Galeria osobliwości w portfelach Polaków

Jacek Kowalczyk
27-11-2009, 00:00

Najwyższe pensje rosną o jedną trzecią szybciej niż najniższe. Rozpiętości widać też w powiatach i podziale na płci.

Narasta rozwarstwienie zarobków pracowników

Najwyższe pensje rosną o jedną trzecią szybciej niż najniższe. Rozpiętości widać też w powiatach i podziale na płci.

Pogłębia się rozwarstwienie w dochodach Polaków. Pensje pracowników najgorzej zarabiających przez ostatnie lata rosły zdecydowanie wolniej niż zarobki najlepiej opłacanych pracowników. Owoce wzrostu gospodarczego z mijającej dekady nie są konsumowane proporcjonalnie.

W ogonie Europy

Strukturę wynagrodzeń Polaków w 2008 r. obszernie przeanalizował Główny Urząd Statystyczny. Z badania wynika, że 10 proc. Polaków zarabia mniej niż 1307 zł miesięcznie i jest to kwota o 57 proc. wyższa niż w 1999 r. To spory wzrost, znacznie przewyższający inflację, co pokazuje, że sytuacja najbiedniejszych poprawiła się.

Jednak najlepiej zarabiający skorzystali jeszcze bardziej. Co dziesiąty Polak zarabia powyżej 5376 zł — to aż o 81 proc. więcej niż grupa ta zarabiała w 1999 r. Pensje najbogatszych rosły więc w tempie o ponad jedną trzecią szybszym niż osób najbiedniejszych.

— Polska jest jednym z krajów Europy o największym rozwarstwieniu pod względem zarobków. To problem, z którym zmagamy się od lat. Ogromne dysproporcje występują zarówno w podziale na zawody, jak i regiony. W niektórych obszarach pracodawcy są w stanie zatrudniać ludzi za bardzo niskie stawki. Choć pocieszeniem może być fakt, że w latach 90. rozwarstwienie pogłębiało się jeszcze szybciej — mówi Marek Dietl, ekonomista Instytutu Sobieskiego.

Chociaż przeciętna pensja wynosi grubo ponad 3 tys. zł brutto, to ponad połowa (dokładnie 65 proc.) pracowników o takich zarobkach może tylko pomarzyć. Najczęściej otrzymywane wynagrodzenie to zaledwie 2091 zł. Taka nierównowaga powoduje frustrację społeczną, ale jest też poważnym problemem ekonomicznym.

— Polska gospodarka osiągnęła już poziom, w którym zyski firm powinny być w większej części przenoszone do gospodarstw domowych. Do niedawna, kiedy gospodarka potrzebowała akumulacji kapitału, takie rozwarstwienie potęgowało wzrost gospodarczy. Teraz coraz bardziej potrzebujemy popytu konsumpcyjnego. Zwłaszcza w okresie wychodzenia z kryzysu — mówi Marek Dietl.

Mężczyzna na urzędzie

Raport GUS dobitnie potwierdza też sugestie feministek — kobiety rzeczywiście są w Polsce słabiej opłacanymi pracownikami. Wynagrodzenie wyższe od przeciętnej otrzymuje 39,7 proc. zatrudnionych mężczyzn, ale tylko 29,4 proc. pracujących kobiet. Statystyczna kobieta na stanowisku kierowniczym zarabia 5,8 tys. zł, a mężczyzna 8,2 tys. zł.

— Zarobki powinny nie mieć płci, liczą się tylko kwalifikacje i zaangażowanie w pracy. Tymczasem kobiety cały czas są postrzegane jako matki — faktyczne albo potencjalne, a dzieci w świadomości większości pracodawców to dla pracownika tylko kłopot. Konieczne są zmiany np. ułatwiające postawanie żłobków, które pozwolą kobietom godzić życie rodzinne z zawodowym. Tymczasem ustawa rozwiązująca ten problem czeka w Sejmie od roku — mówi Joanna Kluzik-Rostkowska, była minister pracy, członkini rady programowej Kongresu Kobiet.

