Lizbona jest dla kibiców piłki nożnej miejscem szczególnym. To jeden z dwóch,
obok Porto, wielkich, rywalizujących ze sobą w Portugalii ośrodków piłkarskich,
cieszących się olbrzymią estymą na całym świecie.
Fanom nie przeszkadza
monotonia portugalskiej rywalizacji klubowej sprowadzająca się do monopolu na
osi Lizbona-Porto. Począwszy bowiem od sezonu 1934/1935 do 2006/2007, czyli w
okresie obejmującym ponad 70 edycji pierwszoligowych rozgrywek o mistrzostwo
Portugalii, tytuł ten nigdy nie przypadł drużynie spoza tych dwóch
miast.
Przez lata narzekano również na nieskomplikowany i nieco toporny, jak
się wówczas wydawało, system pozyskiwania futbolistów z byłych kolonii
afrykańskich, z Mozambiku i Angoli, oraz przede wszystkim z Brazylii. Największą
do dziś legendą portugalskiej piłki, a zarazem też i klubu Benfica Lizbona
pozostaje Eusebio. Sławna ,,perła z Mozambiku", a nie któryś z tysięcy
przybyłych do Portugalii i następnie zasymilowanych graczy z ,,kraju kawy". Z
czasem dyskontowanie tej specyficznej, postkolonialnej futbolowej renty do
perfekcji doprowadzili Francuzi, a także Holendrzy.
Zyskowne symulacje Benfiki
Sport Lisboa e Benfica, czyli
SL Benfica została założona w lutym 1904 r. W swej historii podczas rywalizacji
krajowej zdołała m.in. zgromadzić aż 31 tytułów mistrzowskich i 24 puchary
kraju. W rozgrywkach międzynarodowych dwukrotnie - w 1961 r. i 1962
r. zdobyła Puchar Mistrzów Krajowych. Ponadto "As
Aguias" ,,Orły" aż pięciokrotnie docierali do finału
tych najbardziej prestiżowych rozgrywek i za każdym razem przegrywali po
zaciętych, wyrównanych bojach - ostatnio w 1990 r. 0:1 z Milanem. Finałową
porażkę odnotowała Benfica także w swym jedynym finale o Puchar UEFA w 1983 r.,
uznając w dwumeczu wyższość Anderlechtu Bruksela (1:1 i 0:1).
Na całym
świecie, od Europy poprzez Amerykę Północną, po Azję i Australię klub ma ok. 14
mln zagorzałych zwolenników. Niewątpliwie przekłada się to na efekty
ekonomiczne. W strukturze ubiegłorocznych dochodów, wynoszących 85,1 mln euro,
największą pozycję 38,6 mln euro stanowiły przychody z tzw. Match
Day'a, tj. komputerowych gier symulacyjnych z udziałem m.in. piłkarzy Benfici. Z
tego źródła pochodziło 45,3 proc. środków wobec 20,2 proc. 17,2 mln
euro ze sprzedaży praw medialnych i transmisji oraz 34,4 proc. 29,3
mln euro z szeroko rozumianej działalności komercyjnej (począwszy od transferów,
poprzez sprzedaż biletów, karnetów i pamiątek dla kibiców, catering itp.).
W
okresie ostatnich pięciu lat "O Gloriosos" (,,Sławni" kolejny
przydomek Benfici) zdołali podwoić swoje obroty. Stało się to w przededniu
publicznej emisji akcji wydzielonego ze struktur klubu przedsiębiorstwa
futbolowego: Sport Lisboa e Benfica - Futebol, S.A.D. W ramach IPO zaoferowano
15 mln akcji przy zakładanym free float na poziomie 33 proc.
Debiut akcji na
lizbońskiej giełdzie, będącej segmentem Euronext'u nastąpił 22 maja tego roku.
Od początku walory uległy dość drastycznej przecenie, spadając z poziomu ok. 5
euro do ok. 3,5 euro, by ostatecznie w połowie czerwca obniżyć się jeszcze do
2,69 euro. Taki pułap cenowy sprzyjał próbie akwizycji. Kursy akcji zaczęły
gwałtownie zwyżkować, przekraczając poziom 4,0 euro, a nieco później 4,5
euro.
