Antyalergiczny i antybakteryjny. Nie wywołuje podrażnień ani uczuleń. Odporny na tarcie i rozciąganie. Biodegradowalny. Dorota Orysiak i Mariusz Lipski dobrze znają zalety lnu i chcą je pokazać innym. Założyli działalność gospodarczą i od maja tego roku pod marką Full of Grey produkują lniane dodatki do domu — obrusy, poduszki oraz narzuty.

— Podmiotów produkujących podobne rzeczy z lnu na polskim rynku nie brakuje. Większość z nich tworzy jednak z materiałów z domieszkami. My chcemy, żeby wszystko było w 100 proc. lniane — mówi Dorota Orysiak.
W produktach Full of Grey nie ma żadnych domieszek. Tworzone są z dzianin i tkanin. Właściciele firmy zastrzegają też, że ich dostawcami są wyłącznie polskie firmy.
— Len można importować zza granicy znacznie taniej. Ale naszą ideą jest polskość i lokalność. Len jest polski, oznaczamy swoje produkty made in Poland i chcemy, żeby wszystkie surowce pochodziły z naszego kraju — tłumaczy Mariusz Lipski.
Nawet nitki, które ozdabiają produkty, są lniane. Właściciele preferują także naturalny kolor lnu, czyli szarość. Nie wykluczają jednak bardziej kolorowych materiałów, jeśli tylko zamarzą o tym klienci. Właściciele firmy dobrze zdają sobie sprawę z tego, że len kojarzysię z nieprzyjemną w dotyku szorstkością i gnieceniem. Jednak w rzeczywistości te wady to przeszłość. Nowoczesne metody jego wytwarzania powodują, że lniane materiały są miękkie, mniej się gniotą i nie kurczą w zetknięciu z wysokimi temperaturami. Len jest także wyjątkowo wytrzymały, odporny na tarcie, rozciąganie, pranie i prasowanie. Z perspektywy klienta jedyną wadą lnu może być cena. To materiał kilka razy droższy niż inne. Poduszka Full of Grey kosztuje ok. 150 zł, pled nawet 1000 zł, a narzutka 260. Z punktu widzenia producentów wyrobu z lnu wad jest jednak więcej.
— Len jest bardzo pracochłonny i trudny w obróbce. Nie można po prostu składać ze sobą kawałków tkanin i dzianin. Połączenia najlepiej wykonywać ręcznie. Wymaga to dużej precyzjii sporo czasu. Trudno zrobić to dobrze mechanicznie — tłumaczy Mariusz Lipski.
Właściciele firmy na start otrzymali dotację z Unii Europejskiej w wysokości 35 tys. zł. Na wszystkie potrzeby nie wystarczyło, resztę musieli dołożyć z własnej kieszeni. Wierzą jednak, że inwestycja się zwróci. I mają sporo planów. Prócz zasłon, pledów, poduszek, obrusów i narzut chcieliby zacząć produkować także 100 proc. lniane ręczniki. Lniane frotte pojawiło się już w Polsce.
— Len doskonale wchłania wilgoć. Nawet po wchłonięciu sporej ilości wody wydaje się suchy — mówi Dorota Orysiak. W przyszłości planują także tworzyć lniane ubrania. Pierwszy projekt to narzutki i szale, które już pojawiły się w ofercie firmy.