FT: Ukraina apeluje do G-8 w sprawie dostaw gazu

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2006-05-23 09:18

Ukraina wezwała Unię Europejską i USA, by na lipcowym szczycie G-8 w Petersburgu pomogły jej i innym krajom Europy Wschodniej w zapewnieniu dostaw rosyjskiego gazu - pisze we wtorek brytyjski dziennik "Financial Times".

Ukraina wezwała Unię Europejską i USA, by na lipcowym szczycie G-8 w Petersburgu pomogły jej i innym krajom Europy Wschodniej w zapewnieniu dostaw rosyjskiego gazu - pisze we wtorek brytyjski dziennik "Financial Times".

Ukraiński minister gospodarki Arsenij Jaceniuk powiedział "FT", że bezpieczeństwo energetyczne Ukrainy jest sprawą nie tylko władz w Kijowie, ale całej Europy. "Mam nadzieję, że ten problem zostanie poruszony na szczycie G-8" - powiedział Jaceniuk. Dodał, że jest bardzo ważne, aby były koordynowane działania w sprawach, które budzą niepokój.

Na przełomie roku 2005 i 2006 w następstwie sporu cenowego z Ukrainą rosyjski monopolista gazowy Gazprom odciął dostawy surowca dla Kijowa, co odbiło się też niekorzystnie na dostawach do Europy Środkowej i Zachodniej. Ostatecznie zwaśnione strony podpisały umowę, lecz cena rosyjskiego gazu dla Kijowa prawie podwoiła się.

Według brytyjskiego dziennika, minister Jaceniuk przyznał, że Ukraina odczuła skutki ekonomiczne ostatniej umowy z Rosją na dostawy gazu, w której podniesiono cenę surowca z 50 do 95 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Jaceniuk przyznał, że wyższa cena gazu doprowadzi do spowolnienia wzrostu gospodarczego na Ukrainie i większej inflacji.

"Jaceniuk ostrzegł jednocześnie, że dalszy ostry wzrost cen mógłby spowodować upadek ukraińskiej gospodarki. Jego zdaniem, gdyby Rosja zwiększyła cenę do 230 dolarów za 1000 metrów sześciennych, spowodowałoby to 6-7 procentowy spadek wartości PKB i inflację w wysokości 25-30 proc." - pisze "Financial Times".

W tym roku Ukraina przewidywała 2,8-procentowy wzrost PKB i inflację w wysokości 11,4 proc.

Jak czytamy w dzienniku, Jaceniuk ponaglił kraje zachodnie, by nakłoniły Rosję do podpisania Europejskiej Karty Energetycznej, zobowiązującej  sygnatariuszy do zliberalizowania dostępu do rynków energii i do rurociągów przesyłowych. W ocenie ukraińskiego ministra, powinno to stać się już dawno temu.

"Financial Times" przypomina, że karta podpisana przez niemal wszystkie kraje Europy na początku lat 90. nie została wprowadzona w życie z powodu sprzeciwu Rosji, który wzmógł się w ostatnim czasie.

Zdaniem gazety, jest mało prawdopodobne, że apel ukraińskiego ministra doprowadził do podpisania karty przez Rosję, ale w Brukseli i Waszyngtonie zostanie wysłuchana prośba o podjęcie na szczycie G-8 tematu ukraińskich obaw w sprawie dostaw nośników energii.

Katarzyna Rumowska