Program Phare nauczył Polaków korzystać z unijnych funduszy pomocowych — i to lepiej niż przewidywano.
Czy pomógł Polsce i innym krajom, które weszły ostatnio do UE, należycie przygotować się do wykorzystania funduszy strukturalnych i spełnił oczekiwania zarówno krajów członkowskich, finansujących ten program, jak i krajów korzystających z pomocy? Podobne pytania stawiało sobie 150 uczestników z 20 państw na konferencji zorganizowanej w Białowieży przez Podlaską Fundację Rozwoju i Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości (nad tym spotkaniem „PB” objął medialny patronat).
Program Phare w latach 90. miał wspierać transformację ustrojową i gospodarczą, początkowo Polski i Węgier, a potem innych krajów Europy Środkowej. Na początku Polska otrzymywała około 200 mln EUR rocznie. Począwszy od roku 2000 program ten stał się głównym instrumentem przygotowania do członkostwa w UE.
We wprowadzaniu programu Phare w Polsce uczestniczyło parę tysięcy osób. Ponad 10-letnie obcowanie z unijnym systemem i procedurami przynosi teraz rezultaty. Dobre. Lekcje z Phare nie poszły na marne. Wbrew przewidywaniom licznych pesymistów, Polska nie będzie w tym roku płatnikiem do budżetu UE. Już w tej chwili można powiedzieć, że absorpcja funduszy strukturalnych jest większa od najbardziej optymistycznych prognoz. Po pierwszych rozstrzygnięciach konkursów widać, że w wielu działaniach pieniędzy może zabraknąć już w 2005 roku.
Prym wiodą ci, którzy korzystali z programu Phare. Dla nich fundusze strukturalne są nawet bardziej niż Phare przyjazne. Przedsiębiorcy przekonali się także, że chociaż procedury nie są łatwe, fundusze unijne to nie jakieś „wirtualne pieniądze”, ale żywa gotówka, która może znacząco wesprzeć rozwój ich firm i podnieść konkurencyjność. A w przypadku funduszy strukturalnych pieniędzy jest około 10-krotnie więcej...
Jerzy Kwieciński Europejskie Centrum Przedsiębiorczości