Gadu-Gadu, czyli słońce zachodzi

Właściciel komunikatora internetowego zwolnił znaczną część załogi. Spółka od kilku lat przynosi pokaźne straty

Wbrew pozorom nie wszystko, czego w Polsce tknie się koncern Naspers (właściciel m.in. Allegro), zamienia się w złoto. Pięć lat temu południowoafrykański potentat wydał 400 mln zł na przejęcie komunikatora Gadu-Gadu. Szokująca suma? Może, ale aż do 2009 r. Gadu-Gadu (dziś GG Network) przynosiło nawet kilkanaście milionów złotych zysku rocznie i uważane było za nasz eksportowy start-up. W 2009 r. spółka dostała jednak zapaści. Z 9 mln zł zysku zrobiło się nagle 6 mln zł straty. Pojawił się człowiek od zadań specjalnych — od 2011 r. kieruje nią Tomasz Jażdżyński, były prezes Wirtualnej Polski, Interii i Bankiera.

— Trafił tam, by wyczyścić spółkę, co na pewno potrafi zrobić. Skoro jeszcze nie zrezygnował, zapewne wierzy w powodzenie misji — przekonuje Rafał Agnieszczak, właściciel Grupy Fotka.

Z informacji „PB” wynika, że na razie czyszczenie trwa w najlepsze, ale nie daje spektakularnych efektów. Kilka dni temu GG Network zdecydował się na głęboką restrukturyzację.

Mniej pieniędzy na rynku

Wypowiedzenia dostało około 60 osób z 300-osobowej załogi. Ten rok spółka i tak zakończy wielomilionową stratą. — Dokonaliśmy wielu zmian spowodowanych spowolnieniem gospodarczym i pogarszającą się sytuacją na rynku reklamy. Podobnie jak wiele innych firm mediowych, postanowiliśmy zrezygnować z części mniej rentownych przedsięwzięć, a co za tym idzie zmniejszyć liczebność zespołu — tłumaczy Jarosław Rybus, rzecznik GG Network.

Nie jest tajemnicą, że problem z reklamą w Gadu-Gadu polega m.in. na tym, iż z racji na niewielki rozmiar okienka komunikatora reklama typu display nie za bardzo się w nim sprawdza. A to właśnie display najmniej ucierpiał na odpływie pieniędzy z rynku.

— Zwalniano z każdego działu, od HR przez pion bezpieczeństwa po zarządzanie treścią. Od kilku miesięcy pracownicy mówili między sobą, że sytuacja jest nieciekawa — przyznaje jedna ze zwolnionych osób. Wcześniej, przez niemal dwa lata rządów, Tomasz Jażdżyński wymienił prawie wszystkich najważniejszych menedżerów, sięgając po osoby sprawdzone w korporacjach. Ostro wziął się też za sam produkt i jego marketing. Szukał drogi do zysków. Wreszcie na początku tego roku połączone zostały biura reklamy Allegro i GG Network (właściciela Gadu-Gadu). Szefem nowego biura został Jacek Makowski, menedżer otrzaskany m.in. w koncernie Axel Springer. I co? — Projekt działa, ale rynek wygląda inaczej, niż miał wyglądać ponad rok temu. Spadły marże, nie zarabiamy tyle, ile planowaliśmy. Po prostu na rynku jest mniej pieniędzy — tłumaczy Jacek Makowski.

Utracony blask

W zeszłym roku (kwiecień 2011 — marzec 2012, tak rozlicza się Naspers) siostrzane Allegro zarobiło ponad 130 mln zł. Tymczasem GG Network było nawet kilkanaście milionów zł pod kreską. To informacje przekazane „PB” przez jednego ze zwolnionych menedżerów. W raporcie rocznym Naspers chwalił się wynikami Allegro, ale słowem nie zająknął się o projekcie ze słoneczkiem w logo, co robił jeszcze do niedawna. A słoneczko Gadu-Gadu od kilku lat świeci coraz słabiej. Z dokumentów wynika, że od kwietnia 2010 r. do marca 2011 r. spółka wykazała stratę aż 56,3 mln zł przy 45,1 mln zł przychodów. Część z tego ujemnego wyniku to koszty inwestycji jak i efekt odpisów księgowych. To zatem cena kilku istotnych porażek GG w ostatnich latach.

— Nie jest tajemnicą, że przed przyjściem Jażdżyńskiego spółka była stajnią Augiasza. Pieniądze wyciekały z niej na lewo i prawo, kontrakty menedżerów znacznie przekraczały średnie rynkowe — zaznacza Rafał Agnieszczak.

Naspers wierzy

Nie tylko rozpasanie w GG zdecydowało o jej fatalnych wynikach. Spółka pod rządami Naspersa bez powodzenia w kosztowny sposób próbowała m.in. podbić rynek ukraiński, uruchomić usługi poczty internetowej, tworzyć serwisy plotkarskie czy zagospodarować kupiony wcześniej serwis komunikatorów dla biznesu LiveChat. Ten ostatni to syndrom bezwładu w spółce: w końcu serwis odkupili od GG jego założyciele. Wraz z nowym inwestoremrobią to, czego nie chciał lub nie potrafił GG — LiveChat przynosi zysk, i to na amerykańskim rynku, przy rentowności na poziomie 50 proc. Jaka przyszłość rysuje się przed GG Network? Tomasz Jażdżyński nie chciał komentować sytuacji spółki. Jednak od osób z jego otoczenia wiemy, że Naspers wciąż nie skreślił projektu, na który wydał 400 mln zł.

— Jeśli Jażdżyńskiemu uda się wyciągnąć wynik GG na plus, dostanie pieniądze na przejęcia i fuzje, bez których trudno wyobrazić sobie przyszłość tej spółki — przekonuje osoba z bliska obserwująca rewolucję w GG. Dziś GG wciąż jest zainstalowane na milionach komputerów Polaków. Jednak coraz częściej czatują oni przez rozwiązania oferowane przez Google’a czy Facebooka, zintegrowane z usługami np. poczty lub social media, a zupełnie pozbawione reklam. Z Megapanelu wynika, że w lipcu 2012 r. Gadu-Gadu zostało co prawda uruchomione ponad 9 mln razy, jednak drugi w zestawieniu Skype w rok zmniejszył różnicę z 2 mln do 1 mln uruchomień.

Rozgadany lider

Gadu-Gadu (dziś oficjalnie nazywa się GG) zostało uruchomione 15 sierpnia 2000 r. Pomysłodawcą i twórcą programu był informatyk Łukasz Foltyn, inwestorem Warsaw Equity Holding. Ostatni podmiot, dzięki wprowadzeniu GG na giełdę i późniejszej sprzedaży spółki na rzecz Naspersa, zarobił 87-krotność zainwestowanego kapitału. Do dziś GG to lider rynku komunikatorów, przez którego dziennie wysyłanych jest kilkaset milionów wiadomości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Gadu-Gadu, czyli słońce zachodzi