Fundusz BBI Development dał się wycenić specjalistom

Katarzyna Sadowska
10-07-2008, 00:00

Deweloper zlecił specjalistom wycenę swoich inwestycji. Chce przekonać inwestorów, że sporo na nich zarobi.

Zysk z inwestycji deweloperskich przekroczy 608 mln zł — szacuje Knight Frank

Deweloper zlecił specjalistom wycenę swoich inwestycji. Chce przekonać inwestorów, że sporo na nich zarobi.

Deweloperka nie jest już tak popularna na GPW, jak przed rokiem. Rynek mocno przecenił branżę. Dostało się wszystkim bez wyjątku — również BBI Development.

— Jesteśmy bardzo zaniepokojeni naszą wyceną rynkową (około 150 mln zł — przyp. red.) i uważamy, że jest ona znacząco niższa nawet od wartości likwidacyjnej — przyznaje Radosław Świątkowski, zarządzający deweloperskim funduszem.

Spółka postanowiła wesprzeć się opinią specjalistów. Zleciła firmie Knight Frank wycenę swoich projektów inwestycyjnych.

— Chcieliśmy zapewnić inwestorom dane do rzetelnej wyceny, przygotowane przez niezależny, renomowany podmiot z branży — mówi Radosław Świątkowski.

A z tym jest właśnie kłopot. BBI Development działa na rynku nieruchomości stosunkowo krótko. Spółka nie ukończyła jeszcze żadnego projektu — inwestorzy skazani byli więc do tej pory na kupowanie zapowiedzi zarządu.

— Raport pokazuje, ile wart jest nasz portfel, biorąc pod uwagę obecną i przyszłą sytuację rynkową. Niech inwestorzy ocenią, czy wartość naszych akcji odpowiada niezależnie ocenionym fundamentom — mówi Radosław Świątkowski.

Knight Frank oszacował wartość projektów w portfelu BBI Development na 2,7 mld zł (jest to wartość rynkowa na dzień wizji lokalnych, jako suma wartości pojedynczych nieruchomości). Zakończenie pierwszego z nich — budynku z 45 mieszkaniami w Warszawie przy ul. Dolnej — zaplanowana jest dopiero na listopad 2009 r. Za działkę zapłacono 3,4 mln zł, a wartość projektu po realizacji oszacowano na 44,5 mln zł.

Najwyżej, bo na ponad 716 mln zł, wyceniono budynek biurowo-handlowy przy ul. Puławskiej — powstanie w miejscu dawnego Supersamu. BBI Development rozmawia z bankami w sprawie współfinansowania inwestycji — sam jej nie udźwignie (całkowity budżet przekracza 500 mln zł, a pierwotnie szacowano go na blisko 470 mln zł). Spółka ma już prawomocną decyzję o warunkach zabudowy i rozstrzygnięty konkurs na projekt architektoniczny. Zakończenia inwestycji należy jednak spodziewać się dopiero w III kwartale 2011 r.

Kolejnym sztandarowym projektem BBI Development jest wielofunkcyjny kompleks budynków na terenie dawnej wytwórni wódek Koneser na warszawskiej Pradze. Jego wartość rynkową oszacowano na 635 mln zł. Pierwszy etap inwestycji ma być gotowy dopiero pod koniec 2010 r. Zakonczenie całości przewidziano na schyłek 2012 r. Radosław Świątkowski przekonuje, że spółka nie będzie miała problemu ze znalezieniem nabywców na praskie lokale. Niedawno Zachodni NFI zrezygnował z przeznaczenia części budynków po PZO na lofty. Zarządzający funduszem deweloperskim twierdzi jednak, że to nieporównywalny projekt.

W sumie w portfelu dewelopera jest 10 projektów — jeszcze trzy w Warszawie, po jednym w Poznaniu, Szczecinie i Dziwnowie nad Bałtykiem. Łączny zysk spółek celowych BBI Development z tych inwestycji według Knight Frank to ponad 608 mln zł — jeśli projekty zostaną zakończone w terminie i faktycznie się sprzedadzą. Należy też pamiętać, że na giełdową spółkę przypadnie mniej niż 100 proc. tej kwoty.

Okiem Eksperta

Michał Sztabler

analityk DM PKO BP

Na razie to tylko obietnice

Portfel inwestycyjny BBI Development nie jest duży, ale stosunkowo dobrze zdywersyfikowany. Są tam zarówno projekty komercyjne, jak i mieszkaniowe. Niektóre z nich są na tyle ciekawie zlokalizowane, że nie powinno być problemu ze znalezieniem dla nich nabywców. Jednak problemem BBI Development jest to, że wszystkie projekty są w początkowej fazie realizacji. Spółka tak naprawdę „fizycznie” nic jeszcze rynkowi nie zaprezentowała — mamy tu jedynie do czynienia z zapowiedziami zarządu. W takiej sytuacji, gdy przyszłych profitów z inwestycji jeszcze nie widać w wynikach finansowych, zlecenie wyceny portfela zewnętrznej firmie może być pewnego rodzaju potwierdzeniem obietnic zarządu i wskazówką dla inwestorów — oczywiście, jeśli projekty ruszą i zostaną zakończone w terminie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Sadowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Waluty / Fundusz BBI Development dał się wycenić specjalistom