Fundusz zarabia na drogich pożyczkach

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 06-08-2015, 22:00

Na finansowaniu firm fundusze zbijają kokosy. Ale żeby w nie zainwestować, trzeba mieć gruby portfel i akceptować większe ryzyko.

Mezzanine, zgodnie z książkową definicją, to inaczej dług o podwyższonym ryzyku, udzielony firmie na określony cel inwestycyjny. Ta forma finansowania pojawiła się w latach 80. na fali fuzji i przejęć, a dużą popularnością cieszy się w krajach rozwiniętych. Może występować w formie obligacji, pożyczek lub akcji uprzywilejowanych. Zabezpieczeniem są głównie zastawy na akcjach lub udziałach podmiotu finansowanego. Na razie polski rynek finansowania mezzanine jest słabo rozwinięty, a podmioty wyspecjalizowane w tej działalności można policzyć na palcach jednej ręki. Wśród nich jest Noble Funds TFI. Powiernik ten nie dość, że wyciąga pomocną dłoń do przedsiębiorców, którzy na tradycyjne finansowanie liczyć nie mogą, to jeszcze pozwala krajowym inwestorom na udzielaniu takich pożyczek zarabiać. Utworzony pod koniec ubiegłego roku Mezzanine FIZAN pozyskał do portfela już ponad 200 mln zł, a jego popularność idzie w parze z zyskownością — od stycznia zarobił 3,6 proc. — więcej niż zdołał wypracować w tym czasie najlepszy fundusz obligacji przedsiębiorstw.

— Finansujemy projekty, które obecnie nie mają szansy na tradycyjny kredyt w banku lub emisję obligacji, licząc że za jakiś czas sytuacja się zmieni na tyle, że spłacając nasze finansowanie emitent będzie już w stanie uzyskać pomoc w banku. Potencjalnych klientów jest bardzo dużo, więc to tylko kwestia selekcji. Najwięcej realizujemy projektów typu: pieniądze na rozwój i kapitał obrotowy dla spółki w restrukturyzacji, MBO, LBO i finansowanie projektowe, np. dla deweloperów — mówi Paweł Homiński, członek zarządu Noble Funds TFI.

Mezzanine FIZAN pozyskał do portfela już ponad 200 mln zł, a jego popularność idzie w parze z zyskownością — od stycznia zarobił 3,6 proc.

Oprocentowanie pożyczki udzielanej przez Noble Funds TFI może wynieść nawet 12 proc., a portfel składa się z kilkunastu emitentów. Podobny sposób na zysk ma też Saturn TFI. Powiernik oferuje dwa fundusze typu mezzanine, które udzielają finansowania zabezpieczonego nieruchomościami. W tym przypadku oprocentowanie pożyczki również wynosi kilkanaście procent, a jej wartość nie może być mniejsza niż 0,5 mln zł, ale też nie większa niż jedna trzecia wartości nieruchomości, będącej jej zabezpieczeniem. Pierwszy z funduszy — EPEF FIZAN — od początku działalności, czyli od grudnia 2013 r., zarobił 17,3 proc. Drugi — PSF FIZ — zyskał od początku roku 8,4 proc. W związku z tym, że w portfelach funduszy mezzanine dominują instrumenty dłużne, to teoretycznie można by je potraktować jako alternatywę dla funduszy obligacji korporacyjnych. Paweł Homiński ostrzega jednak przed większym ryzykiem. Poza tym nie są to strategie na każdą kieszeń, bo żeby zainwestować, trzeba mieć równowartość 40 tys. EUR — tyle wynosi minimalna wpłata.

— To nie jest prosta alternatywa dla funduszy obligacji korporacyjnych, bo ryzyko jest trochę większe, emitenci papierów, które obejmujemy, są mniej znani — często to spółki celowe dla realizacji jakichś przedsięwzięć. Z drugiej strony mamy możliwość lepszej współpracy z emitentami. Często jesteśmy jedynym lub głównym finansującym podmiotem i łatwiej nam negocjować np. warunki oprocentowania — wyjaśnia Paweł Homiński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu