PARYŻ (Reuters) - Na początku przyszłego miesiąca France Telecom ma mieć nowego prezesa oraz plan naprawy finansów. W czwartek francuski operator telekomunikacyjny zdecydował się wycofać z inwestycji w MobilCom, a z funkcji prezesa grupy ustąpił Michel Bon. Akcje spółki straciły na piątkowym otwarciu dwa procent.
W piątek minister finansów Francji, Francis Mer powiedział, że szukanie następcy Bona zajmie około trzech tygodni. Zadaniem nowego prezesa będzie wprowadzenie na początku października programu naprawczego grupy.
"Mając nowy zarząd będziemy mogli przywrócić wiarygodność France Telecom na rynku" - powiedział Mer w radiu RTL. Rząd francuski ma 55 procent akcji telekomu.
Bon, architekt ekspansywnej polityki inwestycyjnej France Telecom, przekształcił koncern w jednego z najważniejszych graczy na europejskim rynku telekomunikacyjnym. Jednak strategia ta miała swoją cenę - zadłużenie grupy wzrosło do blisko 70 miliardów euro.
Wśród następców Bona eksperci wymieniają najczęściej obecnego szefa Thomson Multimedia - Thierrego Bretona.
Jego zdanie nie będzie łatwe. W czwartek wieczorem France Telecom poinformował, że jego strata netto w pierwszym półroczu wyniosła 12,2 miliarda euro, a zadłużenie pod koniec czerwca wynosiła 69,7 miliarda euro.
Około 15 miliardów euro grupa będzie musiała spłacić w przyszłym roku. Dlatego spółka nie ma innego wyjścia jak zdecydować się na znaczące podwyższenie kapitału.
Zdaniem części inwestorów poprzedzi je zapewne specjalna pożyczka rządowa lub emisja obligacji France Telecom gwarantowanych przez państwo.
W czwartek francuski rząd zapewnił, że podejmie wszelkie działania by zapobiec ewentualnym kłopotom finansowym France Telecom i jest gotowy wziąć udział w "znaczącym" podwyższeniu kapitału grupy.
MOBILCOM
Jedną z decyzji, która ma pomóc podreperować finanse francuskiego operatora jest wstrzymanie inwestycji w przynoszącą straty niemiecką spółkę komórkową - MobilCom. Decyzja ta zapewne przesądzi o bankructwie firmy, w wyniku czego pracę stracić może do 5000 osób. Co więcej wycofanie się France Telecom z MobilCom, w którym francuska grupa posiada 28,5 procent udziałów, może poważnie skomplikować stosunki dyplomatyczne na linii Paryż-Berlin przed nadchodzącymi wyborami w Niemczech.
MobilCom zapowiedział, że po wycofaniu się France Telecom grozi mu bankructwo, a przedstawiciel związków zawodowych niemieckiej grupy skrytykował decyzję francuskiego inwestora.
"Jesteśmy zaszokowani, że nawet firma państwowa nie przejmuje się losem 5000 pracowników" - powiedział rzecznik. MobilCom zapowiedział też, że będzie żądał od France Telecom odszkodowania wartego kilka miliardów dolarów.
W piątek akcje niemieckiej grupy spadły o 51 procent.
KOLEJNA OFIARA BESSY
Po czwartkowym posiedzeniu Michel Bon powiedział reporterom zebranym przed siedzibą spółki, że zdecydował ustąpić z funkcji prezesa. Przedstawiciele związków zawodowych zasiadający w radzie zapewnili, że podczas posiedzenia nie padł wniosek o jego odwołanie.
Bon dołączył tym samym do grona szefów spółek technologicznych, które tak jak FT przeinwestowały w czasach hossy. Pracę stracili między innymi prezes Vivendi Universal Jean-Marie Messier, BT Group - Peter Bonfield i Deutsche Telekom - Ron Sommer.
Inwestorzy stracili cierpliwość do prezesa France Telecom, ponieważ akcje grupy spadły od marca 2000 o 94 procent, a Bon nie zdołał zmniejszyć zadłużenia oraz sprzeciwiał się podwyższeniu kapitału grupy.
POKAŹNE STRATY
Nieoczekiwanie po czwartkowym posiedzeniu rady France Telecom opublikował swoje półroczne wyniki finansowe, które jednak nie okazały się aż tak złe jak pierwotnie się obawiano.
Na pokrycie inwestycji w MobilCom, francuska grupa zaksięgowała jednorazową rezerwę na sumę 11,1 miliarda euro, a strata netto wyniosła 12,2 miliarda euro.
Zysk operacyjny powiększony o amortyzację (EBITDA) wzrósł natomiast o 13,2 procent do 6,9 miliarda euro. Zysk EBITDA działu komórkowego Orange zwiększył się natomiast o 41 procent do 2,3 miliarda euro. Akcje spółki wzrosły na piątkowym otwarciu o ponad dwa procent.
Mimo dobrych wyników operacyjnych France Telecom uwaga inwestorów skupia się przede wszystkim na ogromnym zadłużeniu grupy oraz stratach netto będących efektem spadku wartości aktywów grupy.
Ostatnio na rynku nasiliły się spekulacje, że France Telecom przygotowuje się do gigantycznej emisji praw do akcji o wartości do 15 miliardów euro, o której poinformuje w piątek rano.
Jednak przedstawiciel związków zawodowych wchodzący do rady spółki powiedzieli dziennikarzom, że podczas czwartkowego posiedzenia nie podjęto decyzji o podwyższeniu kapitału, a konferencja została odwołana.
"To nie jest takie proste. Rozmawialiśmy o różnych możliwościach, ale ostateczna decyzja nie została podjęta" - powiedział przedstawiciel związków zawodowych.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))