Fundusze pożyczkowe mają rozwiązać problem ograniczonej dostępności kapitału dla małych przedsiębiorstw. Na razie ich popularność nie jest na tyle duża, aby można ją było porównywać z ofertą banków. Ich znaczenie będzie jednak rosło.
W Polsce działa około 70 parapublicznych funduszy pożyczkowych. Dysponują one nieco ponad 260 mln zł. Największy kapitał ma Fundusz Mikro — 80 mln zł. Do połowy 2002 r. fundusze udzieliły 62 tys. pożyczek o wartości 650 mln zł.
Fundusz Mikro udziela głównie pożyczek na niewielkie kwoty. Stali klienci mogą pożyczać coraz więcej, na coraz korzystniejszych warunkach.
— Nasza działalność skierowana jest do małych firm. Średnia wielkość udzielanych pożyczek wynosi 8 tys. zł. Składa się na nią wiele umów na 1-2 tys. zł. Obok nich są również takie, których wartość opiewa nawet na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wszystko zależy od okresu współpracy z naszym funduszem i zaufania, jakim darzymy firmę — mówi Agnieszka Czarnomska z Funduszu Mikro.
Większość funduszy udziela pożyczek nie przekraczających kilkunastu tysięcy złotych. Zdarzają się jednak instytucje nastawione przede wszystkim na obsługę średnich firm. I tak, Fundusz Pożyczkowy na rzecz Restrukturyzacji Regionu Łódzkiego górny pułap ustalił na 500 tys. zł, jeden z funduszy pożyczkowych Górnośląskiej Agencji Rozwoju Regionalnego nie określił żadnej granicy wysokości pożyczki, a Agencja Rozwoju Regionalnego ARES w Suwałkach pożycza mniej niż 50 tys. zł.
— Nasza strategia zakłada udzielanie pożyczek jedynie na cele inwestycyjne, realizowane w regionie łódzkim. Stąd taka wysokość górnej granicy — wyjaśnia Zbigniew Wójcicki, szef działu funduszy w Funduszu Pożyczkowym na rzecz Restrukturyzacji Regionu Łódzkiego.
Umowa pożyczki regulowana jest przez kodeks cywilny. Z prawnego punktu widzenia nie jest ona obarczona rygorem żadnej szczególnej formy. Jedynym wymogiem jest sporządzenie jej w formie pisemnej, gdy kwota pożyczki przekracza 500 zł. Nie ma również przepisów mówiących o tym, aby jej obligatoryjnym elementem było określenie celu pożyczki czy terminu zwrotu. Co więcej, zasadniczo ma ona charakter umowy nieodpłatnej.
Strony mogą jednak ustalić wynagrodzenie. Jego wysokość nie jest regulowana przez prawo. Pewne wskazówki można czerpać jedynie z orzecznictwa, które mówi m.in., że nie powinny być stosowane odsetki wysokości nadmiernej, nie znajdującej uzasadnienia ekonomicznego, chyba że znajduje to usprawiedliwienie np. w bardzo wysokim ryzyku. Tak duża swoboda działania powoduje, że warunki finansowe oferowane przez fundusze pożyczkowe są bardzo zróżnicowane.
Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, większość funduszy stosuje prowizję procentową, pobieraną w momencie udzielania pożyczki. Waha się ona od 0 do 5 proc. Aż 47 proc. funduszy stosuje prowizję wysokości 3 proc. W licznych przypadkach podlega ona jednak negocjacji. Bardzo ciekawe rozwiązanie zastosował Fundusz Mikro. Pożyczkobiorcy sami określają, ile chcą zapłacić za pożyczkę. Kwotę tę ustalają na podstawie kalkulacji uzyskanego dzięki niej zysku.
— Naszą działalność opieramy na zdrowym rozsądku. Tego samego oczekujemy od pożyczkobiorców. Może się oczywiście zdarzyć, że ktoś zdecyduje, że nie chce nam nic zapłacić. To jego decyzja. Zdarza się to jednak niezmiernie rzadko. Paradoksalnie, po wprowadzeniu tej zasady, przychody z opłat wzrosły w porównaniu z okresem, gdy sami określaliśmy ich wysokość. Ludzie wiedzą, że pieniądze, które nam płacą, trafiają z powrotem do obiegu. Kto wie, kiedy sami będą z nich ponownie korzystać — mówi Agnieszka Czarnomska.
Dodaje, że decyzja o udzieleniu pożyczki następuje zanim klient zdecyduje, ile jest skłonny za nią zapłacić.
Niektóre fundusze udzielają korzystnych finansowo pożyczek w zamian za spełnienie pewnych warunków, mających na celu na przykład poprawę sytuacji gospodarczej regionu, w którym działają.
— Oprocentowanie naszych pożyczek wynosi jedynie 2-4 proc. w skali roku, w zależności od okresu spłaty. Pożyczkobiorca zobowiązany jest jednak spełnić dwa warunki: wywiązać się z planowanej inwestycji i zwiększyć zatrudnienie. Jest to przez nas monitorowane — podkreśla Zbigniew Wójcicki.



