Frank po 4 złote

  • Marek Rogalski
opublikowano: 13-08-2019, 22:00

Tak droga szwajcarska waluta nie była od kwietnia 2017 r. Czy będzie jeszcze droższa? Nie jest to wykluczone, gdyż czynniki o tym decydujące nie znikną nagle.

Popyt na franki utrzymuje się od dłuższego czasu i jest wynikiem rosnącej awersji do ryzyka na globalnych rynkach. Wizja gospodarczej recesji po 10 latach ponownie staje się bardziej realna, skoro nie widać końca konfliktu gospodarczo-politycznego między USA a Chinami. Najprawdopodobniej we wrześniu oficjalnie zakończy się „rozejm” w wojnie handlowej, chociaż już teraz Pekin zaczął ponownie wykorzystywać kurs juana do poprawy konkurencyjności własnego eksportu, o co był wcześniej oskarżany. Jednocześnie pozycja Narodowego Banku Szwajcarii jest słaba — fizyczne interwencje nie mają większego sensu przy tak silnym trendzie wzrostowym franka, a tzw. opcja atomowa w postaci mocnego cięcia stóp procentowych, które od dawna już są ujemne, raczej byłaby ostatecznością ze względu na negatywne skutki dla sektora bankowego. Na to wszystko nakłada się też coraz bardziej widoczna słabość walut rynków wschodzących, np. wyprzedaż peso po informacjach o przegranej obecnego prezydenta Argentyny w prawyborach.

Dokąd możemy zajść na CHF/PLN? Zakładając, że najbliższe miesiące przyniosą kontynuację niekorzystnych trendów gospodarczo-politycznych na świecie, które zaczną też przekładać się na sytuację u nas w kraju, realny staje się scenariusz zakładający nawet testowanie poziomu 4,18 zł. Na taki kurs wskazuje analiza techniczna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu