Fundusze grają na spadki

Maciej Kołodziejczyk, Investor GOLD
opublikowano: 25-02-2013, 00:00

Ostatnie dni przyniosły gwałtowne spadki ceny złota. 20 lutego oznaki kapitulacji były wszechobecne. Złoto zanotowało najniższy wskaźnik wyprzedania dziennego RSI w ciągu ostatnich 10 lat, a ETF spółek wydobywających metale szlachetne dwunasty z rzędu dzień spadków — zdarzenie, które statystycznie powinno wypadać raz na ponad 4 tys. sesji, czyli co 16 lat.

Wpływ na sytuację na rynku miało otwarcie przez fundusze inwestycyjne w USA znacznej liczby krótkich pozycji na futures.

Według ostatniego raportu o pozycjonowaniu na amerykańskim rynku, liczba pozycji krótkich utrzymywanych przez fundusze inwestycyjne była najwyższa od ponad roku. Wzrost stanowił równowartość 1,3 mln uncji — także najwięcej od co najmniej roku. Jest to wartość znacząca — tygodniowe wydobycie złota wynosi ok. 1,6 mln uncji. Dobrą wieścią jest to, że fundusze, zajmując tego typu pozycje, mają stosunkowo krótką perspektywę — od kilku dni do kilku tygodni. Kiedy uznają, że potencjał spadkowy się wyczerpuje, muszą zamknąć krótkie pozycje, co powoduje wzrost cen złota.

Fundamentalnie na rynku zakupów kruszcu nic się w ostatnich tygodniach nie zmieniło — w świecie ujemnych lub zerowych realnych stóp procentowych — banki centralne wymieniają nisko oprocentowane obligacje rządów krajów rozwiniętych na złoto w tempie najszybszym od poł. lat 60. XX w. Tak długo, jak złoto pozostaje kilka procent ponad silnym wsparciem 1525 USD za uncję, wciąż pozostajemy więc w rynku byka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Kołodziejczyk, Investor GOLD

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu