Garbarnia dostała ołowianym rykoszetem

opublikowano: 29-09-2022, 10:48
aktualizacja: 29-09-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Z powodu podejrzeń o zanieczyszczanie wody ołowiem garbarnia Heinen musiała wstrzymać produkcję. Zarzuty się nie potwierdziły, ale firma nadal stoi.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego na garbarnię Heinen padło podejrzenie o zanieczyszczenie rzeki
  • co wykazały badania wody i jak zareagowały służby państwowe
  • jaki może być finał całej sprawy

Heinen Lederfabrik to niemiecka firma specjalizująca się w produkcji skór na potrzeby przemysłu obuwniczego. Jej klientami są producenci butów, którzy dostarczają je m.in. dla wojska w prawie 30 państwach w Europie i Azji, a także dla sił specjalnych i straży pożarnych. W butach wyprodukowanych ze skór Heinen Lederfabrik chodzą żołnierze wielu armii NATO, a także Ukrainy.

Wiceminister interweniuje

Niemiecka firma od dwóch lat jest właścicielem garbarni w Lesznie Górnym w województwie lubuskim. Ostatnio zakład boryka się z poważnymi kłopotami, które zaczęły się w lipcu tego roku, po wyemitowaniu w TVN reportażu na temat zanieczyszczenia rzeki Bóbr. Portal tvn24.pl informował, że garbarnia wylewała do niej „czarne ścieki pełne niebezpiecznych substancji, w tym kadmu czy ołowiu”. Zawartość niektórych metali ciężkich — jak wskazują analizy przeprowadzone przez pracowników Politechniki Warszawskiej, na które powołuje się TVN — co najmniej kilkudziesięciokrotnie przewyższała dopuszczalne normy.

Pieniądze na oczyszczanie:
Pieniądze na oczyszczanie:
Heinen Lederfabrik zainwestuje w czyszczalnię ścieków w garbarni w Lesznie Górnym około 10 mln EUR.

— Autorka reportażu rozmawiała z Jackiem Ozdobą, wiceministrem klimatu i środowiska, który obiecał interwencję. Po takiej deklaracji na efekty nie trzeba było długo czekać. Już sześć dni po emisji Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Zielonej Górze wydał decyzję o wstrzymaniu działalności naszej oczyszczalni i odprowadzania ścieków — mówi Thomas Heinen, właściciel Heinen Lederfabrik.

Garbarnia staje

To oznaczało konieczność całkowitego wstrzymania działalności zakładu. Joanna Michalik-Pietraszak, rzeczniczka prasowa lubuskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ) w przesłanej PB odpowiedzi na pytania podkreśla, że decyzja nie ma związku z medialnymi doniesieniami, a ponadto garbarnia może nadal działać, pod warunkiem że będzie wywozić ścieki tzw. wozami asenizacyjnymi do innych oczyszczalni. Problem w tym, że jest to jednak bardzo kosztowne, stąd decyzja o wstrzymaniu produkcji.

Thomas Heinen zapewnia jednak, że ani w należącej do jego firmy garbarni w Lesznie Górnym, ani w innych zakładach tej branży nie używa się substancji zawierających metale wykryte w wodach rzeki Bóbr, trudno więc posądzać Heinen Lederfabrik o to zanieczyszczenie. Jego zdaniem mogło dojść do błędu przy pobieraniu próbek wody i stąd zafałszowane wyniki badań.

Kontrole przeprowadzone przez lubuski WIOŚ nie wykazały obecności w wodzie ołowiu ani kadmu. Inspektorat powołał się w decyzji na to, że w ściekach z garbarni przekroczone zostały normy stężenia zupełnie innych substancji — chodzi m.in. o związki azotu i fosforu.

— Tych substancji od dawna nie ma w oczyszczanej wodzie — zapewnia Thomas Heinen.

Takie związki wchodzą natomiast w skład używanych przez rolników nawozów sztucznych i to — zdaniem przedstawicieli firmy — może być powodem nadmiernej ich obecności w wodach rzeki Bóbr (oraz wielu innych cieków wodnych w Polsce).

— Przekroczenie norm takich związków nigdy dotychczas nie było powodem do wstrzymania działalności naszej oczyszczalni — dodaje menedżer.

Firma inwestuje

Thomas Heinen zapewnia, że w ciągu dwóch lat, czyli od momentu przejęcia zakładu w Lesznie Górnym, wyłożył na rozwój infrastruktury do oczyszczania ścieków miliony złotych. Zaraz po przejęciu garbarni zdecydował o postawieniu nowej oczyszczalni właśnie z powodu niewystarczającej sprawności dotychczasowych urządzeń. Prace trwają od kilkunastu miesięcy, a zakończenie inwestycji wartości około 10 mln EUR zaplanowane jest na I kw. 2023 r.

— Problem w tym, że nie możemy tak długo wstrzymywać funkcjonowania garbarni, bo to oznacza kolosalne straty. Już przekraczają 2,5 mln zł, a przecież pieniądze są nam potrzebne m.in. na dokończenie oczyszczalni — mówi właściciel firmy.

Firma skorzystała z przysługującego jej prawa i zaskarżyła decyzję lubuskiego WIOŚ do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska w Warszawie (GIOŚ). W kilku pismach przesłanych w sierpniu i wrześniu wymienia długą listę zarzutów wobec inspektoratu w Zielonej Górze.

Rozstrzygnięcie się waży

„Nowe zarzuty i wnioski wymagają analizy, a tym samym wydłużają czas trwania postępowania. Przed wydaniem decyzji kończącej to postępowanie GIOŚ nie może wypowiedzieć się na temat rozstrzygnięcia” — poinformował PB Piotr Kosiec z GIOŚ.

Joanna Michalik-Pietraszak dodaje, że rozpatrzenie „odwołania zostało ustalone do 30 września 2022 r.”

Szefowie Heinen Lederfabrik obawiają się, że ewentualne przedłużenie obowiązywania zakazu będzie wyrokiem. Pracę straci ponad 100 pracowników (z częścią już nie przedłużono umowy o pracę), a możliwości dostaw stracą liczni polscy hodowcy.

Thomas Heinen dodaje, że zakład w Lesznie Górnym jest ściśle powiązany z innymi podmiotami należącymi do Heinen Lederfabrik. Każdy specjalizuje się w określonym rodzaju obróbki skór i zamknięcie jednej fabryki może spowodować przerwanie wewnętrznego łańcucha dostaw, co oznacza kolosalne kłopoty całej firmy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane