„Zachowaliśmy się w minionym roku jak skończone barany. W tej chwili niczego bardziej nie żałuję niż utworzenia Opery cztery lata temu”— w ten sposób przed pięcioma laty Maciej Kwiatkowski, prezes Opera TFI, wyrażał skruchę za fatalne wyniki inwestycyjne jednego z flagowych funduszy — Opera FIZ, który w ostatnim kwartale 2008 r. stracił połowę pieniędzy klientów. Ponadprzeciętne spadki szef towarzystwa uzasadniał błędami zarządzających oraz splotem niekorzystnych wydarzeń. Prosił klientów o cierpliwość. Dziś tak mocnych słów inwestorzy nie usłyszeli, choć znowu jest się z czego tłumaczyć. Niemal w każdej grupie porównawczej produkty Opery plasują się znacznie poniżej średniej, a Opera FIZ, jak leżała, tak leży — w skali roku pozostając ponad 20 proc. pod kreską. W 2013 r. szeroki indeks warszawskiej giełdy wzrósł o 8 proc., mWIG40 i sWIG80 zwyżkowały o ponad 30 proc., a fundusze akcji uniwersalne oraz małych i średnich spółek zarobiły odpowiednio 11,2 i 31,1 proc. W tym czasie Novo Akcji… stracił 3,3 proc., Zrównoważony zanurkował o 3,1 proc., a Aktywnej Alokacji o ponad 10 proc. Obroniły się natomiast Novo Gotówkowy, zyskując 3,4 proc., czyli o 0,2 pkt proc. więcej od rywali, a także DB Fund Dynamiczny, który zarobił 13,8 proc. Całościowy bilans jest jednak ujemny. Dlatego towarzystwo zasłużyło na „malinę”, antynagrodę na wzór hollywoodzkiej Złotej Maliny.

W oczekiwaniu na poprawę
Maciej Kwiatkowski tłumaczył, że w 2008 r. gwoździem do trumny była niepotrzebna chciwość, czyli chęć zarabiania na korekcyjnych zwyżkach. A jak wiadomo w kryzysowych okolicznościach przynosi ona zwykle efekty odwrotne od zamierzonych. Dziś słabe wyniki to pochodna problemów z selekcją spółek do portfela, która już od dłuższego czasu jest piętą achillesową Opery. W czerwcu ubiegłego roku na ratunek firmie przyszedł Paweł Klimkowski, który wcześniej pomnażał pieniądze przyszłych emerytów w Aviva PTE. Specjalista nie zaklina jednak rzeczywistości. Przyznaje, że wyniki w 2013 r. w dalszym ciągu są słabe, ale zapewnia równocześnie, że w 2014 r. Opera pokaże odmienione oblicze.
— W portfelach funduszy akcyjnych przez pewien czas przeważały spółki o największej kapitalizacji, które nie radziły sobie najlepiej w ubiegłym roku. Wynikom zaszkodziło również zaangażowanie w akcje tureckie. Portfele zostały jednak przebudowane. Zwiększyliśmy alokację w segmencie małych i średnich spółek i od września fundusze radzą sobie znacznie lepiej. Jestem pewien, że w 2014 r. dowieziemy dobre wyniki — mówi Paweł Klimkowski, członek zarządu Opera TFI.
Pierwsze efekty przebudowy widać, gdy przyjrzymy się wynikom w krótszym okresie. Od września do końca grudnia Novo Akcji zyskał 4,3 proc., czyli dokładnie tyle, ile w tym czasie wzrósł WIG.
Niełatwo powstać z kolan
Idea TFI już drugi rok z rzędu jest najgorszym TFI na rynku pod względem wyników. Skutki nietrafionych inwestycji w spółki budowlane z 2012 r. odbiły się na stopach zwrotu funduszy również w 2013 r. Towarzystwo kierowane przez Agnieszkę Rachwalską-Marko robiło, co mogło, by ubiegłoroczny bilans wyszedł korzystnie dla klientów. Firma utworzyła specjalny fundusz zamknięty o profilu distressed, który odkupił od Idea Premium problematyczne aktywa i podjął próbę windykowania należności. Zabieg ten przynosi wymierne rezultaty. Bywały miesiące, kiedy Idea Premium plasował się na szczycie tabeli wyników. Niełatwo jednak podnieść się z kolan, gdy zaufanie inwestorów zostało tak mocno nadwyrężone. Ostatecznie fundusz zakończył rok z wynikiem 5 proc. na minusie. Idea Akcji stracił 16,5 proc., a Idea Surowce Plus zanurkował o prawie 18 proc. Powody do zadowolenia mieli natomiast klienci Idea Zmiennego Zaangażowania, którzy zarobili 11,5 proc., oraz posiadacze jednostek Idea Pieniężny, których portfele urosły o 8,1 proc.
Zawsze może być lepiej
Choć wielkiego dramatu nie przeżywali w 2013 r. klienci Amplico TFI, to jednak zawsze mogło być lepiej. Tym bardziej że rajd giełdowych maluchów i średniaków sprzyjał funduszowym „misiom”. Wystarczyło jedynie dobrze celować w spółki. Właśnie z tym największy problem miała firma kierowana przez Krzysztofa Stupnickiego. Najgorsze fundusze w grupie, czyli Amplico Akcji Małych Spółek oraz Amplico Akcji Średnich Spółek, zarobiły w ubiegłym roku odpowiednio 19,3 proc. oraz 20,6 proc., czyli o ponad 10 pkt proc. mniej od średniej, o benchmarkach nie wspominając.
— Mieliśmy bardzo słaby pierwszy kwartał. Przyczyniły się do tego problemy z selekcją. Dlatego postanowiłem zmienić zarządzającego. Portfele funduszy zostały przebudowane, co zaczyna przynosić efekty. Priorytetem na 2014 r. jest poprawa wyników funduszy akcji polskich i utrzymanie dobrych stóp zwrotu funduszy dłużnych — mówi Krzysztof Stupnicki.
Fundusze akcji uniwersalne też nie grzeszą wynikami, choć nie wypadają źle, jeśli weźmiemy pod uwagę strukturę portfela (przeważnie w spółkach z WIG20). Amplico Akcji zyskał 1 proc., a Amplico Akcji Polskich zarobił 5 proc., podczas gdy indeks blue chipów zanurkował o 7 proc. Porównując stopy zwrotu do rywali z grupy, uzyskujemy mniej kolorowy obraz, bo konkurencja zarobiła średnio ponad 11 proc. Amplico ma jednak swojego konika — fundusze akcji amerykańskich, które w ubiegłym roku powiększyły portfele klientów o ponad 25 proc., i jak zapewnia Krzysztof Stupnicki, wypracują co najmniej dwucyfrowy wynik również w 2014 r. Sprzyjać ma im szybko rosnąca amerykańska gospodarka, która ma się dużo lepiej niż europejska.