Franczyza karmi się mimo niedziel bez handlu

Michalina Szczepańska
opublikowano: 05-12-2018, 22:00

Zapał do franczyzy nie opadł. Są objawy wysycenia w niektórych częściach branży, ale nowe smaki wciąż się sprawdzają.

Spośród wszystkich pomysłów na franczyzę najszybciej rozwija się gastronomia, ale dynamika jej wzrostu spowalnia — wynika z raportu firmy doradczej PROFIT system i portalu Franchising.pl. Eksperci wyliczyli, że na koniec 2017 r. działały w Polsce 223 sieci gastronomiczne rozwijane na licencji, a w ciągu tego roku przybyło ich 10-20. Rynek gastronomiczny staje się jednak coraz bardziej konkurencyjny, a klienci wybredni. To sprawia kłopoty nawet największym graczom, jak np. Dunkin Donuts, amerykańskiej sieci, która po raz drugi wyszła z Polski. Na początku 2018 r. w Polsce w różnych branżach istniało ponad 1212 sieci franczyzowych i 75,8 tys. placówek licencyjnych. Według prognoz, na koniec tego roku będzie 1250 franczyzodawców i 78 tys. jednostek licencyjnych.

OKIEM BRANŻY

Pizza, ale nie lody

WOJCIECH GODUŃSKI, prezes Wojteksu, do którego należy m.in. Biesiadowo, Crazy Piramid Pizza, Mangatto

Poruszenie widać, ale nie we wszystkich częściach franczyzowego biznesu. W naszym przypadku bardzo silnie rozwijają się pizzerie — tu jest wzrost obrotów rzędu 20 proc. i wciąż wolna przestrzeń na kolejne placówki franczyzowe. Całkowicie natomiast zapchał się rynek lodów — wyrosło tyle punktów, że z tej części gastronomii wręcz się wycofujemy i ograniczamy do promowania franczyzy lodów tajskich, bo lody włoskie, świderki itp. stały się nieopłacalne. Wprawdzie pojawiają się kolejni zainteresowani nimi franczyzobiorcy, ale nie sztuka otworzyć, ale się utrzymać, więc odradzamy wchodzenie w ten biznes. Generalnie natomiast gastronomia w Polsce jest jeszcze na tak wczesnym etapie rozwoju, że jest tu dużo miejsce na wiele kolejnych pomysłów na restauracje. My też będziemy je tworzyć.

Przyhamowane tempo

MARCIN OLESIAK, prezes Sweet Gallery

Franczyza ma się świetnie, choć mogłaby rosnąć jeszcze szybciej. Jadamy coraz częściej na mieście, więc zainteresowanie restauracjami rośnie. Nastroje konsumentów są optymistyczne, chętnie wydajemy pieniądze. Ponadto Polacy są przedsiębiorczy, chcą zakładać własne biznesy, co stymuluje również rynek franczyzy. Widać jednak dwa hamulce. Tak jak w wielu innych branżach zaczyna brakować pracowników, a placówki gastronomiczne znajdujące się w centrach handlowych cierpią na zakazie handlu. Nadganiamy to wprowadzając produkty o wyższych marżach, ale tak czy inaczej — wpływa to na rentowność biznes. Z wszystkimi niedzielami „handlowymi” na pewno rozwijalibyśmy się mocniej.

Konieczna dywersyfikacja

PIOTR NIEMIEC, prezes Grupy Gastromall

Rynek gastronomiczny dynamicznie rośnie, ale franczyzodawcy i franczyzobiorcy musieli zacząć w tym roku zwracać uwagę na dywersyfikację lokalizacji restauracji — spadek obrotów w centrach handlowych w związku z niedzielami bez handlu trzeba kompensować placówkami przy ulicach. W przyszłym roku w związku z dodatkową niedzielą z zakazem handlu ten proces się nasili. Nie zmienia to faktu, że zainteresowanie franczyzą rośnie. W tym roku wprowadziliśmy dwa nowe koncepty franczyzowe na rynek, w przyszłym roku zadebiutuje kolejny. Ciągły wzrost liczby pomysłów na biznes możliwy jest dzięki temu, że Polacy poszukują nowych smaków, są ciekawi nowych miejsc i skłonni coraz więcej wydawać poza domem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Franczyza karmi się mimo niedziel bez handlu