„Japanese Drift Master” (JDM) to pierwsza własna produkcja notowanej na GPW Gaming Factory. Gra, która daje możliwość ścigania się w Japonii — światowej stolicy driftu, czyli jazdy samochodem w poślizgu kontrolowanym. Demo pokazane w październiku ubiegłego roku podczas festiwalu platformy Steam podbiło serca graczy - przez tydzień zostało pobrane ponad 390 tys. razy. Od tamtej pory skokowo wzrosła lista osób, które dodały JDM do swojej listy życzeń (tzw. wishlisty) na platformie Steam. Obecnie jest na niej ponad 0,5 mln graczy, najwięcej z Japonii, USA i Chin, a tytuł jest na 60 pozycji listy najbardziej wyczekiwanych gier Steam. Spółka spodziewa się, że zapisów skokowo przybędzie po wydaniu tzw. prologu, czyli niepełnej wersji gry znacznie szerszej niż demo (35 proc. mapy). Zaplanowano je na 18 lipca.
- Zakładamy, że do premiery na wishliście będzie około 700-800 tys. zapisów. Spodziewamy się, że w pierwszym roku wishlista w pełni przełoży się na sprzedaż. Tylko do końca roku nasz wydawca na Azję prognozuje 300-600 tys. sprzedanych egzemplarzy - mówi Mateusz Adamkiewicz, prezes Gaming Factory.
Japoński styl tuningu
Jeszcze przed rokiem nad grą pracowało 10 osób, a czas rozgrywki szacowany była na 6-8 godzin. Po premierze wersji demo Gaming Factory doszło jednak do wniosku, ze jest w stanie lepiej wykorzystać potencjał gry i powalczyć o wyższą stawkę, w czym pomogły pieniądze z emisji akcji. Obecnie tytułem zajmuje się zespół liczący 60 osób, a czas trwania rozgrywki szacowany jest na około 30 godzin (z wątkami pobocznymi znacznie dłużej). Przewidywany łączny koszt produkcji i marketingu to około 7-8 mln zł.
- Walczymy nie o zwrot kosztów, tylko jak najwyższą sprzedaż – mówi prezes.
Premiera JDM w wersji na PC zaplanowana jest na przełom trzeciego i czwartego kwartału. Cena gry wyniesie około 35 USD. W ciągu roku od premiery wersji na PC Gamig Factory planuje wydanie na konsole oraz wprowadzenie trybu multiplayer.
Flota w budowie
Obecnie gracze mogą ścigać się autami stworzonymi na potrzeby gry, ale docelowo będą mieli do dyspozycji cyfrowe wersje realnych modeli. Na razie Gaming Factory podpisała umowę z Subaru, trwają jednak rozmowy z kolejnymi japońskimi producentami. Koszt licencji nie jest duży.
- Opłaty składają się ze stałej części wynoszącej kilka tysięcy dolarów za model i części zmiennej, stanowiącej ułamek procentu od przychodów z gry. Sposób jej obliczania jest bardzo skomplikowany – mówi prezes.
Przed premierą gra ma być promowana na wszystkich dużych imprezach branżowych. Najważniejsze będą sierpniowe targi Gamescom.
Roszady w grupie
Przygotowania do premiery pochłaniają większość uwagi Gaming Factory, ale studio myśli też o bardziej odległej przyszłości. Planuje zakup notowanej na NewConnect spółki Demolish Games, na co przeznaczy pieniądze ze sprzedaży również giełdowej spółki Asmodev, z którą jest mu nie po drodze.
- Wizja gier tworzonych przez Asmodev rozminęła się z naszą. Nie wspieraliśmy ich kolejnych produkcji – wyjaśnia Mateusz Adamkiewicz.
Demolish Games to firma z grupy Ultimate Games specjalizująca się w symulatorach.
- Nabywamy pakiet w atrakcyjnej cenie. Przejmujemy dobry zespół, który może wspomóc nas np. w produkcji gry „Pizza Simulator”. Ponadto w portfolio Demolish Games jest seria „Demolish & Build”, której trzecia część zadebiutuje w perspektywie kilku najbliższych miesięcy - mówi prezes Gaming Factory.
W ramach porządkowania struktury grupy przejęta spółka prawdopodobnie zostanie połączona z Ultimate VR, która wkrótce zmieni nazwę na Quest Craft.
