Frank ostatni raz był tak drogi w sierpniu 2004 r. (zobacz notowania franka online), euro w marcu 2005 r., a dolar w lipcu 2006 r.
— Po korekcie z początku roku wśród światowych inwestorów powrócił problem zwiększonej niechęci do ryzyka. Dlatego kapitał ucieka z rynków naszego regionu i wybiera bezpieczniejsze aktywa amerykańskie — uważa Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.
W efekcie dolar umacnia się także wobec europejskiej waluty. A to nie pomaga złotemu. Podobnie jak sytuacja na giełdach.
— Ostatnie dane z USA potwierdzają, że kryzys zawitał tam pełną gębą. To przekłada się na spadki na parkietach. Tymczasem ostatnio bardzo wyraźnie widać korelacje między zachowaniem złotego i giełd: im gorsza panuje na nich sytuacja, tym gorzej z naszą walutą. Niestety, końca tej trudnej dla złotego sytuacji nie widać — przyznaje Marek Rogalski, główny analityk FIT DM.
Jeśli wierzyć ekspertom, raty kredytów walutowych będą w kolejnych miesiącach rosły, bo złoty nie oprze się spadkom.
— Przy założeniu, że dolar nadal będzie się umacniać wobec euro i na rynkach utrzyma się duża awersja do ryzyka, przy mało płynnym rynku euro zbliży się w perspektywie kilku miesięcy do 4,3 zł, dolar do 3,4 zł, a frank podążać będzie w kierunku 3 zł. Na pewno pierwsze dwa kwartały będą dla złotego negatywne. Potem złoty powinien się umacniać — na koniec roku powinien być mocniejszy niż obecnie — uważa Grzegorz Maliszewski.
To na razie marne pocieszenie — tym bardziej że wzrost rat kredytów walutowych nie jest jedyną negatywną konsekwencją taniejącego złotego. I nie najdotkliwszą.

— To, że przez kilka miesięcy wzrosną raty, nie jest najgorsze. Większy problem dotyczy wycen mieszkań. Zakupione na kredyt we frankach np. pół roku temu mieszkania będą bowiem — w przeliczeniu na franki — znacznie droższe niż w momencie zawierania umowy kredytowej. A to może skłonić banki do żądania od pożyczkobiorców dodatkowych zabezpieczeń kredytów — uważa Marek Rogalski.
Dodajmy, że w Dom Banku na spreadzie pękła już bariera 3 zł za franka.