Wyraźne rozpiętości w zarobkach widać też między sektorem publicznym i prywatnym. Wbrew powszechnemu przekonaniu, wyższe zarobki oferuje pracodawca państwowy — 3,4 tys. zł wobec 3,1 tys. zł u prywatnego. Jednak w rozbiciu na grupy zawodowe sytuacja jest zróżnicowana. Sektor prywatny lepiej płaci kierownikom (7,6 tys. zł wobec 6,3 tys. zł w publicznym) i specjalistom (4,6 tys. zł wobec 3,7 tys. zł), ale publiczny jest zdecydowanie bardziej hojny dla robotników (3,8 tys. zł wobec 2,4 tys. zł w prywatnym) i pracowników biurowych (3 tys. zł wobec 2,6 tys. zł).

Koszty pracy wzrosły przez cztery lata o jedną czwartą

Pracownik kosztuje

miesięcznie państwowego

pracodawcę o 600 zł

więcej niż prywatnego.

Przeciętny pracownik kosztował w 2008 r. pracodawcę 3986,5 zł miesięcznie — wynika z badania Głównego Urzędu Statystycznego. Jedna godzina pracy w Polsce kosztuje 27,85 zł. To znaczy, że przez ostatnie cztery lata koszt pracy wzrósł o ponad jedną czwartą.

— Z punktu widzenia pracodawcy to spory wzrost, ponieważ inflacja w tym czasie nie była wysoka, a wydajność pracy rosła wolniej niż koszty pracy. Drożejący pracownik to przede wszystkim skutek wyrównywania poziomów płac w Unii Europejskiej — mówi Urszula Kryńska, ekonomistka Banku Millennium.

Jest jednak duża różnica między tym, ile kosztuje pracownik zatrudniony w sektorze prywatnym, a ile w publicznym. Państwowy pracodawca płaci 4,4 tys. zł miesięcznie, tymczasem prywatna firma tylko 3,8 tys. zł. Jedna godzina pracy w publicznym zakładzie jest o 6 zł droższa niż w prywatnym biznesie.

— Nie ma jeszcze danych za 2009 r., ale pewne jest, że te dysproporcje jeszcze się pogłębiły. Od początku kryzysu prywatne firmy ostro ograniczają koszty, tymczasem państwowe zakłady nadal wyraźnie podnoszą pensje pracownikom. Od zawsze prywatny właściciel lepiej zarządzał firmą niż publiczny. Większy jest nadzór nad kosztami firmy. Ponadto sektor prywatny wolny jest od czynników politycznych i mniejsze znaczenie mają w nim związki zawodowe — mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

To częściowo tłumaczy też, dlaczego pracownik najwięcej kosztuje pracodawcę w górnictwie — branży w większości w rękach państwowych. Miesiąc pracy kosztuje tu 6,6 tys. zł, a godzina 47,6 zł — to nawet więcej niż w bankowości (odpowiednio 6 tys. zł i 38,6 zł). Najniższe koszty pracy odnotowują natomiast hotele i restauracje (2,5 tys. zł i 17,3 zł).

Tymczasem to właśnie w nich pracownik jest najlepiej zarządzany. W hotelach i restauracjach 87 proc. opłaconego czasu pracy zostało faktycznie przepracowane. W górnictwie przeciętny pracownik pracował tylko 80 proc. czasu, za jaki mu zapłacono.

— To argument za prywatyzacją. Publiczny właściciel z natury nie jest dobrym zarządcą — mówi Piotr Bielski.

5,96

zł O tyle droższa była w 2008 r. jedna godzina pracy w sektorze publicznym niż w prywatnym. W pierwszym kosztowała 31,77 zł, a drugim — 25,81 zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Galeria osobliwości w portfelach Polaków