Fundusze chcą mieć ropę w portfelu

GN
opublikowano: 2007-07-17 00:00

Wzrost na debiucie zaimponował nawet takim wyjadaczom jak zarządzający funduszami. Chcą mieć tę spółkę w swoich portfelach.

Wzrost na debiucie zaimponował nawet takim wyjadaczom jak zarządzający funduszami. Chcą mieć tę spółkę w swoich portfelach.

Wczorajszy debiutant był na ustach większości zarządzających funduszami.

— Taki wzrost kursu na debiucie, szczególnie przy takim przebiegu sesji, robi spore wrażenie. Trudno się było tego spodziewać, oceniając spółkę przed debiutem — mówi Ryszard Rusak, dyrektor inwestycyjny Union Investment TFI.

— O ile wzrostów wszyscy się spodziewali, to nie aż takich — mówi Adam Gawlik, zarządzający w PZU Asset Management.

Co skłaniało giełdowych graczy do śrubowania kursu?

— To pierwsza spółka tego typu na GPW, a takie zawsze mogą liczyć na premię — mówi Adam Gawlik.

— Inwestowanie w tę firmę to kupowanie zagadki, bo ropa w jej złożach jeszcze nie płynie i wcale nie jest pewne, czy popłynie. Jak widać, inwestorzy są gotowi sporo zapłacić za obietnicę przyszłych zysków — dodaje Konrad Łapiński, zarządzający w Skarbcu TFI.

To, że na ewentualne zyski spółki przyjdzie sporo poczekać nie odstrasza zarządzających.

— Na rynku są firmy z jeszcze bardziej wirtualnym biznesem, których kursy rosły — mówi Ryszard Rusak.

— To spółka bardzo dużego ryzyka. Na pewno fundusz nie mógłby na niej budować portfela, ale może ją traktować jako atrakcyjne uzupełnienie. Daje szansę na duży zarobek — dodaje Konrad Łapiński.

To wszystko sprawia, że fundusze były na zakup Petrolinvestu skazane.

— Fundusze na pewno kupowały akcje, w obawie, że kupią je konkurenci, i wówczas wzrost dałby im przewagę — dodaje Adam Gawlik.

Inwestorzy instytucjonalni mieli swoją transzę i skwapliwie ją wykupili. Wartość transzy była niewielka, więc na razie nie wiadomo, które fundusze skusiły się na ropę.

Właśnie cena ropy jest, zdaniem zarządzających, jednym z fundamentów udanej emisji. Zdaniem niektórych, spółkę można traktować jak opcję na ropę. Wzrost jej ceny będzie zwielokrotniony we wzroście wyceny spółki.

Zarządzający zgodnie przyznają, że pierwsze informacje o ropie lub jej braku zweryfikują kurs.

— Do czasu, gdy nie pojawią się pierwsze twarde dane o tym, czy ropa jest, czy nie, trudno o dobrą wycenę firmy. Do tego czasu kurs będzie bardzo falował. To raj dla spekulantów — mówi Konrad Łapiński.

— Dziś bez żadnych informacji kurs rośnie i być może zgodnie ze starym giełdowym przysłowiem: jak pojawią się informacje, to kurs zacznie spadać — mówi Ryszard Rusak.