G. Schroeder traci punkty

Małgorzata Birnbaum
opublikowano: 2002-09-18 00:00

Na kilka dni przed wyborami kanclerz Gerhard Schroeder miał kilka okazji, by zdobyć głosy wyborców. Nie wszystkie wykorzystał.

Gerhard Schroeder zdobył przysporzył sobie i swojej partii SPD popularności sprzeciwiając się atakowi na Irak. Gdy w niedzielę kanclerz zdecydował się na udzielenie rządowej pożyczki na ponad 400 mln EUR (1,6 mld zł) operatorowi telefonii komórkowej MobilCom, wydawało się, że jest to kolejny świetny krok marketingowy partii lewicowej na tydzień przed wyborami parlamentarnymi. Ale już następnego dnia plan skrytykowali: Edmund Stoiber, konserwatywny kandydat na kanclerza z CSU (co nikogo nie dziwi), eksperci oraz Komisja Europejska. Opozycja twierdzi, że to właśnie rząd Schroedera doprowadził do fatalnej sytuacji MobilComu, bo zażądał od niego i France Telecom 8,4 mld EUR (33,9 mld zł) za licencję na UMTS. Wytyka też nieudaną próbę pomocy koncernowi budowlanemu Philipp Holzmann, który i tak zbankrutował. Rynek finansowy krytykuje dawanie rządowych gwarancji na tak wysokie kredyty, a pierwsza transza, 50 mln EUR (201,5 mln zł), które do dyspozycji MobilCom są od wczoraj, jest w całości gwarantowana przez Berlin. Z kolei Bruksela twierdzi, że o takich kredytach trzeba najpierw poinformować Komisję Europejską.

— Komisja musi poznać szczegóły pożyczki, by ocenić, czy to subsydia rządowe, czy normalna operacja rządowa — mówi Mario Monti, komisarz UE ds. konkurencji.

Gerhard Schroeder miał również wiedzieć o wypłaceniu Ronowi Sommerowi, byłemu prezesowi Deutsche Telekom, który stracił zaufanie rządu (właściciela 43 proc. akcji), odszkodowania wysokości ponad 65 mln EUR (261,9 mln zł). Deutsche Telekom zdementował jednak te pogłoski w specjalnym oświadczeniu. Wynika z niego, że Ron Sommer otrzymał tylko pensję, która przysługuje mu do końca obowiązywania jego umowy, czyli do maja 2005 r. — 11,6 mln EUR.