, w jakim kraju UE jest zarejestrowana firma inwestycyjna, bo proces wypłat jest realizowany w taki sam sposób — zaznacza Paweł Wajda.

Zapisy i praktyka

Realizacja wszystkich obowiązków regulacyjnych ma swoje konsekwencje.

— Nie oszukujmy się. To wszystko podnosi koszty i może się okazać, że firma np. z Belize ma tańszą ofertę — mówi Andrzej Tomczyk, dyrektor zarządzający polskim oddziałem Admiral Markets, działającego z estońską licencją. Mimo licencji w warunkach świadczenia usług Admiral Markets znajduje się jednak zapis, że choć spready są częścią kontraktu z klientem, to broker może je rozszerzyć „według własnego uznania”.

— Ten dokument będzie zmieniony. Poza tym nie słyszałem, by zapis ten był wobec kogoś zastosowany. Bardzo ważna jest zaś praktyka współpracy. Przed podpisaniem umowy warto porozmawiać z klientami danego brokera, jak się im z nim współpracuje. Na koniec dnia to jest najważniejsze — zaznacza Andrzej Tomczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu