Francuskie specjały z Polski jadą w świat

opublikowano: 10-07-2014, 00:00

Pomysł na biznes: Właściciele małej firmy znad Wisły produkującej francuskie makaroniki pójdą w świat z drogim, niszowym produktem. Niemcy sami zgłosili się po ich zakup

Mikołaj Paszkowski i Paweł Sypniewski swój francuski pomysł na biznes przywieźli z Londynu. — Pracowałem tam kilka lat w firmie, która miała biuro również we Francji. Któregoś dnia koleżanka z tego biura przywiozła ze sobą dziwne, kolorowe ciasteczka — opowiada Mikołaj Paszkowski. Spróbował, a potem zaczął sprowadzać do Polski. Coraz większe ilości, bo znajomym też posmakowały. W końcu postanowił zrobić sam. Tak powstało Sucre.

Zobacz więcej

ELEGANCKI RARYTAS: Popularne we Francji kolorowe ciasteczka doskonale wychodzą Polakom. — Polski oddział Air France w naszym kraju na 80. rocznicę zamówił je u nas, a Niemcy sami zgłosili się z prośbą o współpracę — mówią Mikołaj Paszkowski (z lewej) i Paweł Sypniewski, właściciele Sucre, firmy produkującej francuskie makaroniki. [FOT. WM]

Wymagający produkt

Firma specjalizuje się w produkcji francuskich makaroników. To ciasteczka z migdałów i bezy, przekładane kremem. Delikatne, o różnych smakach i kolorach. Popularne we Francji, gdzie można je dostać w każdej niemal cukierni. Mimo to nawet tam wciąż postrzegane są jako produkt luksusowy. U nas znają je nieliczni.

— Istnieją co prawda firmy, które sprzedają w Polsce makaroniki, ale przy okazji. Nie ma takiej, która zajmowałaby się tylko albo chociaż głównie produkcją takich ciasteczek — mówi Paweł Sypniewski. Jego zdaniem, prawdopodobnie taka konkurencja dla Sucre nie powstanie, bo nie jest to łatwy kawałek chleba.

— Makaroniki to bardzo wymagający produkt. Produkcja trwa dwa dni, a dopiero trzeciego nadają się do jedzenia. Na kształt i smak wypieku mają wpływ nawet warunki atmosferyczne. Trzeba je też odpowiednio przechowywać. Do tego nie wszystkie składniki łatwo u nas dostać — twierdzi Mikołaj Paszkowski.

Choćby mąka migdałowa, która nigdy nie jest dostatecznie dobrze zmielona. Właściciele Sucre musieli zainwestować w sprzęt, który ją dodatkowo miele. Niektóre barwniki sprowadzają z Francji. Uparli się, żeby każdy surowiec składający się na ciasteczka był naturalny.

— Z tego powodu nie robimy choćby niebieskich ciasteczek, bo nie ma naturalnego barwnika, który dawałby taki kolor — twierdzi Paweł Sypniewski. Zapewnia jednak, że zdarzają się wyjątki.

— Kiedy polski oddział Air France zamówił u nas makaroniki w kolorze francuskiej flagi z okazji swojego 80-lecia, na specjalną prośbę zrobiliśmy także niebieskie — mówi Mikołaj Paszkowski.

Niemcy przyszli sami

Takie zamówienie to doskonały dowód, że Sucre w porównaniu z francuskimi producentami makaroników nie ma się czego wstydzić. Ponadto firma prężnie się rozwija, choć oferuje produkt przeznaczony dla wąskiej grupy klientów, w dodatku zamożniejszych, bo makaroniki do najtańszych rozrywek nie należą. We Francji jedno ciasteczko kosztuje ok. 2 EUR, w Sucre opakowanie z 12 makaronikami w środku to koszt rzędu 60 zł. Jednak w tym roku sprzedaż Sucre ma przekroczyć 1 mln zł. W tej chwili makaroniki można zamówić online, do tego funkcjonują 3 punkty sprzedaży — dwa w Warszawie i jeden w Łodzi. W przyszłości będzie ich więcej, w różnych miastach, nie tylko polskich. Sucre myśli o ekspansji do krajów ościennych.

— Obecnie prowadzimy rozmowy z potencjalnymi kontrahentami z Niemiec, którzy zgłosili się do nas sami — mówi Mikołaj Paszkowski. W planach jest także m.in. Rosja. Plany nie dotyczą jednak ekspansji wyłącznieterytorialnej. Sucre rozszerzy także działalność o nowe produkty. Na pierwszy ogień poszły lody. Podobnie jak makaroniki, tworzone są tylko z naturalnych składników. Już na jesieni w ofercie pojawią się również inne produkty, które mają w sobie coś oryginalnego. Na przykład ciasta, których nie ma w Polsce.

— Inspiruje nas Francja. Nie chcemy zamienić się w typową cukiernię z drożdżówkami i kawą, tylko chcemy dać coś dodatkowego poza makaronikami, które zawsze pozostaną niszowym produktem. To musi być przynajmniej w jakiejś części oryginalne — tłumaczy Mikołaj Paszkowski. Dzięki temu firma, w którą inwestycja w ciągu półtora roku od startu jeszcze się nie zwróciła, będzie mogła zarobić więcej.

— Już widzimy, że np. lody są dużo prostsze w obsłudze i jednocześnie bardziej wysokomarżowe — mówi Mikołaj Paszkowski. Ale Sucre nadal chce się kojarzyć z makaronikami, które pozostaną flagowym produktem firmy nawet po rozszerzeniu asortymentu. Obecnie zatrudnia ona ok. 15 osób.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu