"FT": unijna dyrektywa usługowa i blokowanie przejęć

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2006-03-06 11:26

Brytyjski dziennik "Financial Times" wraca w poniedziałek do sprawy głosowania nad dyrektywą usługową w Parlamencie Europejskim. Gazeta dostrzega związek między "rozmyciem" dyrektywy i obecnymi działaniami niektórych rządów, by zablokować przejęcia firm przez podmioty zagraniczne.

Brytyjski dziennik "Financial Times" wraca w poniedziałek do sprawy głosowania nad dyrektywą usługową w Parlamencie Europejskim. Gazeta dostrzega związek między "rozmyciem" dyrektywy i obecnymi działaniami niektórych rządów, by zablokować przejęcia firm przez podmioty zagraniczne.

    W artykule pod tytułem "Głosowanie, by podburzać do zemsty polskiego hydraulika", komentator gazety pisze, że "wschodni Europejczycy zorientowali się, że zostali wyrolowani podczas głosowania w Parlamencie Europejskim dwa tygodnie temu". Zdaniem autora unijna dyrektywa w obecnej postaci nakłada poważne ograniczenia na swobodę przepływu usług.

    Gazeta przypomina, że PE usunął z dyrektywy zapis o zasadzie kraju pochodzenia, która miała dawać przedsiębiorcom możliwość świadczenia usług w innym kraju UE według regulacji obowiązujących w jego kraju.

    "Wzrastająca frustracja wśród wschodnich Europejczyków staje się widoczna na pozornie niezwiązanych ze sprawą dyrektywy obszarach" - pisze komentator gazety. 

    Podaje on, że na niedawnej konferencji w jednym z włoskich instytutów w Berlinie wysoki urzędnik z Europy wschodniej "wskazał na związek między krętactwem dotyczącym liberalizacji usług a sprzeciwem polskiego rządu wobec fuzji banków Pekao SA i BPH, której chce ich włoski właściciel bank Unicredito".

    Gazeta cytuje owego urzędnika, który miał powiedzieć: "Jeśli nie wpuścicie do siebie polskiego hydraulika, nie powinniście być zdziwieni, jeśli my nie wpuścimy włoskiego bankowca".

    "Według prawa, Polska nie ma racji blokując fuzję, ale politycznie to działanie ma sens" - pisze komentator "FT".

    "Rządy krajów Europy Zachodniej akceptują wspólny rynek tylko wtedy, gdy odpowiada to ich wewnętrznym celom. Debata o +narodowych mistrzostwach+ na rynku energetycznym lub plany francuskiego rządu, by zablokować przejęcie firm przez podmioty zagraniczne są przykładami hipokryzji związanej ze wspólnym rynkiem" - podkreśla dziennik.

    "Głosowanie w PE dało jasny sygnał obywatelom UE: nie bądź włoskim bankierem w Polsce, ani polskim hydraulikiem w Paryżu" - czytamy w gazecie.

    Zdaniem komentatora "FT", mieszkańcy Europy Wschodniej mogą się zemścić.

    "Zabójcy dyrektywy usługowej są wśród tych, którzy desperacko chcą wznowić konstytucję europejską. W maju ubiegłego roku irracjonalna debata o polskich hydraulikach mogła przyczynić się do francuskiego "nie" dla konstytucji. Jeśli - i kiedy - konstytucja ponownie się pojawi, polski hydraulik może ją odrzucić w referendum" - pisze brytyjski dziennik.