Frank gwałtownie traci na wartości

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2021-02-24 20:00

W miesiąc kurs EUR/CHF urósł o 2,4 proc., a CHF/PLN spadł o ponad 3 proc. Eksperci nie są w stanie postawić jednej diagnozy tej słabości

Szwajcarska waluta ostatnio mocno zaskakuje. W lutym jest najsłabszą w globalnych zestawieniach. W środę 24 lutego frank był najtańszy względem złotego od września ubiegłego roku.

– Nie jest to bynajmniej wynik silnego złotego, bo ten w ostatnich dniach słabnie za sprawą zawirowań na globalnych rynkach - zaznacza Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ.

Analitycy nie znajdują jednoznacznego powodu odwrotu od franka.

– Prostej odpowiedzi nie ma, pozostają domysły. Zwłaszcza, że Narodowy Bank Szwajcarii (SNB), któremu ta sytuacja jest bardzo na rękę, na razie milczy. Spodziewane w najbliższych miesiącach postpandemiczne ożywienie globalnej gospodarki powinno oddalać inwestorów od bezpiecznych przystani. Dodatkowo strefa euro może być przedmiotem większej uwagi inwestorów ze względu na szanse przyspieszenia procesu szczepień, który ostatnio kulał, a także potencjalne benefity dla gospodarek za sprawą środków z Europejskiego Funduszu Odbudowy - mówi Marek Rogalski.

– Moim zdaniem osłabienie franka można wiązać z umocnieniem funta oraz luzowaniem restrykcji w Wielkiej Brytanii. Konsekwencja jest wychodzenie z bezpiecznych pozycji w aktywach trzymanych w Europie kontynentalnej. Otwieranie gospodarki brytyjskiej zapowiada trend, za którym dalej ruszą gospodarki Unii Europejskiej [poluzowanie ogłosiła właśnie Dania - red.]. Mijamy punkt przegięcia, kiedy mniej boimy się pandemii, a bardziej kalkulujemy wpływ szczepień - mówi Konrad Białas z Domu Maklerskiego TMS Brokers.

Jego zdaniem, ruch na franku szwajcarskim świadczy o rozpoczęciu dużych przetasowań w portfelach inwestorów.

Tradycyjna rola

Bartosz Sawicki z Cinkciarz.pl zwraca uwagę, że zwyżka kurs EUR/CHF wyraźnie przyspieszyła po pokonaniu szczytów z ubiegłego roku.

– Myślę że to był właśnie katalizator zmienności po długim okresie stabilizacji - uważa ekspert.

Specjalista nie wyklucza przy tym, że jen, który niedawno tracił na wartości oraz frank, który traci teraz, wracają do swoich tradycyjnych ról tzw. funding currencies w obliczu postępu programu szczepień i spadku liczby zachorowań, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych.

- Część rynku nie chce wierzyć w słabego dolara, konsensus jest też za mocniejszym euro, więc jen i frank jawią się jako bardziej oczywisty wybór. Można powiedzieć, że frank wraca na swoje miejsce w obliczu zbliżającego się odbicia wzrostu i powrotu inflacji. Nie można też wykluczyć, że część uczestników rynku stawiała, że pierwszy kwartał będzie słaby dla ryzykownych rynków i dochodzi do kapitulacji tych zakładów. Nie uważam, żeby w ruchy tym palce maczał SNB - dodaje Bartosz Sawicki.

Analityk Cinkciarz.pl podkreśla, że inne pary walutowe powiązane ze światową koniunkturą już dawno wykonały silne skoki. Potężne umocnienie ma za sobą np. korona szwedzka, a imponujący rajd funt szterling.

– Frank długo był na uboczu, w notowaniach trwała stabilizacja, a zmienność była nikła. Jak się już kurs ruszył, to powrócić mogło zainteresowanie i przekonanie, że wycena franka jednak odbiega od obecnych realiów. I kula śnieżna ruszyła - mówi Baerosz Sawicki.

Historia techniczna

Ekonomiści mBanku zwracają uwagę, że większość ruchu spadkowego notowań franka nastąpiła w ostatnich dniach.

“Można byłoby argumentować, że ożywienie wreszcie przyszło i do tej pary walutowej. Tylko dlaczego nie obserwowaliśmy tego ruchu wcześniej? Ostatnio szwajcarski bank centralny odgrażał się również, że nie ma zamiaru przejmować się metką manipulatora walutowego i będzie nadal prowadzić politykę kursową wedle własnego uznania. Nie obserwujemy na bieżąco interwencji SNB, ale ostatnio nie widać było żadnej wzmożonej aktywności zakupowej” - napisali ekonomiści w porannym komentarzu.

Ich zdaniem być może rozgrywa się tu tylko historia techniczna i rynkowa (zmniejsza się ilość pozycji spekulacyjnych na umocnienie CHF).

“Ta para walutowa powinna zyskiwać na globalnym ożywieniu i zmniejszeniu ryzyka (także tego dotyczącego szczepień - być może w grę wchodzi fakt, ze Szwajcaria też szczepi wolno i nawet nie zaakceptowała szczepionek AstraZeneca). Zwykle takie ruchy na tej parze walutowej są początkiem dłuższych trendów. Frank szwajcarski pozostaje przewartościowany względem większości fundamentalnych miar” - podkreślają ekonomiści.