Fructofresh nie daruje Francuzom

Producent sałatek, który po oskarżeniach francuskiej konkurencji mocno obniżył produkcję, zarzuca jej używanie niedozwolonych substancji.

Francuska ofensywa medialna nastąpiła w lutym. Wtedy okazało się, że Pomona, spółka dystrybuująca sałatki owocowe polskiego Fructofresha, otrzymała zakaz ich sprzedaży w związku ze stosowaniem niedozwolonej substancji konserwującej — velcorinu. Delifruits, konkurencyjny przetwórca sałatek owocowych znad Sekwany, wniósł sprawę do tamtejszego sądu handlowego. Kontrofensywa Fructofresha nastąpiła kilka miesięcy później. W czerwcu spółka poinformowała, że zasypała sąd apelacyjny analizami na dowód, że w jej produktach nie ma żadnych niedozwolonych substancji. Jej zdaniem, Delifruits się mści, bo stracił przez nią klientów. Pod koniec czerwca francuski sąd zdecydował, że Fructofresh może sprzedawać produkty bez konserwantów, jeśli nie będzie używać substancji niedozwolonych. Mleko jednak już się rozlało — przed sądowymi perypetiami francuski rynek odpowiadał za połowę obrotów przetwórcy z Gubina. Z powodu problemów Fructofresh zmniejszył jednak załogę o jedną trzecią.

Zobacz więcej

Fot. Fotolia

— Teraz mamy prawo sprzedawać we Francji, ale powrót klientów lub zdobycie nowych zajmuje dużo czasu. Na razie udało nam się odzyskać jednego odbiorcę i wywalczyć kontrakty w innych krajach, które w części kompensują nam utratę rynku francuskiego — mówi Michał Bulikowski z Fructofresha. Spółka zdecydowała się na odwet — pozwała Delifruits o... dokładnie to samo. Stężenie metanolu w sałatkach konkurenta, zdaniem Fructofresha, jest wynikiem stosowania niedozwolonego velcorinu. Na poparcie zarzutu polska firma przytacza opinię eksperta, na którą Delfuits powołał się w sprawie przeciw Fructofreshowi.

— Rozprawa ma się odbyć 11 października. To jednak nie koniec walki. W pozwie podnosimy też kwestię stosowania przez Delifruits sorbinianu potasu (E202) — niedozwolonego w całej Unii Europejskiej konserwantu. Przyjrzeliśmy się praktykom innych francuskich producentów i odkryliśmy, że produkujący w Polsce Easyfruit, należący do francuskiego Frugi Service’u, również stosuje sorbinianpotasu. Kupiliśmy ich sałatki, zleciliśmy badania laboratoryjne i w zeszłym tygodniu zawiadomiliśmy inspektorat sanitarny — mówi Michał Bulikowski.

Fructofresh nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Twierdzi, że złoży kolejne zawiadomienia w sprawie polskiego przetwórcy, który produkuje na zlecenie innej francuskiej firmy, również używając E202.

— Kwestia stosowania E202 jest znacznie bardziej skomplikowana, niż się wydaje, dlatego temat nie nadaje się na rozmowę przez telefon ani do komentowania drogą mejlową — uciął nasze pytania Jean-Martin Francois, menedżer Frugi Service’u, podkreślając, że Frugi i Easyfruit nie mają nic do ukrycia, a organizacja ADEPALE we Francji, która reprezentuje producentów sałatek owocowych, broni prawa do używania E202 i ma stosowną dokumentację. U podstaw sporu leży kwestia terminu przydatności do spożycia. Fructofresh twierdzi, że z polskimi naukowcami opracował technologię, która umożliwia mu produkcję 14-dniowych sałatek bez użycia konserwantów, a geograficzna bliskość francuskiego rynku sprawia, że jest w stanie szybko dowieźć tam towar. Konkurencja natomiast, jak twierdzi polska firma, używa konserwantów. „Le Figaro”, który donosił o potyczkach firm Delifruits i Fructofresh, podsumował sprawę tak: to otwieranie puszki Pandory — gdy królowie sałatek wyjawiają praktyki branży, w powietrzu unoszą się niezbyt ładne zapachy.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Branża spożywcza / Fructofresh nie daruje Francuzom