Resort gospodarki i pracy otrzymał wczoraj tylko jedną ofertę na udzielenie 2,4 mld zł kredytu dla Funduszu Pracy. Przetarg zostanie więc skasowany.
Ministerstwo Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej (MGPiPS) rozpisało przetarg na udzielenie 2,4 mld zł kredytu dla Funduszu Pracy (FP). Wczoraj minął termin składania propozycji przez banki.
— Wpłynęła tylko jedna oferta — złożyło ją konsorcjum banków PKO BP i BPH PBK. W tej sytuacji przetarg musi zostać unieważniony — powiedziano nam w biurze prasowym ministerstwa.
Resort zamierzał zaciągnąć kredyt dla Funduszu Pracy.
— Pieniądze są potrzebne, ponieważ funduszowi brakuje środków na świadczenia, m.in. na zasiłki przedemerytalne — mówi Elżbieta Kalińska z departamentu usług finansowych MGPiPS oraz członek komisji przetargowej.
Funduszowi brakuje pieniędzy, bo jak twierdzą przedstawiciele ministerstwa, dotacja budżetowa już została wydana na świadczenia i spłatę kredytu ubiegłorocznego. Ponadto ściągalność przez fundusz składki od pracodawców sięga 98 proc. Przewidywane wpływy z tego tytułu to w tym roku 5,6 mld zł. W sumie zaś prognoza dochodów na planowane wydatki sięga 9,7 mld zł.
Brakujące blisko 2,5 mld zł ministerstwo może pozyskać rozpisując kolejny przetarg. A jeśli i on zakończy się fiaskiem.
— Unieważnienie przetargu to duży problem. Fundusz przez dwa kwartały wykorzystał trzy czwarte dotacji, ponieważ musiał spłacić zaległy kredyt — mówi Elżbieta Malinowska-Misiąg, ekspert z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.
FP grozi więc spora dziura i nie wiadomo, czy da radę ją załatać.