Tak znaczna aprecjacja wiązała się z próbą przejęcia ,,Orłów" przez
Jose Manuela Rodriguesa Berardo. Ten 63-letni urodzony na Maderze biznesmen i
inwestor giełdowy, znany powszechnie jako ,,Joe" Berardo, już w młodości dorobił
się sporego majątku, emigrując do Południowej Afryki. Z czasem dał się też
poznać jako wytrawny inwestor giełdowy dysponujący pokaźnymi pakietami, np.:
Millennium BCP czy Portugal Telecom. Jego oferta nabycia 60 proc. futbolowej
spółki po cenie 3,5 euro za akcję spotkała się z odmową ze strony władz klubu.
Nie cena była tu najważniejsza, gdyż jak powiedział wówczas prezydent klubu z
Estadio da Luz, Luís Filipe Vieira: ,,Benfica na zawsze pragnie zachować
większość swoich akcji". Stąd ponad połowa papierów piłkarskiej spółki Sport
Lisboa e Benfica - Futebol, S.A.D. należy do klubu bądź instytucji z nim
powiązanych. Pakiet 40 proc. posiada SL Benfica, a 10,04 proc
podmiot o nazwie Sport Lisboa SGPS SA.
Lwy na giełdzie
Prawie dekadę wcześniej niż Benfica na
giełdzie pojawił się Sporting. Ów wielki lizboński a zarazem krajowy rywal,
którego futbolowe walory trafiły w 1998 r. na parkiet, został założony w 1906 r.
Dotychczas klub z Estado Jose Alvalade zdołał wywalczyć 18 tytułów mistrzowskich
i 14-krotnie zdobywał Puchar Portugalii. Na arenie międzynarodowej triumfował
tylko raz w 1964 r. wygrywając w finale z MTK Budapest.
W panteonie największych krajowych i międzynarodowych sław, obok takich
zawodników, jak np.: Luis Figo, Paulo Futre, Cristiano Ronaldo czy Peter
Schmeichel i Frank Rijkaard wymienia się także Andrzeja Juskowiaka. Król
strzelców XXV Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie przez trzy lata (1992-1995)
pisał historię popularnych "Leoes" (,,Lwów"). W kontekście wybitnych napastników
koniecznie powinno się tutaj przypomnieć osobę Hectora Yazalde. Ten były
reprezentant Argentyny (m.in. na MŚ w 1974 r.) w sezonie 1973/1974 strzelił dla
Sportingu aż 46 bramek. Do dziś jest to niepobity w Europie rekord ligowych goli
zdobytych w jednym sezonie.
Akcje i Liga Mistrzów
W ostatnim okresie zarówno papiery
Benfici, jak i Sportingu znajdują się w trendzie spadkowym. Jednym z istotnych
uwarunkowań tego stanu rzeczy jest zapewne to, iż pakiety kontrolne obu
wydzielonych z klubowych struktur futbolowych spółek należą do swych
macierzystych instytucji, tj. S.L. Benfica oraz Sporting CP. W przypadku
Sportingu podmioty klubowe posiadają aż 78,2 proc. akcji giełdowego podmiotu
Sporting Sociedade Desportiva de Futbol, S.A.D.
Z drugiej jednak strony, nie
można zapominać, iż Benfica i Sporting występują właśnie w grupowej fazie
tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Przychody z Champions League w wysokości
przynajmniej ok. 14,5 mln euro zasilą więc niedługo finanse ,,Orłów" i ,,Lwów".
W razie zakwalifikowania się do dalszych faz rozgrywek wydatnie się jeszcze
powiększą, co niewątpliwie powinno zaowocować wyraźnym wzrostem kapitalizacji. W
połowie września giełdowa wartość Sport Lisboa e Benfica - Futebol, S.A.D
wynosiła 40,0 mln euro, a Sporting Sociedade Desportiva de Futbol, S.A.D. - 52
mln euro. Po prostu Lizbona jest też futbolowo-giełdowa!
Wojciech
Szymon Kowalski
Pełny tekst znajdziesz w październikowym wydaniu miesięcznika "Nasz Rynek
Kapitałowy".